Antoni Macierewicz: Są naciski na członków podkomisji smoleńskiej

/ Fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Są naciski na członków podkomisji, która zajmuje się ponownym badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej - powiedział dziś wieczorem szef podkomisji smoleńskiej, były szef MON Antoni Macierewicz. Był on pytany w TV Republika, czy wszyscy członkowie podkomisji zaakceptowali treść raportu technicznego, którego prezentacja ma odbyć się w środę w Warszawie.

Wolałbym poczekać z tym do jutra rana, bo wiem, że naciski na poszczególne osoby nadal trwają, więc nie chciałbym tej kwestii w ten sposób formułować. Mogę powiedzieć tyle: rzeczywiście, gdy kończyliśmy pracę (nad raportem technicznym) w nocy z 4 na 5 kwietnia, a posiedzenie zostało nagrane, wszystkie osoby zaaprobowały raport. Ale co będzie jutro rano, zobaczymy, nie chciałbym tego przedwcześnie rozstrzygać

- powiedział Macierewicz.

Ocenił, że nawet jeśli znajdzie się taka osoba, która nie będzie się zgadzać z treścią raportu, "to z punktu widzenia wiarygodności raportu, nie ma to znaczenia".

Podkomisja powołana przez ówczesnego ministra obrony Antoniego Macierewicza zajmuje się ponownym badaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej od lutego 2016 r. Po odwołaniu Macierewicza z funkcji szefa MON został on jej przewodniczącym.

Według podkomisji, która swoje wnioski przedstawiła 10 kwietnia ub. r., samolot został rozerwany eksplozjami w kadłubie, centropłacie i skrzydłach, a destrukcja lewego skrzydła rozpoczęła się jeszcze przed przelotem nad brzozą. W lutym br. podkomisja poinformowała, że wewnętrzną eksplozję potwierdził brytyjski ekspert podkomisji Frank Taylor.

CZYTAJ TEŻ: Dowody Franka Taylora nie pozostawiają złudzeń. „Samolot eksplodował, bo ktoś podłożył bombę”

W poniedziałek Macierewicz mówił, że w raporcie technicznym w sposób "wyczerpujący i wiarygodny" opisana będzie główna przyczyna katastrofy smoleńskiej. Jego zdaniem, instytucje państwowe, które wcześniej badały katastrofę smoleńską, nie dopełniły podstawowych obowiązków, a decyzje w tej sprawie miały charakter polityczny.

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską badała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczył ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Polska komisja wskazała też na nieprawidłową pracę rosyjskich kontrolerów. Podkreślała, że rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.(PAP)

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Francuska prawica się odradza?

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Free-Photos

  

Prawicowa partia Republikanie (LR) prowadzi, zdaniem obserwatorów, bardzo dobrą kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, co zapowiada odrodzenie się partii po klęsce w ostatnich wyborach prezydenckich we Francji.

Jeżeli wierzyć sondażom, w wyborach europejskich LR z 14 proc. intencji głosowania znajduje się daleko za skrajnie prawicowym Zjednoczeniem Narodowym (RN) Marine Le Pen (dawny Front Narodowy) i prezydencką partią LREM. Obserwatorzy zwracają jednak uwagę, że jest to wynik o wiele lepszy niż na samym początku kampanii, kiedy Republikanie wydawali się skazani na niebyt, podobnie jak partia socjalistyczna, z którą przez dziesięciolecia wymieniali się u steru rządów.

Socjalistom, skłóconym do tego stopnia, że na czele swej listy postawili nienależącego do ich partii publicystę Raphaela Glucksmanna, grozi wynik niższy niż 5 proc., czyli poniżej progu wyborczego. Natomiast LR, którą prowadzi do wyborów konserwatywny, mało przedtem znany młody (33 lata) filozof Francois-Xavier Bellamy, udało się uciszyć wewnętrzne spory i, jak się wydaje, przyciągnąć część wyborców, którzy w 2017 roku głosowali na Le Pen lub na prezydenta Emmanuela Macrona.

Republikanie w kampanii wyborczej wzywają do opanowania trendów imigracyjnych i redukcji wydatków publicznych. Bellamy wysunął na pierwszy plan debaty takie tematy, jak obrona cywilizacji europejskiej i jej chrześcijańskich korzeni.

Początkowo komentatorzy uznali wysunięcie na pierwsze miejsca na liście LR Bellamy'ego za błąd. Przekonani byli bowiem, że w laickiej Francji, gdzie większość społeczeństwa nie ma nic przeciwko małżeństwom homoseksualnym i prawu do zapłodnienia in vitro dla takich par, filozof głośno wyrażający sprzeciw wobec tych praktyk musi być odrzucony.

Bellamy od początku podkreślał, że jego poglądy nie stanowią programu politycznego i że choć nie zgadza się z dokonywaniem aborcji na każde życzenie, nie wzywa do zmian we francuskim ustawodawstwie.

Okazuje się - jak powiedział prezes Fundacji im. Roberta Schumana Jean-Dominique Giuliani – że przywiązanie do wartości chrześcijańskich, choć nie znajduje odbicia w wyborach politycznych większości Francuzów, wciąż jest fundamentem, na którym opiera się ich mentalność.

Bellamy powtarza, że „Marine Le Pen chce pokonać Emmanuela Macrona, Emmanuel Macron chce pokonać Marine Le Pen, a my chcemy odpowiedzieć na niepokoje Francuzów”. Te niepokoje są jego zdaniem pochodną „nieposkromionej globalizacji” i niekontrolowanej imigracji.

Kierownik katedry Schengen Uniwersytetu Nantejskiego, Yves Pascouau, zauważa w dzienniku "Le Monde", że jeśli chodzi o imigrację, to programy RN, LR i LREM są bardzo podobne, z tą różnicą, że partia Le Pen przedstawia swój program w sposób brutalny, a LR liczy się z wymogami etyki i przepisów europejskich.

Natomiast - zdaniem Pascouau - partia Macrona charakteryzuje się największą hipokryzją, gdyż nie przestaje mówić o obowiązku humanitarnym i koniecznej solidarności europejskiej w tej sprawie. Jednocześnie, w trosce o usatysfakcjonowanie wyborców, którzy pragną umocnienia kontroli granicznych, wzywa (podobnie jak LR i RN - PAP) do reformy umów w sprawie strefy Schengen, do utworzenia ośrodków przyjmowania podań o azyl poza granicami UE i do ścisłego rozróżniania między imigrantami ekonomicznymi a politycznymi.

Obserwatorzy przypominają, że sondaże przed wyborami europejskimi często okazywały się we Francji zawodne. W 2009 roku, na tydzień przed głosowaniem, Zielonym zapowiadano poparcie na poziomie 8 proc. Po wyborach okazało się, że zdobyli ponad 16 proc. głosów - przypomniał obecny numer jeden listy Zielonych Yannick Jadot.

Komentator dziennika „Le Figaro” Guillaume Tabard napisał, że nawet jeżeli prawicy nie uda się uzyskać w wyborach lepszego wyniku, niż prognozowane w sondażach trzecie miejsce Republikanów, to obecna kampania, doprowadzając do pogodzenia skłóconych frakcji i przywódców, poprawiła „morale działaczy i wolę walki deputowanych i radnych. A to się liczy w partii, która od dziesięcioleci ma rozłam w genach, i ten obraz odzyskanej jedności będzie bardzo cenny w nowym rozdziale", który otworzy się po wyborach. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl