A. Melak dla niezalezna.pl o działaniach Platformy ws. Smoleńska: Tkwią w kłamstwie i manipulacji

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Politycy Platformy Obywatelskiej dzień przed ósmą rocznicą katastrofy smoleńskiej spotkali się w gronie swoich „ekspertów” i powielili znany od lat scenariusz. Poseł Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka, który zginął w katastrofie rządowego Tu-154M pod Smoleńskiem, mówi w rozmowie z niezalezna.pl, że działania PO wpisują się w ciąg zdarzeń po 10 kwietnia 2010 roku.

PO zebrała się dziś i przedstawiła znane nam już teorie, m.in. o pancernej brzozie.


To wszystko co robi Platforma wpisuje się w ciąg wydarzeń, który miał miejsce po 10 kwietnia 2010 roku. Negowanie, a przedtem fałszowanie, manipulowanie, wprowadzanie opinii publicznej w błąd i wypełnianie rosyjskich dyrektyw komisji międzypaństwowej tzw. MAKu. Polscy śledczy, polscy politycy nie robili nic takiego, co sprzyjałoby dotarciu do prawdy

– powiedział nam Andrzej Melak.

Jak zaznaczył „ich rolą i zadaniem było fałszowanie i manipulowanie, by Rosjanie całkowicie przejęli śledztwo, a oni zostali całkowicie wyłączeni”.

Melak zaznacza, że dzisiejsza konferencja została zorganizowana w tym samym tonie.

To jest niestety dalszy ciąg nienawiści, jaką żywili w stosunku do rodzin, do tych, którzy chcieli dotrzeć do smoleńskiej prawdy, którzy starali się o to , by został zwrócony wrak, by zostały dokonane ekshumacje i sekcje ofiar ich bliskich, by nareszcie międzynarodowa komisja próbowała przy pomocy naszych sojuszników wyjaśnić prawdę o smoleńsku

– mówił.

Politycy PO w dalszym ciągu tkwią w kłamstwie, manipulacji, podważają wszystko co zostało uczynione i wykonane przez powołaną podkomisję, najpierw parlamentarną pod przewodnictwem pana Antoniego Macierewicza, a później komisję badania wypadków lotniczych – dodał nasz rozmówca.

Nic nowego, „na zachodzie bez zmian”. W dalszym ciągu Platforma w kłamstwie dąży do kompromitacji osób, które działają na rzecz dotarcia do prawdy. W dalszym ciągu PO bezcześci pamięć, tych, którzy chcą uczcić osoby, które zginęły. Nic się nie zmieniło, to jest to co bardzo boli, co bardzo negatywnie wpływa na Polaków. Tak być nie może, to jest po prostu – nazywając to w sposób najbardziej delikatny – zwykła nieuczciwość

– zakończył Andrzej Melak.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wiceminister kultury: Dzięki Polsce udało się zablokować niekorzystną dyrektywę

/ pixabay.com/CC0/Capri23auto

  

Prezydencja rumuńska odwołała dzisiaj wieczorem zaplanowane na poniedziałek negocjacje krajów UE z Parlamentem Europejskim ws. kontrowersyjnych regulacji dot. prawa autorskiego po tym, gdy państwa członkowskie nie potrafiły znaleźć kompromisu ws. mandatu do negocjacji.

Informacje te potwierdziła rzeczniczka rumuńskiej prezydencji Raluca Anghel. Jak zaznaczyła, krajom członkowskim nie udało się wypracować mandatu do negocjacji z PE i prezydencja musi teraz rozważyć, jakie podjąć dalsze kroki w tej sprawie.

- Propozycja dotycząca dyrektywy w sprawie praw autorskich jest bardzo złożona (…). Mogłaby przynieść wiele korzyści jednolitemu rynkowi cyfrowemu, ale niesie ze sobą również wiele konsekwencji i Rada UE potrzebuje więcej czasu na to, aby osiągnąć mocne stanowisko

 – powiedziała Anghel. Nie chciała jednak podać szczegółów piątkowych rozmów.

- Nie było wystarczającej zbieżności stanowisk w kluczowych kwestiach, negocjacje odwołano i nie jest to niespodzianką. Prezydencja ma wypracować nową propozycję mandatu na podstawie przedstawionych stanowisk i zaproponować tryb działania

 – powiedział PAP unijny dyplomata.

Polska jest zadowolona z tego, co się stało w piątek w Brukseli.

- Dzięki Polsce udało się zablokować niekorzystną dyrektywę o prawie autorskim. Nie ma mandatu do trilogu. Czekamy na kolejną propozycję prezydencji

 – napisał na Twitterze wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski.


Parlament Europejski poparł we wrześniu projekt dyrektywy o prawie autorskim dotyczącym internetu. Za propozycją opowiedziało się wtedy 438 europosłów, przeciw było 226, a 39 wstrzymało się od głosu.

Było to drugie podejście do projektu dyrektywy o prawie autorskim. Na początku lipca europosłowie odrzucili stanowisko komisji prawnej PE, we wrześniu propozycja projektu uzyskała większość.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji ostrzegają przed cenzurą w internecie i końcem wolności w sieci, zwolennicy wskazują natomiast, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

Eurodeputowani utrzymali budzący zastrzeżenia art. 13 projektu dyrektywy, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Proponowane przez eurodeputowanych przepisy przewidują, że giganci internetowi, np. platformy takie jak Facebook, będą musieli płacić, jeśli korzystają z pracy artystów i dziennikarzy.

PE podkreśla, że wiele wprowadzonych przez niego zmian ma na celu zagwarantowanie, że artyści, zwłaszcza muzycy, wykonawcy i autorzy scenariuszy, a także wydawcy wiadomości i dziennikarze, otrzymają wynagrodzenie za swoją pracę gdy inni korzystają z niej za pośrednictwem takich platform, jak YouTube lub Facebook, oraz agregatorów wiadomości, takich jak Google News.

Stanowisko europarlamentu zaostrza proponowane przez Komisję Europejską rozwiązania w sprawie odpowiedzialności platform internetowych i agregatorów za naruszenia praw autorskich. Dotyczyć ma to również fragmentów, gdzie wyświetlana jest tylko niewielka część tekstu wydawcy wiadomości.

W tekście uściślono również, że niekomercyjne encyklopedie online, takie jak Wikipedia, oraz platformy oprogramowania open source, takie jak GitHub, będą automatycznie wyłączone z wymogu przestrzegania praw autorskich.

Europosłowie opowiedzieli się też za wzmocnieniem pozycji autorów i wykonawców, umożliwiając im żądanie dodatkowego wynagrodzenia od strony wykorzystującej ich prawa, jeśli początkowo uzgodnione wynagrodzenie stało się "nieproporcjonalnie" niskie w stosunku do generowanych wpływów.

W tekście dodano również, że korzyści powinny obejmować "przychody pośrednie". Umożliwiłoby to również autorom i wykonawcom cofnięcie lub wypowiedzenie wyłączności licencji na eksploatację ich utworów, jeżeli uznaje się, że strona posiadająca prawa do eksploatacji nie respektuje ich praw.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl