Kim był Jens R., sprawca masakry w Münster? „Narkoman, samotnik, przestępca”

/ twitter.com

  

Uzależniony od alkoholu i narkotyków samotnik z myślami samobójczymi, obwiniający otoczenie za swoje problemy, w tym psychiczne, notowany za drobne przestępstwa - tak niemiecka prasa pisze o sprawcy ataku w Münster.

Dwie osoby zginęły, a ok. 20 zostało rannych, gdy w sobotę po południu furgonetka prowadzona przez Jensa R. wjechała w ludzi siedzących przed restauracją Kiepenkerl na starym mieście w Münster w zachodnich Niemczech. Sprawca ataku zastrzelił się w chwilę później.

Urodzony w 1969 roku Jens R. pochodził z regionu Sauerland w Nadrenii Północnej-Westfalii na zachodzie Niemiec i od dłuższego czasu mieszkał w Münster, gdzie studiował design i pracował, początkowo z dużymi sukcesami, jako samozatrudniony projektant przemysłowy. W ostatnich latach jego praca zeszła jednak na dalszy plan - pisze "Die Welt".

Posiadał cztery mieszkania - dwa na wschodzie kraju oraz dwa w samym Münster - oraz kilka pojazdów zarejestrowanych na jego nazwisko. W jednym z mieszkań znaleziono 18-stronicowy dokument napisany przez Jensa R., w którym opisuje "upokarzające" doświadczenia z dzieciństwa, problemy w kontaktach z rodzicami, rozstrój nerwowy i kolejne załamania. Opisuje też swoją nieudaną operację.

Władze podały, że na jego komputerze znaleziono maile świadczące o myślach samobójczych, ale "żadnych sygnałów, że stanowił zagrożenie dla innych". Policji był znany z drobnych przestępstw, w tym uszkodzenia mienia, pogróżek i drobnych kradzieży, dzięki którym był w stanie finansować swoje uzależnienie od narkotyków.
Służby badają ewentualne powiązania Jensa R. ze środowiskiem skrajnej prawicy, ale na razie wątek ten jako ewentualny motyw zbrodni się nie potwierdził.

Według "Frankfurter Allgemeine Zeitung" R. od pewnego czasu znajdował się pod opieką psychiatry; w marcu miał podjąć pierwszą próbę samobójczą. W jednym z jego mieszkań w Münster policja znalazła pięciostronicowy list, którego treść na razie nie jest znana. Jak ustalono, mężczyzna prowadził samotniczy tryb życia, choć jednocześnie często dążył do konfliktu z sąsiadami, którzy określili go jako trudnego człowieka.

"Bild" pisze z kolei, że przed śmiercią sprawca wysłał pocztą elektroniczną i tradycyjną liczący 92 strony list do swoich znajomych, członków rodziny i sąsiadów, najwyraźniej nie kierując się przy tym żadnym konkretnym kryterium.

Według gazety R. miał napisać w liście, że napady wściekłości zaczął miewać już w dzieciństwie. Winę za to przypisuje swoim rodzicom, którzy mieli go kontrolować, izolować od rówieśników i przez lata maltretować. R. pisze, że już w szkole zaczął wykazywać zaburzenia, które wpłynęły na jego późniejsze życie, oraz że już jako siedmiolatek po raz pierwszy marzył, że nie żyje. To z winy rodziców miał też stać się impotentem niezdolnym do nawiązywania relacji, w tym seksualnych, z kobietami. Bał się, że inni uznają go za geja, przez co zaczął pić i cierpieć na ataki paniki i spazmy. Znajomym zarzucał szpiegowanie go, klientom - celowe nieopłacanie jego usług, a lekarzom, którzy w 2015 roku operowali go z powodu schorzenia pleców - błędy w sztuce lekarskiej, które - jak podkreślił - uczyniły z niego kalekę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Podwyżki i nowe umowy. Radni PiS domagają się zmian

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/PublicDomainPictures

  

Zwiększenia o dziesięć procent stawek wynagrodzeń za usługi opiekuńcze oraz zmiany umów śmieciowych dla pracowników na umowy o pracę chcą wrocławscy radni Prawa i Sprawiedliwości. Złożą w tej sprawie interpelację do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka.

We wtorek na konferencji prasowej szef klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miejskiej Wrocławia Michał Kurczewski poinformował, że interpelacja do prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka zostanie złożona w środę.

- Złożymy interpelację wzywającą do zmiany warunków umowy. Chodzi a zwiększenie stawek godzinowych w ramach usług opiekuńczych o co najmniej 10 procent w stosunku do legalnego minimum 14,70 zł brutto oraz o zaoferowanie opiekunom możliwości świadczenia usług w ramach umowy o pracę na czas określony

 - powiedział Kurczewski.

Jak wyjaśnił, Gmina Wrocław od lat zleca podmiotom zewnętrznym usługi związane z organizacją i realizacją usług opiekuńczych dla podopiecznych MOPS-u w miejscu zamieszkania klienta; osoby wykonujące te usługi pracują na minimalnych stawkach w ramach umów śmieciowych.

- Z analizy umowy podpisanej przez miasto na lata 2017-2020 wynika, że głównym kryterium konkursu musiało być kryterium cenowe. Stawki godzinowe założone w ofercie to stawki minimalne, a część z nich jest już nieaktualna w związku z podniesieniem stawek godzinowych w rozporządzeniu przez rząd

 - podkreślił Kurczewski.

Radny zaznaczył, że opiekunowie z powodu takiego trybu zatrudnienia w konsekwencji nie mają zapewnionego płatnego urlopu.

- Pod okiem i najwyraźniej przy aprobacie obecnego prezydenta Jacka Sutryka, a byłego dyrektora Departamentu Spraw Społecznych, są podpisywane umowy, które nie gwarantują nawet standardów obowiązujących w dyskontach. Solidarny Wrocław lansowany przez prezydenta Sutryka, to na pewno nie Wrocław, który znają opiekunowie zatrudnieni w ramach wspomnianej umowy

- ocenił Kurczewski.

Jak podał, stawki w innych miastach wynoszą od 17,65 zł do nawet 26 zł

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl