Tuska zjedli ludożercy, Pawlaka rozdeptała jaszczurka! Reżyser filmu „Platfordzilla” dziś w Wywiadzie z chuliganem

Genialny naukowiec chce zbudować superekologiczną i supernowoczesną polską elektrownię opartą na własnym wynalazku. Inne plany ma rząd Tuska, który rozpoczyna budowę konkurencyjnej elektrowni atomowej im. Wojciecha Jaruzelskiego. Znienacka naukowiec ginie samobójczą śmiercią, strzelając sobie cztery razy w plecy i raz w tył głowy – tak rozpoczyna się film Piotra Montowskiego „Platfordzilla”. Reżyser i happener będzie dziś o 22.15 gościem Piotra Lisiewicza w „Wywiadzie z chuliganem” w Telewizji Republika.

materiały z filmu

Jak wyjaśnia na zwołanej błyskawicznie konferencji prasowej premier, przyczyną samobójstwa genialnego naukowca były problemy małżeńskie. Ale wkrótce okazuje się, że naukowiec... nie miał żony. Premier stara się wybrnąć z tego problemu i stwierdza, że naukowiec mógł mieć wyimaginowaną żonę.

Dzieci często mają zmyślonych przyjaciół, to i naukowiec mógł mieć zmyśloną żonę

– ogłasza.

„Platfordzilla” to półtoragodzinny awangardowy film Piotra Montowskiego – reżysera i odtwórcy głównej roli - który jest metaforą ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej. Tytuł nawiązuje oczywiści do japońskiej Godzilli - gigantycznego potwora z serii japońskich filmów science-fiction.

Platfordzilla to olbrzymia jaszczurka, która burzy miasto Poznań, a potem cały kraj. Powstała ona w wyniku mutacji, do jakiej doszło przy okazji rządowych eksperymentów z promieniowaniem radioaktywnym.

Rząd Tuska na wieść o zagrożeniu dla kraju postanawia uciec na wypoczynek na Wyspy Kanaryjskie, jednak pomyłkowo trafia na… Wyspę Kanibali. Członkowie ekspedycji ratowniczej odnajdują na miejscu tylko kości urzędników i książkę kucharską Magdy Gessler. W kraju zostaje wicepremier Waldemar Kargul, który „zaapelował do wielkiej jaszczurki o dialog i porozumienie. W odpowiedzi wielka jaszczurka zmiażdżyła go stopą”.

Plany urządzenia neutralizującego skutki promieniowania przejęła tymczasem tajna komórka KGB. Namierza ją Piotr Montowski, który zabija agentów KGB i odzyskuje dokument, a także odbija z ich rąk asystenta genialnego naukowca. Czy bliżej mu do Supermana czy Batmana.

Batman to prawdziwy człowiek, który jest śmiertelny i w trakcie ratowania ludzi może zginąć. Ja widzę w nim siebie. Charaktery nasze są podobne. Batman jest szlachetny, jest odważny. Tak samo ja

– wyjaśnia w „Wywiadzie z chuliganem” Piotr Montowski.

Film kręcił przez cztery lata niemal wyłącznie z amatorami, w tym młodymi ludźmi z poznańskich osiedli. Jego budżet wyniósł… kilkaset złotych i jest także parodią z ociekających kasą, a jednocześnie odmóżdżonych, pozbawionych wartości produkcji kinowych.

Sceny z tropikalnej wyspy nagrane są w poznańskiej Palmiarni. Piwnice piątkowskich osiedli to podziemia elektrowni atomowej. Wykorzystany został też czołg i bunkry na Cytadeli, a nawet piknik NATO z militarnymi pojazdami.

Jak powstawały efekty specjalne?

Chodziliśmy po śmietnikach i znajdowaliśmy samochodziki, niektóre uszkodzone, ale w miarę dobrym stanie. Wkładałem w nie petardę i polewałem benzyną. Podpalałem i był fajny efekt, taki trochę hollywoodzki

– opisuje reżyser.

W siedzibie KGB wybite zostają szyby.

Sceny wybijania szyb powstały w ten sposób, że z kolegami robiliśmy remont u naszej koleżanki. Moje zadanie polegało na tym, żeby wybić okno oraz  kawałek muru  i wstawić zamiast niego drzwi balkonowe. Przy okazji porzucałem sobie kamieniami w szyby i tak powstała scena włamywania się do siedziby KGB

– opowiada Montowski.

Zburzone przez jaszczurkę centrum miasta to Rondo Kaponiera, którego remont trwał dzięki sprawności poznańskich urzędników dłużej niż… II wojna światowa. Mieli z nim zdążyć na Euro 2012, nie zdążyli nawet na Euro 2016 we Francji. Jak twierdzi Montowski było to działania celowe.

Miałem układ i z Grobelnym, i z Jaśkowiakiem. Nie zapłaciłem im łapówki. Oni po prostu wierzyli w mój talent, w to, że zrobię wspaniały film. Wiedzieli też, że jego produkcja musi potrwać. Dlatego zarządzili remont pod pretekstem, że rondo będzie działać lepiej. A tak naprawdę chodziło o to, żebym ja mógł zrobić mój film. I za to im będę dozgonnie wdzięczny

– stwierdza.

Piotra Montowskiego niektórzy pamiętać mogą z happeningów Akcji Alternatywnej Naszość. Po tym, jak rząd PO ogłosił, że powodzi winne są bobry, bo niszczą wały przeciwpowodziowe, przybył na spotkanie z Bronisławem Komorowskim w przebraniu bobra-dywersanta i odśpiewał pieśń „To nie ja niszczę wały, Bronisławie wspaniały”. Interweniowała policja.

Dziś Montowski jest prezesem Polskiej Partii Świrów. Także kilku innych happenerów z Naszości gra w „Platfordzilli”.

W realizacji filmu wzięli też udział licznie klubowicze Gazety Polskiej. Marek Bech z poznańskiego klubu jest odtwórcą roli premiera, szef Wielkopolskiego Klubu GP Tomasz Jendrasiak kagiebowcem, a szef klub GP w Miłosławiu Krzysztof Konieczka pijanym, ale zdyscyplinowanym robotnikiem budującym rządową inwestycję („Elektrownia atomowa sama się nie zbuduje”). Jarosław Czarnecki, autor rysunków do rubryki „Zyziu na koniu Hyziu” gra rolę asystenta genialnego naukowca.

Epizodyczną rolę gra także Piotr Lisiewicz, zastępca redaktora naczelnego GP, ale szybko zostaje zabity obok pawilonu z waranami w poznańskim Starym ZOO, przy tablicy „pokazowe karmienie waranów w pawilonie zwierząt zmiennocieplnych”.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Piotr Montowski #Platfordzilla

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo