Ile wpływa na konta posła, wójta i szefa spółki Skarbu Państwa? To warto wiedzieć

/ Fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

10 tys. zł. uposażenia oraz 2,5 tys. zł diety otrzymują miesięcznie posłowie i senatorowie. Pensja wójta, burmistrza i prezydenta miasta nie może być wyższa niż 7-krotność kwoty bazowej, czyli około 12,5 tys. zł. Wynagrodzenie władz spółek Skarbu Państwa jest uzależnione m.in. od wielkości firmy. Wkrótce dochody parlamentarzystów, samorządowców i menadżerów zostaną zmniejszone.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział wczoraj, że do Sejmu trafią projekty dotyczące obniżenia pensji poselskich o 20 proc. Zapowiedział też, że mają zostać "wprowadzone nowe limity obniżające" dla wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, marszałków i starostów, a także dla ich zastępców. Poinformował, że zniesione zostać mają "wszelkie dodatkowe, poza pensją, świadczenia, jeśli chodzi o kierownictwa spółek Skarbu Państwa".

CZYTAJ WIĘCEJ: Padła zapowiedź ustawy o obniżeniu pensji posłów. Opozycja już mówi coś o "zemście"

Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora, uposażenie parlamentarzysty jest traktowane jako wynagrodzenie ze stosunku pracy. Według informacji na stronie internetowej Sejmu, wysokość uposażenia poselskiego odpowiada wynagrodzeniu podsekretarza stanu, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat i wynosi obecnie 10 020,80 zł brutto.

Posłowie i senatorowie otrzymują też dietę parlamentarną, czyli środki finansowe na pokrycie wydatków związanych z wykonywaniem mandatu na terenie kraju. Wynosi ona 25 proc. uposażenia. Obecnie jest to 2 505,20 zł brutto. Dieta jest częściowo wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych (zwolniona z PIT jest kwota 2 280 zł).

Zgodnie z ustawą o pracownikach samorządowych, uwzględniając wszystkie składniki i dodatki, pensja wójta, burmistrza, prezydenta miasta, marszałka i starosty w 2018 r. nie może być wyższa niż siedmiokrotność kwoty bazowej, czyli 12 525,94 zł brutto (obecnie kwota bazowa wynosi 1789,42 zł). Do tego limitu nie wlicza się jedynie trzynastki, wynoszącej 8,5 proc. rocznego wynagrodzenia, i nagrody jubileuszowej (od 75 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 20 latach pracy do 400 proc. wynagrodzenia miesięcznego po 45 latach pracy).

Decyzję o tym, ile będzie zarabiał wójt (burmistrz, prezydent miasta), starosta i marszałek podejmuje odpowiednio: rada gminy, rada powiatu lub sejmik województwa.

Obok wynagrodzenia zasadniczego, samorządowcy mogą też otrzymywać np. dodatek za wysługę lat, dodatek funkcyjny, dodatek specjalny, a także premie i nagrody.

CZYTAJ TEŻ: Mniejsze zarobki parlamentarzystów. Internauci: „I kto jest debeściak?”

Ustawa nakłada górny limit jedynie na "pracowników wybieranych". W efekcie dochodzi do sytuacji, w której pensja prezydenta miasta nie jest najwyższym wynagrodzeniem w placówce. Jak wynika z zeszłorocznej ankiety PAP, jedynie w czterech na 14 miast na prawach powiatu, najwyższe wynagrodzenie pobierał prezydent. W pozostałych przypadkach najlepiej zarabiającymi pracownikami urzędów byli skarbnicy, sekretarze i wiceprezydenci.

Jeśli chodzi o obecne wynagrodzenia władz spółek Skarbu Państwa, uchwalona w czerwcu 2016 r. tzw. nowa ustawa kominowa zmieniła podejście do wynagrodzeń zarządów tych spółek w stosunku do wcześniejszych zapisów z 2000 roku, wprowadzając widełki dla wynagrodzenia podstawowego członków zarządu, które zależy od wielkości spółki.

W przypadku mikroprzedsiębiorstwa (zatrudniającego do 10 osób) to 1-3-krotność przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (w IV kwartale 2017 roku, według danych GUS, wynosiło ono bez nagród z zysku 4739,51 zł). W spółce małej (zatrudniającej od 11 do 50 osób) - to 2-4-krotność; w spółce średniej (51-250 osób) - 3-5-krotność, a w dużej (251-1250 osób) - 4-8-krotność. W przypadku spółki "dużej plus" (co najmniej 1251 osób, obrót roczny netto wyższy niż 250 mln euro) - to 7-15-krotność.

Wynagrodzenia zostały też podzielone na część stałą i zmienną (która nie może przekroczyć 50 proc., a w największych spółkach 100 proc. "wynagrodzenia podstawowego członka organu zarządzającego w poprzednim roku obrotowym"). Ponadto ma zależeć od osiągniętych celów inwestycyjnych spółki.

Nowe rozwiązania zarazem zakładają, że "w wyjątkowych okolicznościach" część stała wynagrodzenia może zostać podniesiona, warunkiem jednak jest opublikowanie uzasadnienia tej decyzji w Biuletynie Informacji Publicznej. Ustawa zakazała prezesom spółek Skarbu Państwa czerpania dodatkowego wynagrodzenia z tytułu zasiadania w radach nadzorczych spółek zależnych, czyli w spółkach córkach i wnuczkach.

W myśl ustawy, maksymalny okres wypowiedzenia może wynosić trzy miesiące, prawo do odprawy przysługuje dopiero po roku pracy, a tzw. zakaz konkurencji może być wypłacany maksymalnie do sześciu miesięcy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl