Do wypadku, w którym zginął poseł, doszło w styczniu ub. roku na drodze S8 w powiecie skierniewickim. Wójcikowski poruszał się samochodem Volkswagen Bora, jadąc w kierunku Warszawy. Z niewiadomych przyczyn kierujący uderzył autem w barierę energochłonną, po czym zatrzymał się na jezdni. Został ominięty przez nadjeżdżającego Volkswagena Caddy, który zatrzymał się na pasie awaryjnym. Następnie doszło do najechania na Borę przez Forda Transita. Bora przemieściła się i uderzyła w Volkswagena Caddy.

W wyniku zdarzenia śmierć poniósł poseł. Pasażerowie Volkswagena Caddy i Forda Transita odnieśli lekkie obrażenia ciała. 

Jak poinformował Kopania, od czasu wszczęcia śledztwa zebrano obszerny materiał dowodowy. Przesłuchano licznych świadków, poddano szczegółowym oględzinom i badaniom samochody biorące udział w wypadku. Dwukrotnie przeprowadzono eksperyment procesowy, pozyskano liczne opinie biegłych, w tym z zakresu medycyny sądowej, ruchu drogowego, dotyczące stanu technicznego samochodów, układu hamulcowego i ogumienia.

Kompleksową opinię, mającą na celu pomoc w rekonstrukcji zdarzenia opracowali biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Według prokuratury, z ustaleń wynika, że samochody biorące udział w zdarzeniu były sprawne i nie posiadały uszkodzeń.

- Dla odtworzenia przyczyn wypadku kluczowe znaczenie miało ustalenie, z jakich powodów poseł stracił panowanie nad pojazdem. Jak wynika z opinii, przed uderzeniem samochód poruszał się ruchem niestatycznym, w bocznym poślizgu. Brak jest podstaw do przyjęcia, że przyczyną niestatecznego ruchu była niesprawność, czy kontakt z innym samochodem. Jak stwierdzili biegli nie jest możliwe ustalenie przyczyn zarzucenia Bory na jezdni, którego konsekwencją było uderzenie w barierę - tłumaczy Kopania.

Według biegłych, na skutek uderzenia w barierę Wójcikowski doznał niewielkich obrażeń, natomiast te, które doprowadziły do jego śmierci, powstały dopiero w wyniku najechania na jego samochód przez Forda Transita.

Kopania zwraca uwagę, że kierowcy Forda nie można jednak zarzucić naruszenia zasad bezpieczeństwa obowiązujących w ruchu drogowym, które "pozostawałyby w związku z przyczynowym z powstałym skutkiem". Nie miał on możliwości zatrzymania pojazdu, ani ominięcia Bory, a tym samym uniknięcia wypadku.

- Te ustalenia skutkowały umorzeniem śledztwa w części dotyczącej wypadku, z uwagi na brak znamion czynu zabronionego - mówi rzecznik.

Jak informuje, taka sama była podstawa umorzenia wątku, dotyczącego narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osób biorących udział w zdarzeniu, poprzez nieprawidłowe zorganizowanie i przeprowadzenie akcji ratunkowej przez funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, ratowników medycznych oraz koordynatorów działań ratowniczych.

- Podkreślenia przy tym wymaga, że stwierdzone u posła obrażenia klatki piersiowej były obrażeniami bezwzględnie śmiertelnymi i nawet natychmiastowa pomoc medyczna nie była w stanie uchronić przed śmiercią - powiedział Kopania.

Z kolei podstawą umorzenia postępowania ws. kierowania wobec posła gróźb karalnych było przedawnienie karalności czynu. Dokonano szczegółowych ustaleń; m.in. przesłuchano licznych świadków, odtworzono i zabezpieczono publikowane materiały. W toku postępowania nie doszło do ustalenia osób, które mogły wypowiadać stwierdzenia o charakterze gróźb.