Gdzie trafiają pieniądze z rzymskiej Fontanny di Trevi? Od lat beneficjent pozostaje ten sam

Fontanna di Trevi / By Ludmiła Pilecka - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3501812

  

Monety, wrzucane przez turystów do rzymskiej Fontanny di Trevi, będą na razie przekazywane w dalszym ciągu do Caritas. Rzecznik diecezjalnej Caritas poinformował, że ta obietnica władz miejskich stolicy Włoch dotyczy okresu do końca bieżącego roku. Później zapadnie decyzja, czy pieniądze, których beneficjentem była od 2001 r. wyłącznie rzymska Caritas, otrzymają także inne instytucje charytatywne.

Turyści odwiedzający Rzym licznie przybywają do Fontanny di Trevi. Wrzucają do niej (stojąc tyłem, przez lewe ramię) monety, by zapewnić sobie powrót do Wiecznego Miasta. Monety – głównie euro, dolary i japońskie jeny, ale także praktycznie ze wszystkich krajów, z których przybywają turyści – są regularnie wyławiane przez służby miejskie.

Pieniądze są następnie przekazywane do rzymskiej Caritas, z czego finansowane są m.in. posiłki dla ubogich, mieszkania dla nich, opieka medyczna oraz odzież.

Według Caritas, w ubiegłym roku „wyłowiono” ok. 1,4 mln euro. Pod koniec 2017 r. dziennik „Il Messaggero” poinformował, że od kwietnia monety z fontanny nie będą przekazywane wyłącznie do Caritas, ale także do władz miejskich Rzymu, które pragną sfinansować własne projekty solidarności i pomocy.

Licząca 26 m wysokości i 50 m szerokości barokowa Fontanna di Trevi jest największą fontanną Rzymu i zarazem jednym z miejsc najczęściej odwiedzanych przez turystów. Tę wspaniałą budowlę wzniesiono w latach 1732-1762 według projektu Nicola Salviego w stylu późnego baroku. W 1735 r. poświęcił ją papież Klemens XII (1730-1740). W okresie od czerwca 2014 do listopada 2015 r. przeprowadzono prace konserwatorskie i czyszczenie marmuru. Woda do fontanny doprowadzana jest z akweduktu zbudowanego w 19 r. przed Chr. na rozkaz cesarza Agrypy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Politycy KO poszli na zakupy, aby pokazać paragony. I wpadli w pułapkę... Hitem "mortadela włoska"

zdjęcie ilustracyjne / fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

Politycy Koalicji Obywatelskiej ruszyli na zakupy i na Twitterze zaczęli chwalić się paragonami w ramach akcji "Stop drożyźnie". Nie wiem co chcieli osiągnąć, ale efekt pewnie ich zaskoczył. Bo internauci szybko wychwycili kilka absurdów.

Politycy Koalicji Obywatelskiej w ramach przedwyborczej kampanii ruszyli do sklepów, a następnie wrzucili na swoich profilach w mediach społecznościowych zdjęcia zakupionych towarów i - co najważniejsze - paragonów. Wszystko to w ramach akcji #StopDrożyźnie, która ma wykazać rzekomy wzrost cen artykułów spożywczych.

W akcji fotografowania paragonów nie obyło się jednak bez pewnych "kwiatków". Była minister edukacji narodowej, Krystyna Szumilas w sobotę poinformowała na Twitterze za "podstawowe zakupy" - i to "bez mięsa, napojów, pieczywa" - zapłaciła blisko 50 złotych.

Internauci szybko dostrzegli, że choć miało być "bez mięsa", to na jednym z paragonów wyraźnie widnieje pozycja "schab wiejski", a ten raczej do nabiału się nie zalicza. Na wpis jednego z internautów że "schab od dziś to nie mięso", posłanka wytłumaczyła, że "to schab pieczony, zamiast szynki do chleba", co niewątpliwie w istotny sposób zmieniło sprawę i schab stracił na "mięsności".

Pozostając w kręgu wyrobów mięsnych, internauci zwrócili uwagę na akcję paragonową w wykonaniu innej parlamentarzystki Koalicji Obywatelskiej, Anny Białkowskiej. Posłanka wrzuciła zdjęcie paragonu na kwotę nieco ponad 200 złotych, gdzie znalazła się między innymi kupowana niemal codziennie przez Polaków włoska mortadela za blisko 45 złotych za kilogram.

Co więcej, twitterowicze domagali się pokazania całego paragonu - za produkty widniejące na zamieszczonym przez posłankę zdjęciu cena wyniosła łącznie nieco ponad 100 złotych.

Paragonami na Twitterze pochwalili się również inni parlamentarzyści KO, m.in. Bogdan Klich czy Arkadiusz Myrcha, który odnosząc się do bliżej nieokreślonej przeszłości westchnął, że "niedawno za takie zakupy płacił 40 zł".

Internauci również wpisu Myrchy nie pozostawili bez komentarza.

Przypomniano też, że "niedawno" 50 złotych można było wykorzystać na zupełnie inne zakupy... 

Chodzi o sprawę kamienicy przy ul. Hożej 25a w Warszawie. 

"Antykwariusz Marek M. nabył roszczenia do połowy Hożej 25a za 500 zł od jednej ze spadkobierczyń dawnych właścicieli. W 2008 r. uzyskał od miasta prawa do tej nieruchomości, wraz z drugą 85-letnią spadkobierczynią, od której potem odkupił jej udział za 50 zł. Następnie doprowadził do usunięcia lokatorów" - pisaliśmy w listopadzie 2017 r. na naszych stronach.

[polecam:https://niezalezna.pl/208790-stoleczni-urzednicy-z-zarzutami-ws-reprywatyzacji-hozej-25]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl