Słowa Antoniego Macierewicza rozwścieczą Tuska! "Król Europy" odpowie za katastrofę smoleńską?

/ / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

To, że to był wybuch, samolot został zniszczony w powietrzu, to jest już zupełnie oczywiste i tych dowodów nikt już nie wymaże z pamięci Polski i przebiegu wydarzeń - powiedział Antoni Macierewicz w felietonie dla Radia Maryja. Dodał również, że Donald Tusk zaraz po katastrofie sam przyznawał, że "bierze pełną odpowiedzialność za wszystko, co jest związane ze śledztwem smoleńskim". - Jeżeli bierze odpowiedzialność, to niech ją poniesie - wyjaśnił szef podkomisji smoleńskiej.

Podczas cotygodniowego felietonu „Głos Polski” w Radiu Maryja i TV Trwam Antoni Macierewicz wskazał, że katastrofa smoleńska to największa tragedia niepodległej Polski, która wciąż trwa.

Okazało się, że dochodzenie do prawdy jest obarczone nieprawdopodobnymi niebezpieczeństwami i wymaga olbrzymiego wysiłku. I to nie tylko w przeszłości, wtedy, gdy ci, którzy dążyli do prawdy, byli wyklinani i wymazywani z kart historii, rzeczywistości politycznej i społecznej przez ówcześnie rządzących i odpowiedzialnych w dużym stopniu za ukrycie prawdy, za zamęt i dążenie do tego, by nie można było zbadać tego, co naprawdę się zdarzyło. W maju 2010 r. to rząd Donalda Tuska, to posłowie i senatorowie Platformy Obywatelskiej głosowali za tym, żeby nie można było podjąć przez Polskę tego śledztwa. Trudno to sobie wyobrazić, ale ten dramat się ciągnie

– zaznaczył polityk.

Dodał również, że dotychczasowe ustalenia jednoznacznie wskazują na to, że na pokładzie samolotu doszło do eksplozji.

Tak, to, że to był wybuch, eksplozja, że samolot został zniszczony w powietrzu, to jest już zupełnie oczywiste i tych dowodów nikt już nie wymaże z pamięci Polski i przebiegu wydarzeń. One zostaną, chociaż oczywiście ktoś będzie zapewne próbował zepchnąć je na margines, ale to tylko początek problemu

- mówił szef podkomisji do ponownego zbadania katastrofy w Smoleńsku.

Jak wyjaśnił innym problemem jest to, że ktoś za takie działanie nie poniósł konsekwencji, a co więcej zrobił na nich karierę polityczną.

Ktoś na to pozwalał. Ba, ktoś na tym robił karierę polityczną i ktoś mówił, że bierze za to pełną odpowiedzialność. Nie chcę pozostawiać tej sprawy w jakimś niedopowiedzeniu. To Donald Tusk powtarzał wielokrotnie, że bierze pełną odpowiedzialność za wszystko, co jest związane ze śledztwem smoleńskim. Jeżeli bierze odpowiedzialność, to niech ją poniesie. Jeżeli jego zwolennicy biorą tę odpowiedzialność, to niech ją poniosą i oby państwo polskie miało tyle siły, żeby wyciągnąć z tego wszystkie konsekwencje, bo jeżeli jej nie będzie miało, to będzie z każdym dniem słabło

- stwierdził Antoni Macierewicz.

Polityk PiS podziękował również, wszystkim, którzy "którzy wspierali działanie na rzecz dojścia do prawdy w dramacie smoleńskim". Dodał także, że "nie spocznie, dopóki wszystkiego w tej sprawie nie wyjaśni, a raport techniczny będzie już niebawem i w pełni zawiera materiał dowodowy pokazujący, jak doszło do tragedii smoleńskiej".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Radio Maryja, niezależna.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Wiceminister kultury: Dzięki Polsce udało się zablokować niekorzystną dyrektywę

/ pixabay.com/CC0/Capri23auto

  

Prezydencja rumuńska odwołała dzisiaj wieczorem zaplanowane na poniedziałek negocjacje krajów UE z Parlamentem Europejskim ws. kontrowersyjnych regulacji dot. prawa autorskiego po tym, gdy państwa członkowskie nie potrafiły znaleźć kompromisu ws. mandatu do negocjacji.

Informacje te potwierdziła rzeczniczka rumuńskiej prezydencji Raluca Anghel. Jak zaznaczyła, krajom członkowskim nie udało się wypracować mandatu do negocjacji z PE i prezydencja musi teraz rozważyć, jakie podjąć dalsze kroki w tej sprawie.

- Propozycja dotycząca dyrektywy w sprawie praw autorskich jest bardzo złożona (…). Mogłaby przynieść wiele korzyści jednolitemu rynkowi cyfrowemu, ale niesie ze sobą również wiele konsekwencji i Rada UE potrzebuje więcej czasu na to, aby osiągnąć mocne stanowisko

 – powiedziała Anghel. Nie chciała jednak podać szczegółów piątkowych rozmów.

- Nie było wystarczającej zbieżności stanowisk w kluczowych kwestiach, negocjacje odwołano i nie jest to niespodzianką. Prezydencja ma wypracować nową propozycję mandatu na podstawie przedstawionych stanowisk i zaproponować tryb działania

 – powiedział PAP unijny dyplomata.

Polska jest zadowolona z tego, co się stało w piątek w Brukseli.

- Dzięki Polsce udało się zablokować niekorzystną dyrektywę o prawie autorskim. Nie ma mandatu do trilogu. Czekamy na kolejną propozycję prezydencji

 – napisał na Twitterze wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski.


Parlament Europejski poparł we wrześniu projekt dyrektywy o prawie autorskim dotyczącym internetu. Za propozycją opowiedziało się wtedy 438 europosłów, przeciw było 226, a 39 wstrzymało się od głosu.

Było to drugie podejście do projektu dyrektywy o prawie autorskim. Na początku lipca europosłowie odrzucili stanowisko komisji prawnej PE, we wrześniu propozycja projektu uzyskała większość.

Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Przepisy wzbudzają sporo kontrowersji. Przeciwnicy tych regulacji ostrzegają przed cenzurą w internecie i końcem wolności w sieci, zwolennicy wskazują natomiast, że zmiana prawa jest konieczna, by chronić twórców i dostosować przepisy do rzeczywistości.

Eurodeputowani utrzymali budzący zastrzeżenia art. 13 projektu dyrektywy, który wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem praw autorskich, oraz art. 11, dotyczący tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych.

Proponowane przez eurodeputowanych przepisy przewidują, że giganci internetowi, np. platformy takie jak Facebook, będą musieli płacić, jeśli korzystają z pracy artystów i dziennikarzy.

PE podkreśla, że wiele wprowadzonych przez niego zmian ma na celu zagwarantowanie, że artyści, zwłaszcza muzycy, wykonawcy i autorzy scenariuszy, a także wydawcy wiadomości i dziennikarze, otrzymają wynagrodzenie za swoją pracę gdy inni korzystają z niej za pośrednictwem takich platform, jak YouTube lub Facebook, oraz agregatorów wiadomości, takich jak Google News.

Stanowisko europarlamentu zaostrza proponowane przez Komisję Europejską rozwiązania w sprawie odpowiedzialności platform internetowych i agregatorów za naruszenia praw autorskich. Dotyczyć ma to również fragmentów, gdzie wyświetlana jest tylko niewielka część tekstu wydawcy wiadomości.

W tekście uściślono również, że niekomercyjne encyklopedie online, takie jak Wikipedia, oraz platformy oprogramowania open source, takie jak GitHub, będą automatycznie wyłączone z wymogu przestrzegania praw autorskich.

Europosłowie opowiedzieli się też za wzmocnieniem pozycji autorów i wykonawców, umożliwiając im żądanie dodatkowego wynagrodzenia od strony wykorzystującej ich prawa, jeśli początkowo uzgodnione wynagrodzenie stało się "nieproporcjonalnie" niskie w stosunku do generowanych wpływów.

W tekście dodano również, że korzyści powinny obejmować "przychody pośrednie". Umożliwiłoby to również autorom i wykonawcom cofnięcie lub wypowiedzenie wyłączności licencji na eksploatację ich utworów, jeżeli uznaje się, że strona posiadająca prawa do eksploatacji nie respektuje ich praw.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl