Znamy powody osadzenia Miernika w więzieniu! Klub "Gazety Polskiej" odwiedził byłego opozycjonistę

23 marca bez podania powodu w izolatce więzienia w Wojkowicach osadzony został Zygmunt Miernik, były opozycjonista. Sytuacja ta wzbudziła w wielu kręgach oburzenie i czynione były starania, by wyjaśnić, dlaczego Miernik wciąż przebywa w zakładzie karnym. Wczoraj osadzonego w Wojkowicach opozycjonistę odwiedzili przedstawiciele Klubu „Gazety Polskiej” w Dąbrowie Górniczej. Barbara Słowik, szefowa dąbrowskiego Klubu "GP", mówi, że w Wielką Sobotę Miernikowi przekazano dokumenty, wyjaśniające powód zatrzymania osadzenia.

Zygmunt Miernik
fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

23 marca rano policja zabrała Zygmunta Miernika z jego domu w Będzinie i przewiozła go do więzienia w Wojkowicach. Miernikowi nie przedstawiono przez długi czas żadnego dokumentu, który tłumaczyłby powody osadzenia. 

- Odmówiono mi przyznania adwokata z urzędu. Odmówiono mi dania jakichkolwiek zarzutów na piśmie. Nie mam żadnej informacji za co siedzę i jak długo będę siedział. Nie mam dopuszczenia ani rodziny, ani dziennikarzy

– mówił Zygmunt Miernik na nagraniu, do którego dotarł portal niezalezna.pl.

CZYTAJ WIĘCEJ: Wstrząsająca relacja Miernika prosto z więzienia. „Nie dajcie się, bo ja się też nie daję!”

Wczoraj, w wielkanocną niedzielę, Miernika odwiedzili przedstawiciele Klubu „Gazety Polskiej” w Dąbrowie Górniczej. Przewodnicząca Klubu, Barbara Słowik wraz z mężem przyjechali do zakładu karnego w Wojkowicach, nie mając pewności, że spotkają się z spotkają się z byłym opozycjonistą.

- Zygmunt Miernik przebywa w części więzienia przeznaczonej dla najgroźniejszych przestępców, tj. na oddziale zamkniętym. Jego obecny pobyt tym różni się od poprzedniego (za sprawę „tortową”), że przebywa w celi zamkniętej  24 godziny na dobę bez możliwości jej opuszczania . Może to tylko robić wychodząc na regulaminowy spacer

– informuje Barbara Słowik.

Przewodnicząca Klubu „GP” w Dąbrowie Górniczej dodała, że w Wielką Sobotę Zygmunt Miernik otrzymał dokumenty, które wskazują powód zatrzymania i osadzenia.

- Są to dwie kary tzw. porządkowe – finansowe, które przy braku wpłaty zamieniane są na areszt. Pierwsza z nich związana jeszcze z procesem „tortowym” wymierzona w wysokości 3.000,00 zł została zamieniona na areszt siedmiodniowy. Druga związana z procesem dotyczącym pomnika ku czci okupanta ruskiego w wysokości 400,00 zł zamieniona na areszt czterodniowy. Prawdopodobnie, jeżeli nie „pojawią się” w międzyczasie jakieś kolejne kary porządkowe (…) to powinien wyjść na wolność we wtorek rano

– tłumaczy Barbara Słowik.

Po otrzymaniu informacji o przyczynach zatrzymania, Miernik zakończył protest głodowy. Jak mówi szefowa dąbrowskiego Klubu „GP”, samopoczucie osadzonego w Wojkowicach byłego opozycjonisty jest dobre, choć głodówka i niepewność sytuacji, w jakiej się znalazł, niewątpliwie odbiły się na jego zdrowiu. 

- Nasza wizyta bardzo go ucieszyła. Nie poddaje się, bo czuje ogromne wsparcie w środowisku patriotycznym. Przekazaliśmy mu, jak wiele osób się o niego martwi i jak wielu interweniuje gdzie się tylko da, aby mu pomóc. To mu dodaje sił

– stwierdziła Barbara Słowik.

Przewodnicząca Klubu podkreśla, że liczy na to, iż sytuacja zatrzymania i uwięzienia Miernika zostanie „dogłębnie wyjaśniona”, a wobec odpowiedzialnych za to osób – wyciągnięte konsekwencje. 

- Niepokojące dla nas jest to, że tzw. komuna, a raczej ludzie z nią związani ciągle mają się dobrze. Jak widać, osoby szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości bez przeszkód szykanują patriotów

- zaznacza Słowik.

- Pan Zygmunt prosił o przekazanie podziękowań i życzeń świątecznych dla wszystkich, którzy nie są obojętni na jego los. Dziękuje za wszelkie wyrazy wsparcia (kartki, interwencje, nagłaśnianie sprawy).  Dają mu one siłę i pewność tego, że to co robi ma sens

- dodała szefowa dąbrowskiego Klubu "GP".

 

Źródło: niezalezna.pl

#osadzony #Wojkowice #Zygmunt Miernik

redakcja
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo