Jak wynika z naszych ustaleń, na liście osób, które powinny zostać pozbawione Orderu Virtuti Militari (która już od roku jest na prezydenckim biurku) znajdują się funkcjonariusze oraz tajni współpracownicy Urzędu i Służby Bezpieczeństwa, Informacji Wojskowej, a także formacji kontynuujących jawnie wrogą Polsce działalność, w tym członkowie Gwardii i Armii Ludowej, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, jak również obywatele RP, mający w swoim życiorysie służbę w Armii Czerwonej lub w cywilnych i wojskowych sowieckich organach bezpieczeństwa (NKWD, KGB, Smiersz, GRU itp.).

Zgodnie z ustawą o orderach i odznaczeniach to właśnie prezydent Rzeczypospolitej ma wyłączne prawo odebrać ten, a także każdy inne order w przypadku, gdy odznaczony nim dopuścił się czynu, wskutek którego stał się takiego odznaczenia niegodny. Zdaniem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległoścowych, jako pierwszy powinien zostać pośmiertnie pozbawiony tego orderu współpracownik Informacji Wojskowej z lat 40. o pseudonimie „Wolski”, późniejszy sowiecki namiestnik w Warszawie - Wojciech Jaruzelski. 

 - POKiN wystąpiło w lutym 2010 roku o zdegradowanie Jaruzelskiego. Ewentualnie potem dokładaliśmy Kiszczaka. Nam chodziło przede wszystkim o kwestię symboliczną. Przede wszystkim o to, co już się stało, czyli awansowanie do stopnia generalskiego Ryszarda Kuklińskiego. Teraz czekamy jeszcze na zaliczenie go w poczet kawalerów Orła Białego. Z drugiej strony chodziło nam o jednoczesne takie symboliczne zdegradowanie właśnie Jaruzelskiego, ponieważ my na historię patrzymy często przez pryzmat postaci. Skoro sam Jaruzelski kiedyś powiedział, że „jeśli uznać Kuklińskiego za bohatera, to my wszyscy jesteśmy zdrajcami”, to rzeczywiście trzeba przyznać Jaruzelskiemu rację. Awans dla Kuklińskiego oznacza, że Jaruzelski jest zdrajcą, a zdrajców pozbawia się nie tylko stopni, ale również i orderów – tłumaczy dr Jerzy Bukowski, rzecznik POKiN.  


Podzielając opinię Porozumienia, obecny szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk zweryfikował listę sprzed 10 lat i przedstawił prezydentowi Andrzejowi Dudzie wykaz 80 osób, których należy pozbawić Orderu Virtuti Militari jako ewidentnych zdrajców polskiej racji stanu.  Jak dotąd prezydent nie znalazł jednak najwyraźniej czasu, żeby nad sprawą się pochylić.

- Chcę przypomnieć prezydentowi Dudzie, że ta sprawa jest zupełnie oczywista i nie wymaga żadnej ustawy. Od ponad roku na jego biurku leży lista 80 osób posiadających Order Virtuti Militari, których Urząd ds Kombatantów i Osób Represjonowanych uznał za niegodnych tego orderu. Tak długo zwleka pan prezydent Duda, że ja się troszeczkę dziwię. Jeżeli chodzi o ustawę degradacyjną, to dotyczy to tysięcy ludzi i to jest rzecz skomplikowana również i prawnie, natomiast jeśli chodzi o pozbawienie Virtuti Militari, również pośmiertne, takich ludzi jak Jaruzelski, to jest to kwestia jednego podpisu prezydenta.  Co prawda prezydent tłumaczył, że powinna być Kapituła, ale minister Kasprzyk przedstawił nazwiska do Kapituły. Później musiał je zmienić, ponieważ dwie osoby zmarły. Trzeba tu podkreślić, że członkami Kapituły Orderu Virtuti Militari muszą być osoby, którym ten order został nadany przez władze przed 1939 rokiem lub przez władze na uchodźstwie w czasie wojny. Oznacza to, że dzisiaj te osoby maja grubo ponad 90 lat. Przypomnę jednak, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, to prezydent tak, jak ma prawo nadawania orderów samodzielnie, tak samo ma prawo samodzielnie ordery odbierać. Nie jest mu do tego potrzebna formalnie Kapituła – zwraca uwagę w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Jerzy Bukowski.

Jednocześnie rzecznik POKiN przypomina, że w podobnej sytuacji śp. prezydent Lech Kaczyński pomimo sprzeciwów Władysława Bartoszewskiego i ówczesnej Kapituły Orderu Orła Białego zdecydował się przyznać odznaczenia gen. Fieldorfowi „Nilowi” oraz rtm. Pileckiemu.

 - Przypomnę, że śp. prezydent Lech Kaczyński - na którego tak chętnie się prezydent Andrzej Duda powołuje - przyznał Ordery Orła Białego gen. Fieldorfowi i rtm. Pileckiemu, chociaż Kapituła miała negatywne zdanie. Wówczas Władysław Bartoszewski mówił, że nie wolno przyznawać tych orderów osobom zmarłym, co jest jakimś absurdem. W związku z tym prezydent Kaczyński osobiście te ordery przyznał. Tak samo prezydent Duda powinien swoim podpisem – bo jako głowa państwa ma do tego pełne, konstytucyjne upoważnienie - pozbawić te osoby Orderów Virtuti Militari.  Apeluję do prezydenta, że załatwił tę sprawę, bo minister Jan Józef Kasprzyk, z którym jestem w stałym kontakcie potwierdził, że lista, którą przekazał do Kancelarii Prezydenta, jest listą w pełni udokumentowaną, z informacjami, dlaczego mają zostać pozbawione orderów i co złego zrobiły osoby, które się na niej znajdują – podkreśla dr. Jerzy Bukowski.

W rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Jerzy Bukowski, były reprezentant prasowy gen. Ryszarda Kuklińskiego w Kraju, a zarazem rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych  zwraca również uwagę na złożony problem dotyczący tzw. ustawy degradacyjnej.

- Pan prezydent odmawiając podpisania tzw. ustawy degradacyjnej powiedział w sposób jednoznaczny, że jego poglądy, jeżeli chodzi o konieczność rozliczenia przeszłości są zdecydowane - co zresztą wyraziło się w tym, że podpisał tzw. ustawę dezubekizacyjną. Także nie mają racji ci, którzy dzisiaj od razu krzyczą, że prezydent się sprzeciwił w ogóle pozbawieniu stopni wojskowych zdrajców Polski z czasów komunizmu. On zauważył widocznie, jako prawnik, a być może to jego prawnicy zwrócili uwagę na jakieś wady w tej ustawie. Jest rzeczą oczywistą, że jeżeli mamy wprowadzać tak poważną ustawę, to ona musi być bezbłędna - taka, aby nikt się nie mógł od niej już nigdzie odwoływać, a zwłaszcza poza granicami kraju. Jak widać prezydentowi również tutaj zależy na światowej opinii publicznej.  Więc ja rozumiejąc pewne zastrzeżenia - czysto prawne - prezydenta Rzeczypospolitej chcę wierzyć, jak harcerz – harcerzowi, bo obaj jesteśmy z tego samego krakowskiego hufca i doskonale się z tamtych czasów znamy, że po poprawieniu tej ustawy w procesie ponownej legislacji parlamentarnej w Sejmie i w Senacie, kiedy zostaną uwzględnione czysto - zaznaczam to - nie merytoryczne, lecz prawne aspekty tej ustawy, będziemy mogli ją z czystym sumieniem oglądać ustawę podpisaną przez pana prezydenta i będziemy mogli wreszcie przestać mówić „generał” o takich zdrajcach narodu polskiego jak Jaruzelski i Kiszczak, Siwicki i inni – mówi dr Jerzy Bukowski.