Amri został zastrzelony przez policję niedaleko Mediolanu kilka dni po zamachu, gdy zdołał uciec do Włoch, gdzie wcześniej mieszkał i odbył wyrok w więzieniu. Przypuszczano, że liczył na wsparcie osób, z którymi utrzymywał nadal kontakty. Dziś te kontakty potwierdzono.

Aresztowani - to Palestyńczyk i czterej Tunezyjczycy. Wszyscy usłyszeli zarzuty prowadzenia szkolenia i innej działalności związanej z terroryzmem oraz udziału w grupie przestępczej, zajmującej się fałszowaniem dokumentów i przemytem imigrantów, także tych, którzy przez Włochy udawali się potem na północ Europy.

Podejrzewa się, że szajka przemyciła setki osób, głównie z Tunezji. Policja ogłosiła jednocześnie, że przeszukała domy w kilku włoskich miastach.

To kolejna w tych dniach operacja antyterrotystyczna we Włoszech, gdzie obowiązuje podniesiony stopień zagrożenia zamachami. W środę w Turynie aresztowany został 23-letni dżihadysta, Marokańczyk z pochodzenia, który planował przeprowadzenie ataku przy użyciu ciężarówki. Dzień wcześniej w Foggii zatrzymany został imigrant z Egiptu, oskarżony o szerzenie propagandy tzw. Państwa Islamskiego. Jak podała policja, namawiał on dzieci, by podrzynały gardła "niewiernym".