Przez zachowanie Mirosława Sekuły (PO) komisja hazardowa skończyła działalność tak absurdalnie, jak zaczęła. Najpierw głosami PO i PSL przyjęła raport końcowy, a następnie większość jej członków odcięła się od niego – zdanie odrębne zgłosił nawet Sekuła, który przygotował projekt sprawozdania, a także Franciszek Stefaniuk (PSL), którego głosem przyjęto projekt Sekuły.
 
Prace komisji przebiegały w iście ekspresowym tempie. Po dziewięciu miesiącach komisja hazardowa przyjęła projekt Mirosława Sekuły jako swój raport końcowy. Dzięki posłom Platformy Obywatelskiej komisja zmuszona była do pracy w zabójczym tempie, wiążącym się z powierzchownym potraktowaniem wielu wątków afery.

Fragment obrad komisji, w trakcie którego przewodniczący Sekuła przemawia do... pustych krzeseł przeszły już do historii.

W rozmowie z portalem niezalezna.pl minister Beata Kempa mówi o kulisach działania komisji i próbach blokowania pracy posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy zwracali uwagę na kluczowe wątki w aferze hazardowej:

- Podjęcie na nowo śledztwa w sprawie afery hazardowej, która w zasadzie początek badania miała przez prace komisji hazardowej, a których nie dane nam było zakończyć. Były brutalnie stłumione przez ówczesnego przewodniczącego pana Sekułę. Jak dobrze pamiętam razem ze śp. ministrem Zbigniewem Wassermannem uznaliśmy, że ta afera tak naprawdę jest aferą wielowątkową. Jednak nie pozwolono nam badać tych wątków. Nie pozwolono nam w ogóle się tym zajmować. Kolejne wnioski dowodowe, które przesyłaliśmy były głosami ówczesnej koalicji rządzącej odrzucane – mówi szefowa Kancelarii Premiera, która zasiadała w komisji śledczej ds. afery hazardowej.

Beata Kempa wskazuje, na znaczenie afery hazardowej w polskiej polityce i podkreśla, że wykryty wówczas proceder pokazywał wyraźnie, jak można było wpływać na proces legislacyjny w kraju.

- Myślę, że dzisiaj, kiedy tak naprawdę prokuratura zajęła się tą sprawą - oczywiście na ten moment, nie wiem, nie znam jaki jest stan sprawy, bo nie działa już komisja hazardowa - myślę, że sprawa jest na pewno nadal wielowątkowa. Jeśli jest rozpatrywana, pewnie jeszcze szerzej niż robiła to komisja, nie ulega wątpliwości, że to była naprawdę gigantyczna afera.  To była afera, która pokazywała, jak można było wpływać na proces legislacyjny tylko po to, żeby rzeczywiście można było czerpać korzyści przede wszystkim. Stracił na tym Skarb Państwa. Z tego, co widzimy i słyszymy, wątki tej afery są badane przez prokuraturę i dzisiejsze zatrzymanie z pewnością jest pokłosiem ustaleń prokuratorów – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl szefowa KPRM Beata Kempa.

 

W tym kontekście warto przypomnieć gorącą debatę o raporcie Sekuły, która odbyła się u schyłku prac komisji śledczej ds. afery hazardowej.

Swoje pięć minut miał wówczas nawet poseł Bartosz Arłukowicz, który wchodząc w szeregi Platformy zdążył już zmienić zdanie w tej sprawie:

CZYTAJ WIĘCEJ: Tymczasem w Platformie... „Przekaz dnia” po zatrzymaniu Kapicy już dotarł? Arłukowicz w oparach absurdu
Suchej nitki na raporcie Sekuły nie zostawiła również Beata Kempa: