„Oddanie swego życia, by uratować innych to wspaniały przykład, który z pewnością okaże się owocny w naszym społeczeństwie, kuszonym przez przemoc i zamknięcie w sobie”

– napisali francuscy biskupi.

Bp de Romanet przyznał, że ofiarę mężnego podpułkownika słusznie porównuje się do tego, co zrobił św. Maksymilian Maria Kolbe w Auschwitz w 1941. Beatyfikacja Beltrame'a byłaby tym bardziej uzasadniona, że w lipcu ubiegłego roku papież Franciszek uznał oficjalnie, że heroiczna ofiara z własnego życia jest wystarczającym powodem do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego.

Francuski biskup polowy dodał, że to, co uczynił Beltrame wykracza poza obowiązki żandarma i można to zrozumieć jedynie w perspektywie transcendencji i życia wiecznego. Przedstawiając w obszernym artykule na łamach portalu slate.fr postać nowego bohatera Francji znany tamtejszy dziennikarz katolicki, Henri Tincq przypomniał m.in., że odznaczał się on niezachwianą wiarą, pełną, płomienną, ale nie integryzmem, podobną do postaw neofitów z pierwszych wieków chrześcijaństwa. 

Beltrame urodził się w rodzinie niezbyt praktykującej, nawrócił się w 2008, mając prawie 33 lata, w 2 lata później, po przejście formacji katechumenatu, przyjął z rąk swego biskupa chrzest, pierwszą komunię św. i bierzmowanie. Należał do grupy rodzin katolickich Cana, starających się łączyć życie wiarą z życiem małżeńskim. Swoją przyszłą żonę poznał w bretońskim opactwie Timadeuc po pielgrzymce do sanktuarium maryjnego Sainte-Anne d’Auray. Oboje żyli w związku cywilnym, ale w czerwcu 2018 r. mieli wziąć ślub kościelny.

Jednocześnie Henri Tincq zwrócił uwagę, że A. Beltrame był aktywnym masonem, o czym dowiedziano się z oświadczenia wydanego nazajutrz po jego bohaterskiej śmierci przez Wielką Lożę Francji (najwyższą władzę wolnomularstwa w tym kraju, wyższą niż Wielki Wschód Francji). Dokument ten stwierdzał, że "z wielkim wzruszeniem Bracia Wielkiej Loży dowiedzieli się o śmierci swego Brata (...), członka Czcigodnej Loży Hieronima Bonapartego...". Wyrażono hołd "temu bohaterskiemu człowiekowi, który dał dowód przykładnego poczucia obowiązku i poświęcenia" oraz podkreślono, że "ten akt odwagi i jego niezachwiany patriotyzm pozwoliły uratować życia i pokazały, że nigdy nie należy ustępować w obliczu barbarzyństwa". Według Tincqa, Kościół nie zabrania obecnie katolikom przynależności do masonerii, "choć oczywiście też nie zachęca do tego" i za takie członkostwo nie grożą już "ani ekskomunika, ani gromy piekielne".