Bp Stanisław Salaterski, który przewodniczył Mszy św. powiedział, że ks. Adam znalazł drogę, która jego śmierć uczyniła niezwykłą.

- Ta droga to rozpoznanie powołania kapłańskiego, decyzja na posługiwanie na terenach misyjnych, to świadectwo ofiarowania życia dla drugiego kapłana. Taka droga, której wzorem jest Chrystusowa Ewangelia i życie Jezusa Chrystusa, uczyniła z jego śmierci wypełnienie, bo mówi o jego szlachetności, bohaterstwie i świętości

 – powiedział biskup.

Ks. Adam był misjonarzem z głębi serca – mówił w homilii ks. Wacław Dominik, SMA.

- Był Bożym kapłanem. Wybrał życie wśród ludzi często opuszczonych i biednych. Niósł ludziom Dobrą Nowinę, że Bóg ich kocha, że każda osoba jest ważna

 – dodał.

Zdaniem ks. Dominika, misjonarz dosłownie wypłynął na głębię, aby zarzucać sieci Bożej miłości, która ratuje życie.

- Jestem przekonany że śmierć ks. Adama była kwintesencją Jego życia. To nie przypadek, że ks. Adam umarł ratując życie drugiego człowieka. Była to prosta konsekwencja jego wieloletnich wyborów. Ostatnie momenty życia ks. Adama nie objawiają więc jakiegoś nowego rysu jego charakteru, ale raczej podkreślają to, co w nim już od dawna było. Prawdziwa miłość to dawanie. Teraz i my musimy dawać miłość, aż będzie nas bolało. Ty, ks. Adamie ukochałeś do bólu, ukochałeś do śmierci. Jeżeli miłość jest egzaminem, który miałeś zdać pod wieczór twojego życia, to jestem przekonany, że zdałeś go celująco

 – powiedział.

Ks. Wacław Dominik mówił też, że ks. Adam był osobą skromną, nie szukał rozgłosu, a wszyscy, którzy go znali wiedzieli, że mogli na niego liczyć. Miał też hobby – samoloty.

- Miał więc plan, by zrobić kurs pilota, aby samolotem móc dotrzeć do ludzi żyjących w najdalszych wioskach w Tanzanii

 – opowiadał kapłan.

- Każdy misjonarz odchodzi za wcześnie – powiedział podczas pogrzebu o. Kazimierz Szymczycha, sekretarz Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

- Śmierć misjonarza woła o powołania misyjne, kapłanów, zakonników, sióstr i świeckich, którzy będą zwiastować Dobrą Nowiną i poniosą pokój, a młodzi ludzie z odwagą pójdą za głosem Chrystusa. Ta śmierć woła o świętość rodzin, o dobroć i miłość między ludźmi

 – powiedział.

W pogrzebie uczestniczył o. Francis Rosario – radca generalny SMA, który przyleciał z Rzymu. Był jednym z niewielu, który ostatnio rozmawiał z ks. Adamem podczas programu formacyjnego.

- Spędziłem z nim 10 dni. Był bardzo szczęśliwym człowiekiem. Opowiadał mi jak bardzo jest wdzięczny rodzicom. Wspominał, jak po śmierci ojca, jego matka dodawała mu odwagi, by wracał na misje. W Tanzanii oddał życie za księdza, który pochodzi z Zambii. To wymiar uniwersalności rodziny ludzkiej. Teraz są ludzie na różnych kontynentach, którzy obchodzą żałobę po śmierci ks. Adama. To świadectwo misyjne. Świat XXI wieku potrzebuje usłyszeć to przesłanie, że cały świat to jedna rodzina. Jesteśmy wszyscy dziećmi tej samej uniwersalnej rodziny. To jest przesłanie, które ja słyszę stojąc pod krzyżem razem z wami wszystkimi – Adam stał się nasieniem i Pan Bóg przyniesie więcej owoców z tego nasienia

 – powiedział podczas pogrzebu.

Podczas Mszy św. ogłoszono także, że w kwietniu swój przyjazd do Dębicy zapowiedział jeden z biskupów z Tanzanii, którzy chce się pomodlić przy grobie ks. Adama. Po Mszy doczesne szczątki zmarłego misjonarza zostały złożone w grobowcu kapłańskim na cmentarzu komunalnym przy ul. Cmentarnej w Dębicy.