Seniorska kadra narodowa w dobrym stylu wróciła na Stadion Śląski po dziewięciu latach. Wtorkowy mecz towarzyski z Koreą Południową, wygrany przez Biało-Czerwonych 3:2, obejrzało na trybunach ok. 53 tysięcy widzów. Lewandowski, który strzelił gola na 1:0, nie ukrywał po meczu, że jest pod wrażeniem atmosfery panującej na tym obiekcie oraz świetnie przygotowanej nawierzchni boiska.

- Nie tylko sam stadion, ale też kibice dopisali. Ponadto murawa była tak przygotowana, że z chęcią się tutaj grało, z uśmiechem na twarzy. Na pewno też jest to "coś", jakaś magia tego stadionu, która powoduje, że reprezentacja gra lepiej

 – podkreślił piłkarz, który we wtorkowy wieczór strzelił swoją 52. bramkę w 93. występie w reprezentacji.

Mimo zwycięstwa, kapitan Biało-Czerwonych zwrócił uwagę na mankamenty w grze ofensywnej polskiego zespołu.

- Wydaje mi się, że trochę, szczególnie w ataku pozycyjnym, brakowało wsparcia, jeżeli chodzi o ofensywnych zawodników. Stworzyliśmy sytuacje bramkowe po kontrataku i po wrzutce. Natomiast przy ataku pozycyjnym ciężko nam było coś klarownego stworzyć albo oddać strzał. Tutaj na pewno jest duże pole do poprawy. I nad tym powinniśmy się skupić w niedalekiej przyszłości, żeby gra w ofensywie angażowała więcej zawodników. To spowoduje, że będzie większe zagrożenie

 – podkreślił.

Od czterech meczów kadra Adama Nawałki testuje ustawienie z trzema obrońcami. Tak było w listopadowych spotkaniach z Urugwajem (0:0) i Meksykiem (0:1), a także marcowych z Nigerią (0:1) i Koreą Południową.

- Na pewno z każdym treningiem i meczem to wygląda lepiej. Każdy zawodnik miał wystarczająco dużo czasu, żeby zrozumieć i zobaczyć, jak się poruszać, jak zachować przy tym ustawieniu. Również wcześniejsze dwa mecze pokazały, że przy zmianie ustawienia nie powinno być problemów i każdy z nas powinien wiedzieć, jak się zachować – czy to przy trójce, czy przy czwórce obrońców

 – stwierdził Lewandowski.

Cytowany przez portal 90minut.pl Michał Pazdan, obrońca polskiej reprezentacji, przyznał, że w nowym ustawieniu można "zaskoczyć rywala".

- Na pewno te dwa mecze były też po to, żeby trener sprawdził kilkunastu zawodników, którzy dobrze prezentują się w klubach. Była to ostatnia szansa, żeby pokazać się przed mistrzostwami i te dwa mecze będą dogłębnie analizowane przez trenerów. W ostatnich meczach nie traciliśmy bramek, dzisiaj straciliśmy dwie. Czwórką obrońców każdy z nas potrafi grać, ale trójką też jest fajnie, jest ciekawie i można tym zaskoczyć rywala

- powiedział zawodnik grający na co dzień w stołecznej Legii.