Oblicza nieszczęść

  

Nieszczęścia dotykające człowieka mogą przybrać różne oblicza. Pierwsze, jakie spadło na mnie w połowie listopada 1976 r., miało 57 cm długości, ważyło prawie 4 kilo, było łyse, płakało całe dnie i noce, a do tego produkowało nieskończone ilości mokrych pieluch, które musiałem wynosić w dwóch palcach do łazienki.

O pisany kataklizm, jedynie dla niepoznaki nazwany młodszą siostrą, odebrał mi lwią część atencji mamy i ciotek, które po pojawieniu się bezwłosego wrzaskuna nagle przestały mnie całować po pucołowatych policzkach, wychwalać moją roztropność i dawać pieniądze, a przeniosły swoje zachwyty na leżące w wózku nienapasione indywiduum. Sytuacja uległa niewielkiej poprawie w marcu roku 1977, kiedy tata kupił syrenę 105, za kierownicą której czułem się jak Niki Lauda. Rzeczy dobre nie trwają wiecznie, gdyż w czerwcu 1978 r. Mario Kempes rozwiał marzenia ekipy Jacka Gmocha na futbolowe mistrzostwo świata, co spowodowało, że porzuciłem moją podblokową karierę piłkarską na rzecz bycia kosmonautą. Mirosław Hermaszewski ocalił swój tytuł jedynego Polaka w kosmosie tylko dlatego, że we wrześniu musiałem pójść do zerówki, a w 1979 r. bezduszny system nasłał na mnie potworną instytucję zwaną szkołą podstawową, co skutecznie zablokowało moje brylowanie po okołoziemskich orbitach. Mam nadzieję, że przedstawione przeciwności losu, jakie musiałem pokonać podczas gierkowskiej dekady, przekonały Państwa o mojej niezłomności i niespotykanym harcie ducha.

Kania uziemia w kolejce

Hart ducha był mi niezbędny także w czasie, kiedy I sekretarz PZPR u Stanisław Kania uznał, iż zbyt wiele ruchu na świeżym powietrzu może niekorzystnie wpłynąć na moje zdrowie, i postanowił temu zaradzić. Dynamikę moich poczynań ograniczył poprzez nakłonienie do wielogodzinnego wystawania w kolejkach dosłownie za wszystkim, co powodowało, że wydatkowałem mniej energii i potu, a to z kolei pozwoliło socjalistycznemu państwu na oszczędności w produkcji żywności i proszku do prania dla mojej osoby. Czy można odmówić racjonalności takiemu działaniu? W sklepowych ogonkach przechodziłem dodatkowo przyspieszone studium dorosłości, wysłuchując opowieści emerytek o nieudanych małżeństwach ich córek, kłopotach w pracy synów czy uciążliwym sąsiedzie, który pędzi księżycówkę. Sprawa destylacji pozwalała zgłębić meandry reakcji chemicznych zachodzących między tlenem a wodorem, proces technologiczny obróbki buraka, z którego pozyskiwano cukier, oraz zawiłości ludzkiego krwiobiegu, bo pani opowiadająca o sąsiedzie bimbrowniku nie omieszkała napomknąć, że była u niego milicja, ale po godzinie opuściła lokal jak gdyby nigdy nic, a tylko bardziej czerwona niż zwykle twarz dowodzącego patrolem sierżanta wskazywała jednoznacznie, że nawet jeśli nielegalny alkohol był, to został przez władzę skutecznie zniszczony. Uważam za wielkie niedopatrzenie to, że po takim kursie nie przyznano mi doktoratu z chemii i habilitacji z socjologii, ale Kania rządził zbyt krótko, aby tego dopilnować, a inne dziedziny wiedzy preferował Wojciech Jaruzelski.

Alfreda za ladą

Wojciech Jaruzelski był znawcą zdrowego żywienia i postawił na edukację w zakresie geografii Polski. Osobnik ten, zwany przez łódzki świat robotniczy „spawaczem” ze względu na przyciemniane okulary, jakie nosił, doskonale zdawał sobie sprawę z morderczych właściwości cholesterolu i postanowił wyeliminować z mojej diety mięso. Aby nie wodzić nikogo na pokuszenie, sklepy rzeźnicze świeciły gołymi hakami, co skutecznie hamowało zapędy pospólstwa, aby jednak zabójcze mięsiwo nabywać i konsumować. Przyznam, że do dziś wstyd mi za ówczesne poczynania mojego ojca i dziadka po mieczu, bowiem ten wywrotowy element antysocjalistyczny niczego nie pojął z przekazu władzy i stworzył rozległą siatkę spekulacyjną zajmującą się przemytem wieprzowiny ze wsi do Łodzi. Przemyślnie skonstruowana skrytka w bagażniku syreny pozwalała na jednorazowy przerzut około 70 kg rąbanki, która potwornie dewastowała zdrowie kilku łódzkich rodzin. A co ma do rzeczy geografia? Otóż po 13 grudnia 1981 r. poznałem dogłębnie podział województw w PRL u, gdyż w podłódzkich Kurowicach, gdzie przebiegała granica między województwami łódzkim a piotrkowskim, stał transporter opancerzony SKOT i kilku zmarzniętych żołnierzy sprawdzających pozwolenia na przekroczenie granicy województw oraz kontrolujących dokumenty obywateli. Żadna mapa nie jest w stanie zastąpić zajęć w terenie, więc do dziś jestem wdzięczny Jaruzelskiemu za wdrożenie tak skutecznych metod nauczania. Jeśli już zdemaskowałem wywrotową działalność dziadka, to na dopełnienie obrazu degeneracji moich przodków muszę przywołać osobę babci po kądzieli, specjalizującej się w dystrybucji krowiego mleka i kurzych jaj, które to wiktuały pozwalały mi zachować dostojeństwo.

Zachowanie dostojeństwa budowało moją pozycję na podwórku, a polegało na tym, że gdy do osiedlowego kiosku Ruchu podjeżdżał niesamowicie zdezelowany dostawczy żuk z papierem toaletowym, byłem jedynym dzieckiem przy trzepaku, które nie podrywało się do szaleńczego biegu, aby zająć strategiczną pozycję do zakupu. Pani Alfreda, kioskarka, skorumpowana przez mamę mendlem jaj i słoikiem śmietany, zawsze odłożyła kilka rolek szarego luksusu, po który zachodziłem później, gdy wszyscy już sobie poszli. Nie rozwodzę się oczywiście nad takimi drobiazgami jak pasta do zębów, mydło czy żyletki, bo te upychałem po kieszeniach bistorowych portek uszytych przez mamuśkę krawcową. Po dostarczeniu do mieszkania przedmiotowych towarów luksusowych i zjedzeniu tłustej ugotowanej na mięsie zupy mogłem znów pójść kopać przed blokiem piłkę, wypatrując pilnie, czy będzie druga dostawa tego dnia. Oceniam, że byłem wówczas całkowicie wyzuty z dążeń do życia w ideologicznym raju, a moje nastawienie było wyłącznie konsumpcyjne. Jak miało zapanować socjalistyczne szczęście, skoro wszędzie napotykało opór nieuświadomionej tłuszczy?

Nieuświadomiona tłuszcza pozostała takową pomimo upływu dekad. Najwyższą bezczelność zaprezentowała w lipcu 1997 r., prosząc nieopatrznie władzę o wsparcie finansowe po powodzi tysiąclecia. Na szczęście premier Włodzimierz Cimoszewicz oświecił ciemne masy słowami: „trzeba się było ubezpieczyć”. Niewdzięcznicy dokonali zemsty w jesiennych wyborach parlamentarnych, odsuwając SLD od władzy, ale nie na długo, gdyż rok 2001 przywrócił lewicę na piedestał. Wtedy też postsocjalistyczne kadry postawiły na edukację, nawołując społeczeństwo do czytania wszystkiego, byle nie projektów ustaw. Obecnie jestem przekonany, że Leszek Miller, ówczesny premier, chciał, abyśmy czytali jakieś gazety „lub czasopisma”, co zawiodło go przed oblicze sejmowej komisji śledczej, gdzie wykazał się indolencją matematyczną, nazywając Zbigniewa Ziobrę „zerem”. Dziś Ziobro jest ministrem, a Miller szlifuje telewizyjne korytarze, próbując znów zaistnieć, więc tamtą wypowiedź możemy uznać za wielce nietrafną, podobnie jak całe rządy lewicy.

Teraz uderzą stare komuchy

Rządy lewicy próbowałem skondensować w niniejszym tekście. Zrobiłem to dlatego, że od jakiegoś czasu obserwuję jej powrót do mediów, co ma związek ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Ugrupowanie przemówiło ustami Włodzimierza Czarzastego i nie ukrywam, że stara partyjna szkoła retoryki uwiodła na chwilę także mnie. Zrobiłem wycieczkę w czasie, wróciłem do dzieciństwa i od razu mi przeszła ochota na eksperymenty wyborcze. Proszę, aby nikogo nie zmyliła żartobliwa formuła artykułu. Zabieg ten zastosowałem w celu wprawienia Państwa w pogodny nastrój, ale po lekturze proszę pamiętać, że lewicowe nieszczęścia mają bardzo różne oblicza.

Howgh!

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

     
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts