Kluby „Gazety Polskiej” w Polsce i zagranicą planują udział w uroczystościach, związanych z ósmą rocznicą katastrofy smoleńskiej. Jak zaznacza w rozmowie z naszym portalem Paweł Piekarczyk, część Klubów „GP” w Europie i USA uda się do Warszawy.

Tak zapowiedzieli – klub z Essen, kluby z Hamburga, i parę innych. Natomiast niezależnie od tego, kluby czczą i przypominają o katastrofie smoleńskiej na swoim terenie. Tak w Hamburgu klubowicze wezmą udział we wkopaniu dębu pamięci na terenie polskiego konsulatu w tym mieście. Wiem, że są szykowane msze w Essen, msza w Paryżu. Poza tym Kluby w USA, głownie te zrzeszone w Smolensk Disaster Commemoration Committee, czyli w Komitecie Pamięci o Katastrofie Smoleńskiej i Ludobójstwie Katyńskim organizują ogromną uroczystość w Doylestown w amerykańskiej Częstochowie w stanie Pensylwania. To jest duchowa stolica Polonii, tam się odbywają wszystkie najważniejsze pielgrzymki z całej Ameryki

- mówi Piekarczyk i dodaje, że podkreśla szczególną rolę jaką miała tragedia z 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem właśnie dla świadomości amerykańskiej Polonii.

Od kilku lat wokół rocznicy katastrofy smoleńskiej jest organizowany forum polonijne, do którego są zapraszane wszystkie organizacje polonijne, co owocuje tym, że one się jednoczą. W ostatnim roku powstała organizacja Council for Polish Americans, która ma być w zamyśle konkurencją dla nieco obsuwającego się w czyste biznesy Kongresu Polonii Amerykańskiej. I ma rzeczywiście szanse nią zostać. To są jawne owoce katastrofy smoleńskiej, bo Pan Bóg z każdego, nawet najgorszego zła potrafi wyprowadzić jakieś dobro jako skutek

- ocenia Piekarczyk.

Koordynator klubów europejskich „Gazety Polskiej” wskazuje, że podczas spotkań z zagranicznymi klubowiczami, do gości z Polski pada dużo pytań natury technicznej dot. przebiegu katastrofy rządowego Tu-154M w Rosji.

Pytają również o sprawy odpowiedzialności karnej i politycznej za to. Interesuje ich także temat trybu wyjaśniania przebiegu katastrofy. Widać wśród nich ogromną troskę i niestety brak zrozumienia dla takich rzeczy jak np. odwoływanie pana ministra Macierewicza, czy jakiegokolwiek podważania priorytetowości tego śledztwa. Szczególnie klubowicze zagranicą, mając perspektywę swojego kraju pochodzenia, czyli Polski i tych krajów, w których mieszkają, widzą wyraźnie, że katastrofa smoleńska to jedna z najważniejszych rzeczy, która się stała w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. To jest takie wydarzenie, które definiuje nasze miejsce na świecie. Tak jak stosunek do Katynia, definiował te sprawy w latach komunizmu, tak stosunek do Smoleńska, choćby przyznawanie wagi tej katastrofie, dziś definiuje miejsce człowieka w środowisku. I oni to wyraźnie widzą. Ludzie badający Smoleńsk, są dla nich bardzo ważnymi autorytetami. Nie tylko dlatego, że znają się na swoich dziedzinach inżynierskich, czy prawnych, tylko dlatego, że w pewnym sensie dowodzą swojej twardości i odwagi

- podsumowuje Piekarczyk.