Cieszy się Pan z powrotu do kraju po pracy na Ukrainie?
Oczywiście, bo przecież tu jest moja rodzina, dom, przyjaciele. Ukraina jest krajem pełnym sprzeczności. Z jednej strony, znajdując tam wiele różnic kulturowych i cywilizacyjnych - z problemem jakim jest zjawisko korupcji, Ukrainie daleko jeszcze do zachodnioeuropejskich standardów. Z drugiej strony widać wielką chęć zmian, wykorzystania historycznej szansy – niepodległości - jakiej Ukraina praktycznie nie miała. Trzeba pamiętać, że reformatorskie ambicje i starania cały czas spotykają się z ogromnym oporem różnych środowisk będących beneficjentami dotychczasowych patologii. System oligarchiczny też jest rzeczywistym problemem tego kraju. Cieszę się, że przeżyłem tam wielką i niestandardową zawodową przygodę, ale cieszę się, że jestem już w domu.

Ukraina zrywa współpracę gospodarczą z Rosją. Co to oznacza dla Polski?
Jeszcze w ubiegłym roku Koleje Ukraińskie obsługiwały pociągi pomiędzy strefą tymczasowo niekontrolowaną, czyli Donbasem, a Ukrainą. To był swego rodzaju paradoks. Z jednej strony realna wojna, z drugiej niezbędna wymiana handlowa. Od tego czasu Ukraina zaostrzyła swoje stanowisko wprowadzając praktyczne embargo na relacje z Rosją. Taka sytuacja na pewno zmusza ten kraj do zmiany swojego modelu gospodarki, która mimo ponad dwudziestu lat niepodległości, mocno związana była z Rosją i krajami WNP. To jest dla nas szansa, którą powinniśmy jako Polska wykorzystać rozwijając i zacieśniając współpracę handlową, tak bardzo jak robią to inne kraje Unii Europejskiej, ale również USA czy coraz bardziej obecne tam Chiny.

Czy wróciłby Pan do pracy na Ukrainie?
Moja kariera zawodowa związana jest z trudnymi wyzwaniami, które czasami wydają się wręcz niemożliwe do zrealizowania. Tak było z reformami, które wdrażałem w PKP Cargo, tak było z restrukturyzacją kolejowego giganta jakim są Koleje Ukraińskie. Mam otwartą głowę i unikatowe doświadczenie na rynku. Byłoby mi bardzo miło gdyby Polska zechciała wykorzystać mój potencjał, ale jestem również otwarty na szerszą perspektywę. Im trudniejsze zadanie, tym dla mnie bardziej interesujące. Jestem takim nietypowym przypadkiem, który nie szuka sfery komfortu.

Polskie koleje mają się nieźle - rosną przewozy, przybywa pasażerów i rozsądnych inwestycji, a firmy są zyskowne. Ale dobra koniunktura kiedyś się skończy. Jakie wyzwania czekają naszą kolej?
W dobrych czasach trzeba się przygotowywać na te gorsze, które prędzej czy później nadejdą. Spoczywanie na laurach jest formą cofania się. Sytuacja spółek z grupy PKP jest na pewno stabilna z czego należy się cieszyć. Pojawiła się koncepcja konsolidowania PKP w strukturę holdingową, co jest właściwym kierunkiem, bo istotna jest kwestia koordynacji naturalnie powiązanych struktur. Wyzwaniem pozostaje PLK, która ma do wydania kilkadziesiąt miliardów na infrastrukturę kolejową. Trzeba to zrobić sprawnie i skutecznie, co zawsze stanowiło duży problem, a dodatkowo należy znaleźć kompromis z przewoźnikami, tak aby ten wielki, historyczny projekt nie zabił rynku przewozów towarowych czy pasażerskich. Tu pojawia się problem PKP Cargo, które notuje stosunkowo dobre wyniki finansowe, ale ma problem z utrzymaniem udziałów w rynku, co jest zagrożeniem na przyszłość. PKP Cargo jest ważnym ogniwem w europejskim systemie logistycznym, ale musi się rozwijać i poprawiać ofertę. Problemy taborowe, organizacja procesu przewozowego, aktywność konkurencji, ryzyko pomijania Polski w przyszłościowych przewozach, a także inwestycje PLK to poważne zagrożenia, których nie można ignorować.

Dlaczego te inwestycje tak długo trwają?
To są skomplikowane procesy. Wiele kwestii prawnych, własnościowych nie było do końca uregulowanych. Przez lata stagnacji wykruszyła się specjalistyczna kadra odpowiedzialna za tego typu projekty, zniknęły praktycznie wyspecjalizowane biura projektowe, teraz dopiero odbudowuje się potencjał wykonawczy. Trochę metodą prób i błędów szukano najbardziej optymalnej formy realizacji inwestycji, tak aby móc skonsumować i rozliczyć pozyskane środki, dotrzymać terminów i uniknąć niekontrolowanego wzrostu kosztów wynikającego ze źle przygotowanej dokumentacji, lub niedoszacowanego kosztorysu. Jak wspomina min. Kwieciński praktycznie nie było do tej pory roku, w którym zrealizowano by inwestycje w kolejową infrastrukturę zgodnie z planem. Te kompetencje w końcu się pojawiają, ale wielkim wyzwaniem pozostaje najnowsza perspektywa z rekordowym budżetem przeznaczonym na kolej.

Tak wielkim jak inwestycja CPK.
Projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego jest dla mnie projektem cywilizacyjnego skoku w rozwoju Polski. Już dzisiaj widać, że potencjał do stania się hubem przesiadkowym dla mieszkańców dynamicznie rozwijających się krajów Europy Środkowo-Wschodniej istnieje. Musi to być projekt wielowymiarowy, wizjonerski, projekt w którym połączymy wiele aspektów systemu transportowego w jedną zintegrowaną strukturę. Docelowo musi być też konkurencyjny w stosunku do istniejących na mapie Europy Centralnej portów lotniczych lub tych które w niedalekiej przyszłości mają powstać. Bardzo bym chciał, aby przy okazji prac nad CPK realnie powrócić do projektu Kolei Dużych Prędkości.

Po godzinach pracy Pana hobby jest muzyka. Starcza czasu?
Nie nazywałbym tego hobby, bo jest to moja życiowa pasja i trochę też zawód. Zespół Chemia, którego jestem liderem nagrał już kilka płyt, które ukazały się prawie na całym świecie, zagrał setki koncertów na wielu kontynentach. Jestem też współtwórcą naszej muzyki. Poświęcam zespołowi praktycznie każdą wolną chwilę, niestety z reguły kosztem rodziny, której jestem niezmiernie wdzięczny za wyrozumiałość. Muzyka bardzo pomaga mi w działalności w biznesie, ponieważ oczyszcza umysł i pozwala na stały trening pamięci, a to z kolei przekłada się na moją większą efektywność jako menedżera.