Od zakończenia igrzysk w Pjongczangu Stoch prezentuje się bardzo dobrze. Wygrał cztery z ostatnich sześciu konkursów i do Słowenii jechał już pewny końcowego triumfu. Po piątkowym zwycięstwie w Planicy zwiększył również szansę na sukces w samych lotach.

Na razie w tej klasyfikacji prowadzi Norweg Andreas Stjernen, który zgromadził 212 punktów. Drugi jest jego rodak Robert Johansson - 200, a trzeci Stoch - 150.

Jeśli Stoch wygra w dzisiejszym konkursie, to po małą Kryształową Kulę sięgnie, jeśli Stjernen nie zajmie miejsca wyższego niż siódme, a Johannson nie może ukończyć zawodów wyżej niż na czwartej pozycji.

W zmaganiach udział weźmie jeszcze czterech Polaków: Dawid Kubacki, Stefan Hula, Maciej Kot i Piotr Żyła.

Szczególnie dla tego ostatniego to szansa na udane zakończenie sezonu. A jaki był to sezon dla Piotra Żyły?

Na pewno trudny. Przede wszystkim dlatego, że poprzedni był świetny i pojawiły się u mnie spore oczekiwania. To wszystko wywołało emocje, z którymi w pewnych momentach sobie nie radziłem. Jestem jednak przekonany, że to nie był sezon stracony. Były w nim fajne chwile, udane starty. Dużo pracy w jego trakcie wykonałem, sporo się nauczyłem i wierzę, że to wszystko jeszcze przyniesie efekt. Miałem w swojej karierze trudniejsze momenty, szczególnie na jej początku, kiedy nawet myślałem, żeby dać sobie spokój ze skakaniem. Znacznie ciężej pozbierać się było mi też choćby cztery lata temu przy okazji igrzysk w Soczi.

- powiedział Piotr Żyła w rozmowie z Państwową Agencją Prasową.

Skoczek nie będzie wspominał mile konkursu Czterech Skoczni:

Posypałem się w grudniu w Oberstdorfie. Po pierwszej serii zajmowałem dziewiąte miejsce i zacząłem myśleć, że znów mogę w Turnieju Czterech Skoczni osiągnąć coś wielkiego. Drugi skok mi jednak nie wyszedł, miałem też małego pecha do warunków i skończyłem na 25. pozycji. Chciałem szybko wrócić do wysokiego poziomu, a należało skupić się na małych kroczkach. Trener Stefan Horngacher bardzo mi pomagał, dużo ze mną rozmawiał, tłumacząc, jak ważna jest cierpliwość. Nie potrafiłem jednak odzyskać stabilności. Później w Zakopanem kompletnie sobie nie radziłem, a po tygodniu w Willingen... stanąłem na podium. W igrzyskach znów jednak mi nie szło. To wszystko było dla mnie naprawdę dobrą lekcją w zakresie radzenia sobie z emocjami.

- podsumowuje sezon narciarski Żyła.

Zawodnik z nadzieją patrzy na przyszły sezon. 

Chcę dalej pracować i stawać się coraz lepszy. Przez ostatnie dwa lata nauczyłem się bardzo dużo, ale cały czas pojawia się coś nowego. Skoki narciarskie polegają m.in. na ciągłym dążeniu do ideału. Nieustannie trzeba nad sobą pracować, czego świetnym przykładem jest Kamil Stoch. Jest teraz najlepszy, ale ciągle stara się, aby jeszcze coś poprawić. Jeśli dany poziom cię zadowoli i przestaniesz się rozwijać, to szybko stracisz miejsce w czołówce.(...) Tu głównie chodzi o przyjemność z samego uprawiania tego sportu. Skoki narciarskie przypominają trochę układankę - jest wiele elementów, które mają wpływ na to, czy skok będzie poprawny. Najbardziej "kręci" mnie właśnie dopasowywanie tych wszystkich elementów. Kiedy zbuduje się całość, która dobrze funkcjonuje, to jest olbrzymia satysfakcja i człowiek się jeszcze bardziej nakręca. Wciąż się nad wszystkim pracuje – od momentu, gdy siada się na belce, do odpięcia nart.

- twierdzi Piotr Żyła.