- Styl zarządzania wicedyrektora Jarosława Dąbrowskiego można określić jako ręczne sterowanie. W sprawie Amber Gold można nazwać styl zarządzania jako przejęcie sterowania, czyli więcej niż ręczne sterowanie

 - mówił w czasie konfrontacji podczas posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold świadek, który w czasie sprawy Amber Gold pełnił funkcję naczelnika wydziału operacyjnego gdańskiej delegatury ABW. - Moja decyzyjność ograniczała się do rutynowych najprostszych czynności - dodał.

Z kolei Dąbrowski stwierdził, że z tego co pamięta, była bardzo duża swoboda w planowaniu i realizowaniu zadań.

- Nie wykluczam, że były jakieś moje uwagi i polecenia, bo od tego jestem, żeby wydawać polecenia i nakierowywać funkcjonariuszy, żeby nie schodzili z wytyczonej linii pracy operacyjnej. Ale nie zgadzam się, że było to ręczne sterowanie

 - mówił. "Jestem dyrektorem, który daje dużą swobodę. Pierwsze słyszę, że moje polecenia były odbierane jako ręczne sterowanie" - dodał.

Ponadto Dąbrowski stwierdził, że naczelnik miał prawo wszczynać sprawy operacyjne i kilka takich wszczął.

Były naczelnik wydziału operacyjnego gdańskiej delegatury ABW zeznał z kolei, że wszczęcie sprawy operacyjnej było jedną z decyzji, którą Dąbrowski zastrzegł do swojej akceptacji.

- Nie mogłem wszcząć żadnej sprawy operacyjnej bez akceptacji

 - podkreślił.

Dąbrowski z kolei tłumaczył, że z centrali ABW zwrócono mu uwagę, że powinien ściśle nadzorować wszczynanie spraw, "żeby nie było rozdwojenia". Jak mówił, po spotkaniu w centrali - jak pamięta - polecił ówczesnemu naczelnikowi, że musi z nim wszystko konsultować, ponieważ "sformułowano zalecenie, że ja też powinienem widzieć zasadność wszczęcia".

Były wicedyrektor gdańskiej delegatury ABW zeznał również, że jednym z argumentów, aby nie rozpoczynać aktywnych działań operacyjnych ws. Amber Gold było to, że zajmowała się tym już gdańska policja i że chodzi o przestępczość zorganizowaną poza właściwością ABW. Jak dodał, decyzja o tym została podjęta w gronie trzech osób z kierownictwa delegatury, ale nie pamiętał kto na tym spotkaniu dysponował wiedzą na temat aktywnych działań policji.

Z kolei były naczelnik mówił, że z tego, co pamięta, nikt mu nie rekomendował niepodejmowania aktywnych działań.

- W mojej świadomości wiedza na temat działań policji pojawiła się już po podjęciu decyzji, o której mowa

 - dodał.