Manifestacja, ukazana przez część mediów, jako oddolna inicjatywa studencka sprawiała jednak wrażenie dobrze przygotowanej. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty odwołujące się wprost do „czarnego protestu” i skandowali hasła: „Nie chcesz aborcji, to jej sobie nie rób”, „Wolność, równość, aborcja na żądanie” oraz „Studenci za prawem do aborcji, studentki za prawem do aborcji”.

„Polska może stać się drugim w Europie krajem z najbardziej opresyjnym prawem antyaborcyjnym. Chcemy pokazać, że nie wyrażamy zgody na wprowadzanie do porządku prawnego ustaw sprzecznych z nauką i podstawowymi prawami człowieka. Wzywamy do ogólnej mobilizacji studentki i studentów, akademiczki i akademików, pracownice i pracowników, siostry i braci, tych wszystkich, którzy chcą walczyć o wolność i autonomię ciała.” - napisano w specjalnej odezwie wzywającej do uczestnictwa w manifestacji.

Jako jeden z organizatorów demonstracji występuje Studencki Komitet Antyfaszystowski. Przedstawiciele tej organizacji swoje cele ujęli w okolicznościowym manifeście.

„Nie pozwolimy na to, aby pseudonaukowa argumentacja stojąca za nowelizacją umiejscowiła Polskę w szeregu państw łamiących w rażącym stopniu prawa człowieka. Deklaracje międzynarodowe jasno stanowią o prawach kobiet do dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji” - czytamy w komunikacie Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego, który widnieje jako jeden z organizatorów.

Dość szybko jednak sama manifestacja przerodziła się w skrajnie antyreligijną demonstrację. Uczestnicy pikiety przedostali się na dziedziniec Pałacu Arcybiskupów Warszawskich i skandowali hasła m.in. „Ani Boga, ani pana, kuria jest okupowana” oraz „Nie dla religii i pseudonauki w porządku prawnym”. Swoje działania sami uczestnicy określają mianem „okupacji Kurii”.

To właśnie tam doszło do przepychanek z policją. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl funkcjonariuszy zabezpieczających zgromadzenie wyzywano, a później zaczęto ich nawet obrzucać śnieżkami.

 - Niestety nie brakowało prowokacji ze strony uczestników manifestacji. Rzucanie śnieżkami w policjantów, czy używanie wulgaryzmów, pozwalają na postawienie pytania o cel takich zachowań. Idąc z określonymi hasłami, manifestujący powinni w naturalny sposób skupić się na celu zgromadzenia, a nie zaczepianiu policjantów, dbających o ich bezpieczeństwo. Żadne zgromadzenie nie upoważnia do łamania prawa, a do obowiązków policjantów należy reakcja na jego naruszenia – informuje Komenda Stołeczna Policji.

 
Jak dowiedzieliśmy się w Komendzie Stołecznej Policji, funkcjonariusze rejestrowali przebieg manifestacji i teraz będzie on analizowany pod kątem ewentualnego naruszenia prawa przez poszczególnych uczestników demonstracji.