Podejrzani zostali zatrzymani przez CBA na polecenie Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, która nadzoruje śledztwo w tej sprawie. Wśród podejrzanych są właściciele nieruchomości, na które były wyłudzane dotacje: małżeństwo Michał i Anna O., dzierżawcy nieruchomości Jan B., Henryk B. oraz Katarzyna R.-K., czyli tzw. słupy oraz właściciele biura w Łańcucie, małżeństwo prowadzące obsługę przedsiębiorców - Ireneusz i Katarzyna P.

Jak informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Edyta Lenart, podana kwota szkody prawie 9 mln zł wynika z obecnych zarzutów, ale zebrany już materiał dowodowy wskazuje, będzie ona znacznie wyższa.

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura informował w środę, że według CBA grupa wyłudziła nawet do 20-30 mln zł z płatności bezpośrednich do gruntów na szkodę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Według ustaleń agentów mogło dojść do wielu przestępstw korupcyjnych i innych prowadzących do strat Skarbu Państwa. Grupa oprócz unijnych dopłat bezpośrednich - dopłat do ziemi - miała też wyłudzać dopłaty rolno-środowiskowe.

Wszystkim podejrzanym rzeszowska prokuratura okręgowa postawiła zarzuty oszustwa i wyłudzenia dotacji na podstawie nierzetelnych dokumentów, na szkodę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

W śledztwie ustalono, że przedsiębiorcy Michał i Anna O. w okresie od 2004 do 2016 roku współdziałając z innymi osobami wyłudzili dotacje unijne m.in. jako dopłaty dla terenów rolnych, na których produkcja rolna jest utrudniona. Mieli tego dokonać poprzez zawieranie fikcyjnych umów dzierżawy nieruchomości rolnych na podstawione osoby, czyli tzw. słupy.

Wprowadzili w ten sposób w błąd przedstawicieli powiatowych biur ARiMR co do rzeczywistego beneficjenta oraz uprawnień do wsparcia finansowego, przez co doprowadzili Agencję do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

CBA potwierdziło nieoficjalne informacje PAP, że chodzi o duże gospodarstwo rybackie na Podkarpaciu w Starzawie, tuż przy granicy z Ukrainą. Gospodarstwo ma ok 800 ha stawów.

Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im przestępstw i odmówili składania wyjaśnień. Za zarzucane im przestępstwo grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.