W maju 2016 r. Parlament Europejski opublikował dokument wskazujący sposoby walki z rosyjską propagandą. Zarówno stacja RT, jak i sieć Sputnik zostały wskazane jako narzędzie „wojny informacyjnej” prowadzonej przez Rosję z państwami Zachodu, a rosyjskie organizacje medialne wymieniono obok organizacji terrorystycznych, takich jak ISIS.

CZYTAJ WIĘCEJ: Skąd taka zaciekła obrona eksperta z Russia Today? Odpowiadamy obrońcom Theodore'a Postola

Historia agencji RIA Novosti, która w 2005 r. została firmą matką telewizji Russia Today, sięga początku lat 40. XX wieku, kiedy Stalin trzy dni po ataku wojsk Hitlera na ZSRS powołał Radzieckie Biuro Informacyjne, znane też jako Sowinformbiuro. Głównym zadaniem tego ciała było informowanie o sytuacji na froncie, a także wspieranie informacyjne i propagandowe walczącej z Niemcami partyzantki. W 1944 r., kiedy Sowieci przechodzili do działań poza granicami ZSRS, w ramach Sowinformbiura powołana została specjalna jednostka do spraw propagandy kierowanej za granicę. Swoją sieć biuro rozwinęło do 1171 gazet, 523 magazynów i 18 stacji radiowych w 23 państwach. W 1961 r. przekształcone zostało w agencję informacyjną „Novosti”, a ta na początku lat 90. – w „RIA Novosti”, której zadaniem było „informacyjne wspieranie ZSRS w polityce wewnętrznej i zagranicznej, a także działanie w celu demokratyzacji mass mediów”. Agencja działała w ramach Ministerstwa Prasy i Informacji. Pod tą nazwą funkcjonowała aż do 2013 r., kiedy Władimir Putin zamknął ją i połączył z międzynarodową siecią stacji radiowych Głos Rosji, dzisiaj działających pod nazwą Sputnik, która zdaniem jej twórców brzmi „znajomo, ciepło i romantycznie”. W ten sposób powstała kolejna agencja o nazwie Rossija Siegodnia, czyli Rosja Dzisiaj, co jest dokładnym tłumaczeniem angielskiej nazwy Russia Today, pod jaką telewizja RT występowała do 2009 r.


Kanał Russia Today wystartował 10 kwietnia 2005 r. Początkowo dysponował grupą około 300 dziennikarzy, z czego 70 było obywatelami innych państw niż Rosja. Budżet na poziomie 30 mln dolarów rocznie nie pozwalał na konkurowanie z innymi międzynarodowymi kanałami. Zmieniła to wojna z Gruzją w 2008 r. Anglojęzyczna kremlowska stacja była bowiem jedyną TV, jaka miała dostęp do terenów, na których operowała rosyjska armia. Ta sytuacja szybko przyniosła efekty w wynikach stacji. Zdaniem ówczesnych władz telewizji globalna oglądalność stacji sięgnęła wówczas nawet 15 mln widzów, a możliwość kreowania przekazu medialnego odczytywanego na całym świecie w czasie wojny prowadzonej przez Kreml stała się nie tylko dowodem na przydatność stacji z punktu widzenia Kremla, lecz dała także rozpoznawalność w państwach Zachodu.

Budżet
Wojna w Gruzji stała się motorem szybkiego rozwoju stacji. Jej budżet sukcesywnie rósł. RT w 2015 r. dysponowała kwotą około 400 mln dolarów, zatrudniała ponad 2,5 tys. pracowników, z czego 100 w Waszyngtonie, gdzie uruchomiono specjalne studio. Dla porównania – roczny budżet większej stacji, jaką jest BBC World Service, to około 380 mln dolarów. Około 80 proc. kosztów to płatności kierowane do zagranicznych sieci kablowych, zapewniających RT obecność w telewizorach na prawie całym świecie. O znaczeniu tego narzędzia dla Kremla świadczy wydany w 2012 r. dekret, który pomimo trudnej sytuacji finansowej państwa zakazywał jakichkolwiek cięć w budżecie RT. Tak duże pieniądze zapewniły RT sukces na specyficznym rynku sponsorowanych przez państwa kanałów telewizyjnych.


Zdaniem samej RT sygnał stacji dystrybuowany przez 22 satelity i ponad 230 operatorów trafia do ponad 700 mln gospodarstw domowych w ponad 100 państwach. W samych USA dostępny jest w 85 mln domów. W 2011 r. zgodnie z wynikami firmy badawczej Nielsen RT było drugą po BBC World News najchętniej oglądaną zagraniczną stacją newsową w USA, a w pięciu największych miastach wygrywało. Między innymi w San Francisco, Chicago i Nowym Jorku. W Waszyngtonie 13 razy więcej ludzi oglądało RT niż niemieckiego konkurenta Deutsche Welle. Dwa miliony Brytyjczyków oglądają regularnie kremlowski kanał, a w serwisie YouTube RT była pierwszą stacją telewizyjną, której materiały obejrzało więcej niż miliard internautów. RT w tyle zostawiła m.in. EuroNews, France24, Deutsche Welle, a także chińską CCTV i angielską wersję kanału Al Jazeera. Nic dziwnego, że kiedy w 2013 r. Władimir Putin odwiedził siedzibę stacji, z satysfakcją stwierdził, że „Kiedy zakładaliśmy ten projekt w 2005 r., naszą intencją było wprowadzenie nowego mocnego gracza na międzynarodową scenę medialną” oraz „przełamie anglosaskiego monopolu w przekazach medialnych”.

Metoda RT
Zachodni badacze zwracają uwagę, że RT buduje swoje zasięgi, przykuwając uwagę i widzów szokującymi treściami, które w niewielkim ilościowo stopniu dotyczą bezpośrednio spraw politycznych. Spośród 20 najchętniej oglądanych w 2015 r. materiałów na kanale RT w serwisie YouTube, których łączna liczba odsłon to ponad 300 mln, prawie wszystkie to wideo z kategorii „katastrofy/nowości”. Spośród najczęściej oglądanych 100 filmów jedynie mała liczba może zaliczyć się do kategorii polityki, z czego tylko jeden dotyczy Ukrainy. W 2013 r. niemiecki „Spiegel” receptę na sukces przedstawiał tak: „rosyjski przepis to trzy składniki: sex appeal nietypowy dla większości kanałów newsowych, ostry antyamerykański kurs i nigdy niekończący się dopływ gotówki z Kremla”. Badający przekaz stacji prof. Robert Ortung z George Washington University mówi o „ludzkich historiach, których celem jest zainteresowanie odbiorców”. Zbudowany w ten sposób zasięg stacji służy RT do prowadzenia bezpośrednich działań propagandowych.

Lepiej być pierwszym niż lepszym
Po ataku Rosji na Ukrainę w 2013 r. RT stało się jednym z głównych środków dystrybucji rosyjskiej propagandy, skierowanej na osłabienie oporu ze strony państw NATO. Obserwujący i analizujący propagandowy wymiar stacji blog „RT Watch” w trakcie wojny na Ukrainie stwierdza, że stacja sprawnie buduje narracje prowadzące do wniosków zbieżnych z polityką informacyjną Kremla, jako przykład podaje sposób prowadzenia narracji względem obecności na Ukrainie rosyjskich wojsk: „Chociaż RT nigdy nie stwierdziło jednoznacznie, że nie ma rosyjskich wojsk na Ukrainie, to jednak relacji i stanowisk rosyjskich oficjeli w tej kwestii stacja nie poddaje żadnej krytyce, tymczasem stanowisko przedstawiane przez przedstawicieli Zachodu obarczane jest komentarzem, zgodnie z którym nie dostarczają oni żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń”. Z kolei korporacja RAND, która w 2016 r. opracowała raport analizujący metody prowadzenia wojny informacyjnej przez Rosję, w tym za pomocą stacji RT, pisze, że „Rosja uzyskuje przewagę w przekonywaniu odbiorców dzięki strategii szybkiego prezentowania często fałszywej pierwszej wersji wydarzeń”. RAND zaznacza, że w trakcie konfliktów RT i inne kanały rosyjskiej propagandy publikują kolejne fałszywe wersje wydarzeń, wiedząc, że wiarygodni i zawodowi dziennikarze potrzebują czasu, żeby zweryfikować i potwierdzić, co miało lub nie miało miejsca, podczas kiedy „zmyślenie faktów zajmuje mniej czasu, niż ich zweryfikowanie”. Tego rodzaju strategię rosyjska propaganda realizowała zarówno po zestrzeleniu MH-17, jak i po tragedii smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

Jak przeciwdziałać?
Państwa Zachodu zwiedzione własną koncepcją „Resetu” potrzebowały dwóch wojen, Smoleńska i zestrzelenia samolotu MH-17, żeby zorientować się, jak groźnym narzędziem wpływu na ich własną rzeczywistość jest rosyjska maszyna propagandowa. W ślad za innymi działaniami z pogranicza wojny wywiadowczej i wojny informacyjnej, jakimi zajmowała się stacja RT, takimi jak sprawa Snowdena, Juliana Assange i jego „Wikileaks”, zagrożeniem zajęły się najważniejsze instytucje polityczne świata Zachodu. Amerykański Kongres zorganizował serię przesłuchań, w tym wysłuchał byłej dziennikarki stacji RT Liz Wahl, która wcześniej odeszła z RT, przerywając prowadzony przez siebie program. W maju 2016 r. Parlament Europejski opublikował dokument wskazujący sposoby walki z rosyjską propagandą. Zarówno stacja RT, jak i sieć Sputnik zostały wskazane jako narzędzie „wojny informacyjnej” prowadzonej przez Rosję z państwami Zachodu, a rosyjskie organizacje medialne wymieniono obok organizacji terrorystycznych, takich jak ISIS. Na wymiarze propagandowym działania państwa rosyjskiego skupiła się również związana z zachodnimi elitami wywiadowczymi korporacja RAND, która w swoim raporcie proponuje rozważenie szeregu agresywnych działań względem rosyjskiej propagandy. RAND w swoim raporcie z 2016 r. proponuje nie atakować samej treści rosyjskiego przekazu propagandowego, a uniemożliwiać propagandzie realizowanie jej celów. Proponuje również rozważenie użycia środków, które pozwolą technicznie uszkodzić lub po prostu uniemożliwić działanie przedsięwzięć w rodzaju RT na Zachodzie. „Od agresywnego egzekwowania warunków umów z dostawcami Internetu i sieci społecznościowych poprzez narzędzia wojny elektronicznej i operacje w cyberprzestrzeni mogą pomóc obniżyć wpływ i skuteczność rosyjskiej propagandy”.