Macronowi przeszkadza... język angielski

/ Lorie Shaull \ CC BY-SA 2.0

  

Język angielski jest zbyt dominujący w Brukseli, zwłaszcza w sytuacji, gdy Wielka Brytania opuszcza UE - uznał dziś prezydent Francji Emmanuel Macron i zapowiedział dążenie do szerszego stosowania języka francuskiego w instytucjach unijnych.

Reuters odnotowuje, że francuski przez długi czas dominował w centrali UE w Brukseli, ale później wszechobecny stał się angielski, zwłaszcza odkąd do Unii przystąpiły w 2004 roku państwa wschodnioeuropejskie.

Sytuacja jest obecnie dość paradoksalna. Angielski prawdopodobnie nigdy nie był w Brukseli tak obecny, jak w czasie, kiedy rozmawiamy o Brexicie

- powiedział Macron.

Zdaniem francuskiego prezydenta „ta dominacja nie jest nieunikniona”. Macron, który często mówi po angielsku, gdy przebywa za granicą, zaznaczył zarazem, że nie chodzi o działanie wymierzone przeciwko językowi angielskiemu, lecz o promowanie wielojęzyczności. Podkreślił, że opowiada się za tym, by każdy w Europie nauczył się dwóch języków obcych. Zapowiedział, że Francja zwiększy starania o nauczanie unijnych urzędników francuskiego.

Reuters zwraca uwagę, że szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapewnił na Twitterze, iż „entuzjastycznie popiera” wielojęzyczność. 

„Dlaczego język Szekspira miałby być lepszy od języka Woltera?”

- spytał Juncker w programie francuskiej telewizji i uznał, mówiąc po francusku, że jest błędem, iż „staliśmy się tak zanglicyzowani”.

Zarazem szef KE przyznał jednak, że angielski stał się na co dzień językiem roboczym w instytucjach UE. Jego zdaniem Brexit niczego tu nie zmieni, ponieważ „ci, którzy nie pochodzą z zachodniej części Europy, przyzwyczaili się do mówienia po angielsku”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalena.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Składowiska odpadów w Zgierzu zagrożeniem dla życia

/ Clker-Free-Vector-Images

  

Składowiska odpadów Eko-Boruta w Zgierzu k. Łodzi są zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzkiego – poinformował prezes najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski i wezwał do działań naprawczych marszałka województwa łódzkiego oraz prezydenta Zgierza.

Prezes NIK poinformował o wyniku wstępnych oględzin na składowiskach odpadów w Zgierzu. W jego opinii stanowią one zagrożenie dla zdrowia i życia ludzkiego.

"Wobec faktu, że likwidator spółki Eko-Boruta nie ma środków finansowych i nie może podjąć działań zapobiegawczych, polegających w pierwszym etapie na ogrodzeniu składowisk odpadów, prezes NIK wystąpił (...) do marszałka województwa łódzkiego i prezydenta Zgierza o działania naprawcze"

– napisano w komunikacie NIK.

Na początku lipca NIK zapowiedział zbadanie trzech składowisk w Zgierzu: odpadów paleniskowych przy ul. Łukasińskiego, składowiska odpadów poprodukcyjnych przy ul. Miroszewskiej oraz wysypiska odpadów o zwyczajowej nazwie "za Bzurą" przy ul. Struga. W związku z alarmującymi doniesieniami medialnymi o "ekologicznej bombie w Zgierzu", organ kontroli podjął się oceny stopnia ryzyka zagrożenia dla zdrowia mieszkańców miasta i okolic oraz faktycznego rozmiaru prowadzonej przez spółkę Eko-Boruta Sp. z o.o. działalności w zakresie gospodarki odpadami, w tym także niezgodnie z zakresem udzielonych spółce uprawnień.

Już podczas pierwszych oględzin zwrócono uwagę na brak odpowiedniego zabezpieczenia składowiska – na jego teren swobodnie mogły dostać się osoby postronne. W miejscu przechowywania odpadów paleniskowych były znaczne ilości odpadów komunalnych oraz płyty eternitowe.

Stwierdzono też miejsca nadpalenia odpadów i ślady wskazujące na podziemne samozapłony. Prezes NIK przypomniał, że podczas pożarów wysypisk dochodzi do ogromnego zanieczyszczenia powietrza, szkodliwego dla całej populacji, a szczególnie dla alergików. Na składowisku występowały również ślady wskazujące na popożarowe zapadliska terenu, będące dodatkowym zagrożeniem dla osób trzecich.

Wszystkie te obserwacje doprowadziły do poinformowania likwidatora Eko-Boruty o stwierdzeniu na jego terenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego.

Jednocześnie Kwiatkowski – przywołując odpowiednią podstawę prawną – wezwał marszałka województwa łódzkiego i prezydenta do podjęcia działań naprawczych.

"Jednym z wyników podjętych przez NIK działań jest zgłoszenie gotowości likwidatora spółki do podpisania umowy przenoszącej prawa do nieruchomości, na której znajdują się składowiska, na rzecz gminy miasta Zgierz. Umożliwi to rozpoczęcie procedury, wystąpienia do Funduszu Ochrony Środowiska o pieniądze na rekultywacje terenu wysypiska"

– zaznaczył prezes NIK.

Śledztwo ws. składowiska odpadów po byłych zgierskich zakładach Boruta, na którym może być zakopanych nawet 200 tys. beczek z toksycznymi odpadami, prowadzi także prokuratura w Zgierzu. Według rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Łodzi prok. Krzysztofa Kopani, toczy się ono o czyn polegający na składowaniu odpadów w sposób zagrażający życiu i zdrowiu człowieka i środowisku naturalnemu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl