Promocja książki przyciągnęła do muzeum ok. 300 osób. – Jesteśmy w miejscu, gdzie historia Łączki się zaczęła. W golgocie polskiej. Gdzie komunistyczni zdrajcy mordowali elitę antykomunistycznego powstania. Ponad 350 wyroków śmierci. Ile osób było zabitych w śledztwie, tego nie wiemy. Szacujemy, że od 2 do 3 tys. osób. Po 1989 r. postawiono pomnik, ale poszukiwań nie było. Nigdy nie zapomnę staruszek podchodzących do Krzysztofa Szwagrzyka na Łączce i pytających: „Czy znajdzie pan mojego męża?”. I pamiętam tłum ziemskich aniołów, wolontariuszy, którzy przyszli pomagać. Dzięki wywiadom, które przeprowadził Jarosław Wróblewski w swojej książce, poznajecie dusze tych ludzi – powiedział Jacek Pawłowicz, dyrektor biura edukacji historycznej Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Prace na Łączce nazwał wielkimi narodowymi rekolekcjami. – To, co się stało na Łączce, to zwycięstwo. Cała Łączka została przebadana. 300 grobów zostało rozebranych. Mieliśmy poczucie wspólnoty. Uważaliśmy, że pracujemy dla bohaterów i dla Polski – mówił prof. Krzysztof Szwagrzyk, który przewodniczył pracom. – Odnaleźliśmy wszystkie szczątki naszych bohaterów. Ale żeby powiedzieć, że zadanie wykonaliśmy do końca, musimy jeszcze przeprowadzić dwie bitwy. Zidentyfikować każdego z nich, a proszę mi wierzyć, że to nie jest łatwe i musimy ich wszystkich godnie pochować. W panteonie Żołnierzy Wyklętych – dodał Szwagrzyk.

Sam autor, Jarosław Wróblewski, który był też wolontariuszem w Kwaterze „Ł”, podkreślał, że prace poszukiwawcze były uosobieniem najpiękniejszych wartości. – To była taka misja, jaką mają żołnierze, gdy wracają po swoich zabitych braci na pole bitwy. Nie zostawiliśmy ich – mówił Wróblewski.

Szwagrzyk opowiadał o tym, jaką walkę trzeba było stoczyć z urzędnikami wielu instytucji. – Na pierwszej Łączce nie mogliśmy pracować nigdzie w pobliżu drzew. Mieliśmy rozpiskę, ile litrów wody każdego ranka krzew, krzaczek i drzewo muszą otrzymać. Korzenie były owijane przez nas szmatami i polewane. Byli ludzie, którzy przez długie lata, tak jak państwo, byli z nami, ale też, i kiedyś to opiszę, było wielu tych, którzy przeszkadzali, jak tylko mogli – mówił prof. Krzysztof Szwagrzyk.