Później przed komisją ma stawić się b. prokurator okręgowa w Łodzi, Izabela Janeczek.

Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz zajmowała się sprawą Amber Gold od końca 2009 r. po tym, gdy KNF złożyła zawiadomienie, że firma ta prowadzi działalność bankową bez zezwolenia. Na początku 2010 r. odmówiła ona wszczęcia śledztwa. Po uwzględnieniu przez sąd zażalenia KNF, w maju 2010 r. wszczęte zostało dochodzenie, które w sierpniu zostało umorzone. Również na postanowienie o umorzeniu KNF złożyła zażalenie, a sąd je uwzględnił w grudniu 2010 r. Po zwrocie sprawy do prokuratury Gdańsk-Wrzeszcz zarejestrowano ją, zlecając Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku wykonanie szczegółowo określonych czynności procesowych. W lutym 2011 r. zapadła decyzja o zasięgnięciu opinii biegłego rewidenta. W związku z przedłużaniem się opracowania tej opinii - w maju 2011 r. prokurator referent zawiesiła postępowanie w sprawie.
Ostatecznie w czerwcu 2012 r. postępowanie ws. Amber Gold zostało przejęte przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku. Ta prokuratura postawiła w sierpniu 2012 r. Marcinowi P. pierwszy zarzut.

Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold. Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012, w ramach tzw. piramidy finansowej, w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces Marcina P. i jego żony trwa przed gdańskim Sądem Okręgowym.

Dzisiaj przesłuchiwany świadek Ewa Daliga opowiedziała o spotkaniu u Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta. Jak podała, została wówczas podjęta decyzja, że dla dobra śledztwa Amber Gold zostanie przeniesione do prokuratury w Łodzi. Wskazywano na rozgłos medialny i złą atmosferę wokół prokuratury.

Przewodnicząca Małgorzata Wassermann wykazała nieścisłości w zeznaniach świadków. Wcześniej przesłuchiwani twierdzili przed komisją, że sami założyli wniosek do Andrzeja Seremeta o przeniesienie śledztwa.