Telewizja ZDF o komentarz w sprawie ataku na Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii poprosiła prokremlowską publicystkę Gabriele Krone-Schmalz. W dniu emisji tego programu zapytał Pan, dlaczego do studia nie zaproszono Mariny Litwinienko. Czy niemiecka telewizja publiczna nie jest zainteresowana zdaniem drugiej strony?
Niektórzy niemieccy dziennikarze mają opory, by pokąsać czasem Władimira Putina. Od lat obserwuję taki trend. U podstaw takiej postawy może leżeć antyamerykanizm, może jakaś nostalgia za dawną Moskwą i Putinem lewicowcem. Najgorszym z możliwych wyjaśnieniem tego typu zachowania byłaby podświadoma sympatia dla autokracji. Najlżejszym – lęk przed zajęciem wyraźnego stanowiska, udawanie, że pewnych spraw nie ma, tchórzostwo.
Kiedy przegląda się niemieckie media, można odnieść wrażenie, że to Donald Trump napadł na swojego sąsiada, że to jego wrogowie jeden po drugim tracą życie, że polecił zestrzelić samolot cywilny i dopuścił do masakry ludności cywilnej w Syrii. Putina w tym wszystkim jakby nie było.

Nowy szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas (SPD) w reakcji na atak w Salisbury stwierdził, że „to nie może pozostać bez konsekwencji”, a „winny musi ponieść konsekwencje”. Czy można już dziś przyjąć, że w odróżnieniu od swoich poprzedników polityka Maasa wobec Rosji będzie mniej serdeczna?
Mam nadzieję, że te wypowiedzi są tego oznaką, ale jedna jaskółka nie czyni wiosny. Z drugiej strony to, że Heiko Maas w przeciwieństwie do Sigmara Gabriela nie wywodzi się z kręgu byłego kanclerza Gerharda Schrödera pracującego dziś dla Putina, napawa pewnym optymizmem. Gabriel popełnił kilka fatalnych błędów, jak chociażby udzielenie wywiadu propagandystycznej telewizji RT czy głośne lobbowanie na rzecz oczka w głowie Putina, czyli projektu Nord Stream 2.

W wywiadzie dla „Codziennej” Marina Litwinienko stwierdziła, że aby sankcje brytyjskiego rządu wobec Rosji okazały się skuteczne, muszą uderzać w konkretnych ludzi. Podziela Pan jej zdanie?
W pełni się z nią zgadzam. Po tym, jak zamordowano Aleksandra Litwinienkę, Londyn zniósł ułatwienia wizowe dla uprzywilejowanych Rosjan. Zrobiło się o to dużo krzyku, dotknięci sankcjami zaczęli też wywierać presję na Putina. I z czasem Londyn niestety odpuścił. Teraz musi wyciągnąć z tego wszystkiego dla siebie lekcję. Zakaz wjazdu na Wyspy dla beneficjentów systemu Putina oraz zablokowanie ich kont to właściwa droga. Można by te sankcje wprowadzić jednocześnie z ułatwieniami wizowymi dla tzw. zwykłych Rosjan, byłoby to niezłe posunięcie.


Siergiej Ławrow, szef rosyjskiej dyplomacji, w odpowiedzi na zarzuty Londynu powtarza: „Rosja jest niewinna”, i żąda dostępu do zabezpieczonych śladów użytej trucizny, by Rosja mogła sama przeprowadzić badania… Modus operandi brzmi znajomo?
Od lat ta sama melodia. Zastanawiam się, czy Ławrow sam sobie nie wydaje się śmieszny. To inteligentny człowiek, ale całkowicie zrośnięty z systemem Putina. A tam cynizm jest prawem natury.


Długo mieszkał Pan w Rosji, zna Pan tamtejszy teren bardzo dobrze. Jakiej riposty Kremla można się teraz spodziewać?
Kreml w dalszym ciągu będzie wszystko negował i zgrywał niewiniątko. W podległych mu mediach wybrzmią peany na cześć rosyjskiej odwagi i siły. A potem przyjdą odpowiedzi podane jako reakcja na ataki Zachodu. To bardzo przewidywalny scenariusz.