Konne wyścigi kumoterek dziedzictwem kultury

/ youtube.com/printscreen

  

Góralskie wyścigi tradycyjnych konnych sań, czyli kumoterek zostały wpisane na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa kultury. To już drugi element góralskiej kultury wpisany na tą prestiżową listę, po umiejętności wytwarzania i gry na dudach podhalańskich.

- Poprzez wpis udowodniliśmy, że nasze kumoterki to część naszej tradycji ściśle i nierozerwalnie związana z Podhalem. Nasze kumoterki, czyli niewielkie i niejednokrotnie misternie zdobione zimowe pojazdy konne, były użytkowane pod Tatrami od XIX wieku. Choć obecnie już nie są używane, każdej zimy góralscy fiakrzy prezentują je podczas cyklicznych parad i wyścigów – powiedział autor wpisu, autor publikacji na temat historii sportu i koni oraz hodowca koni dr Maciej Baraniak.

Kumoterki w XIX wieku pełniły funkcje powszechnego zimowego pojazdu transportowego pod Tatrami. Miały dosyć prostą drewnianą konstrukcję skrzyniową, mieszczącą dwie osoby. Z czasem zyskiwały misterne rzeźbienia, świadczące o kunszcie snycerskim górali.

Już przed pierwszą wojną światową, wraz z napływem dużej liczby turystów pod Tatry, kumoterki zaczęły tracić swoją utylitarną funkcję, wyparte przez bardziej pojemne sanie, które funkcjonują na Podhalu do dzisiaj.

Na nowo pięknymi góralskimi kumoterkami zainteresowano się pod koniec lat 20-stych ubiegłego wieku. Wówczas Wojsko Polskie wypoczywające w Zakopanem organizowało zimowe zawody konne.

- W 1929 r. wojskowi postanowili zaprosić górali na zawody, aby zaprezentowali swoje konie zaprzężone do kumoterek. Ta impreza poprzedzała zawody w narciarstwie alpejskim Międzynarodowej Federacji Narciarskiej FIS, dlatego zgromadziły ogromną ilość publiczności. W kolejnych latach zorganizowano już wyścigi kumoterek, które stały się imprezą cykliczną aż do 1938 r. Czas wojny zakończył tą wspaniałą imprezę, reaktywowaną na nowo w Bukowinie Tatrzańskiej w 1973 r. – opowiadał Baraniak.

Wyścigi góralskich kumoterek można podziwiać każdej zimy w różnych miejscowościach na Podhalu. Oprócz Bukowiny Tatrzańskiej organizują je Zakopane, Kościelisko, Poronin, Biały Dunajec, Szaflary i Ludźmierz.

Górale chcą, aby wyścigi kumoterek trafiły na listę UNESCO i już złożyli stosowny wniosek.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Krótsze kolejki do lekarzy

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/StockSnap

  

Dzięki zniesieniu limitów na badanie rezonansem magnetycznym, tomografem komputerowym czy zabieg usunięcia zaćmy, kolejki pacjentów do tych usług radykalnie się zmniejszyły - informuje opolski NFZ.

Jak informuje opolski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, w ciągu ostatnich miesięcy m.in. dzięki zniesieniu limitów na niektóre usługi medyczne, kolejki pacjentów oczekujących na badanie rezonansem magnetycznym, tomografem komputerowym czy zabieg usunięcia zaćmy uległy radykalnemu skróceniu. Przy ocenie czasu oczekiwania porównano dane z marca i sierpnia tego roku.

Według danych przytaczanych przez NFZ statystyczny pacjent skierowany do badania rezonansem magnetycznym w województwie opolskim czeka na badanie około 50, zamiast 150 dni. Obecnie w placówkach województwa opolskiego czas oczekiwania na ten rodzaj badania jest najkrótszy w kraju.

Od marca kolejki na tomografię w regionie skróciły się do 12 dni i jest to kolejny najlepszy wynik w Polsce. Wcześniej w 11 dostępnych w województwie pracowniach na badanie to czekało się średnio prawie 70 dni.

Do tej pory na zabieg usunięcia zaćmy najdłużej oczekiwali pacjenci w województwie opolskim. Obecnie opolskie zajmuje 8. pozycję w kraju. W sześciu placówkach przeprowadzających operację czeka się średnio 253, zamiast 634 dni.

"Jeżeli chodzi o skrócenie terminów oczekiwań w kolejkach na te usługi, nasze województwo jest w ścisłej czołówce krajowej. Według różnych analiz, przy utrzymaniu takiego tempa w ciągu najbliższych kilku miesięcy kolejki do tomografu, rezonansu czy zabiegu zaćmy w naszym regionie przejdą do historii"

- powiedziała wicewojewoda opolski Violetta Porowska.

"Nawet w tej chwili można powiedzieć, że w przypadku operacji zaćmy czy wszczepieniu endoprotez informacje o czasach oczekiwania na zabieg są fikcją, bo - jak przyznają dyrektorzy naszych szpitali - wiele osób rejestruje się +na zapas+, a kiedy przychodzi termin operacji, rezygnują z zabiegu" - dodała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl