Jak podkreślił Makowski, od dziesięciu lat poziom czytelnictwa w Polsce utrzymuje się na zbliżonym poziomie.

38 proc. Polaków przeczytało w ciągu roku przynajmniej jedną książkę. To wiadomość dobra i zła. Dobra dlatego, że mimo pokus czy konkurencji dla czytania książek, poziom czytelnictwa nie spada, ale na pewno nie jest to poziom, który by satysfakcjonował nas w 2017 r. Badanie pokazało, że znacznie ponad połowa Polaków powyżej 15 roku życia nie wzięła przez cały rok ani jednej książki do ręki. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na to pytanie jest złożona z wielu elementów

– powiedział.

Biblioteka Narodowa zbadała także stan czytelnictwa wśród tzw. czytelników intensywnych, czyli osób, które w ciągu roku sięgają po przynajmniej 7 książek.

To grupa, która w dużym stopniu decyduje o rynku wydawniczym, bo to są ci, którzy więcej kupują. Ta grupa stanowi 9 proc. i podobnie jak w przypadku ogólnego poziomu czytelnictwa, ten poziom się ustabilizował - między 8 a 12 proc. od dziesięciu lat grupa ta się waha. To dużo mniej niż było ponad 10 lat temu. Ta grupa intensywnych czytelników zazwyczaj oscylowała w okolicach 20 proc.

– zwrócił uwagę Makowski.

W sondażu sprawdzono także, jak czytanie książek wpływa na inne zachowania, w tym m.in. na pobieranie wiadomości.

W kulturze fake newsów bardzo nam zależy na tym, aby kompetencje społeczne pozwalały odróżnić wiadomość wiarygodną od niewiarygodnej. Właściwie każdą informację, która nas otacza, powinniśmy krytycznie poddawać ocenie. Osoby czytające i nieczytające mniej więcej na tym samym poziomie czytają prasę papierową, choć oczywiście grupa czytających jest nieco większa. Natomiast już widzimy bardzo dużą różnicę jeżeli weźmiemy pod uwagę czytanie online. Grupa "nieczytelników" tylko w 16 proc. czyta wiadomości online albo pobiera stamtąd informacje. Natomiast grupa czytelników już jest znacznie większa

– powiedział Makowski.