Jak poinformował Główny Urząd Statystyczny, inflacja w lutym wyniosła rok do roku 1,4 proc., a miesiąc do miesiąca minus 0,2 proc.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lutym 2018 r. wzrosły rok do roku o 1,4 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny spadły o 0,2 proc.- podał GUS. Jak dodano, w styczniu, po przeszacowaniu koszyka wag, ceny rok do roku wzrosły o 1,9 proc., a miesiąc do miesiąca o 0,3 proc.

"Zmiana koszyka, niższe ceny żywności i być może mroźny luty spowodowały, że ta inflacja była niższa, niż oczekiwaliśmy"

- wskazał ekonomista.

Kuczyński zaznaczył jednak, że trudno powiedzieć, jak duży wpływ na tę zmianę inflacji miała zmiana koszyka inflacyjnego. "GUS co roku w marcu zmienia koszyk inflacyjny, dopasowuje do struktury wydatków ludzi. Ten koszyk, na którego bazie liczy się wzrost lub spadek cen, został zmieniony. W związku z tym nie wiemy, ile jest zmiany koszyka w spadku tej dynamiki w stosunku do poprzedniego miesiąca" - zaznaczył Kuczyński.

Jak podkreślił, generalnie można powiedzieć, że "nieco lepiej zachowywały się pewne elementy żywnościowe". "Wiadomo, że masło i jajka mocno podrożały w zeszłym roku i powoli zaczną tanieć. I to pewnie z tego powodu był przede wszystkim spadek cen żywności" - ocenił.

Kuczyński zauważył, że spadek cen widać też w zakresie transportu. "Raczej nie chodzi tu o siłę złotego i o cenę ropy, bo ona mniej więcej była stała. Może popyt był mniejszy i przez to nastąpił spadek cen ze względu na mroźny luty"- wskazał.

Według ekonomisty, czwartkowe dane GUS teoretycznie odsuwają perspektywę podwyżki stóp procentowych. "Ale, z kolei, skoro prezes NBP Adam Glapiński mówił, że nawet w 2019 r. może jej nie być, to nie ma to, według mnie, specjalnego znaczenia. Dlatego, że inflacja bardzo często zachowuje się w sposób taki, że jej nie ma, a potem nagle wybucha, niby wydawałoby się z niczego" - wyjaśnił.

"Na razie Polacy mogą się o tyle cieszyć, że jest mniejszy wzrost cen, niż oczekiwaliśmy" - podkreślił.