W  latach 2012–2017 na Łączce przepracowano ogółem 153 dni, przeszukano ok. 1900 m2  terenu i  przesiano ręcznie 1000 ton ziemi. Jednym z wolontariuszy był Jarosław Wróblewski. Odnajdywał fragmenty kości, medaliki, łuski…

Nie mogłem wykręcić się brakiem czasu. Po prostu musiałem być na tej świętej ziemi. Chciałem też uchwycić ten szczególny moment walki o pamięć o polskich bohaterach. Stąd pomysł na książkę

– mówi „Codziennej” Jarosław Wróblewski.  

Rozmowy nagrywane były w przerwach prac. Przy szumie pracujących koparek. Wśród rozmówców dziennikarza są pracownicy IPN od lat związani z pracami poszukiwawczymi, wolontariusze, kibice, pasjonaci historii, krewni ofiar, byli więźniowie okresu stalinowskiego oraz ksiądz i fotoreporter.

250 wolontariuszy i 50 pracowników IPN wzięło na siebie ciężar przywrócenia godności Polsce. Teraz to brzmi górnolotnie. Ale wtedy była tylko ciężka praca. Pracowaliśmy w imieniu całej Polski. I była to zwycięska walka o pamięć. Wyciągnięto szczątki wszystkich ofiar

– wspomina Jarosław Wróblewski. Mówi również, że przez to, że wielu swoich bohaterów nagrywał na „Łączce” rozmowy są bardziej intymne. – To były emocje. Inny poziom wrażliwości. Wiele z tych rozmów przepłakaliśmy – powiedział autor. 

Jarosław Wróblewski jest absolwentem Wydziału Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego i członkiem Grupy Historycznej Zgrupowanie „Radosław”. Jest autorem „Codziennej”. Napisał książki „Zośkowiec” (Książka Historyczna Roku 2014 w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”) i „Gryf”.