„Russkij mir” w Serbii

  

Dowódca NATO w Europie gen. Curtis Scaparrotti oświadczył przed amerykańskim Senatem, że jednym z największych zagrożeń dla Europy są rosnące wpływy rosyjskie na Bałkanach, zwłaszcza w Serbii. Trudno nie zgodzić się z tą wypowiedzią, bo przypomnijmy, że w październiku 2016 r. Rosja już próbowała, używając do tego serbskich radykałów, dokonać krwawego zamachu stanu w Czarnogórze.

Rosyjscy agenci ponieśli wtedy fiasko, ale zagrożenie wciąż istnieje. W Belgradzie zarówno rząd, jak i prezydent są prorosyjscy. Serbskie społeczeństwo w większości nie widzi perspektyw i jest bardzo rozczarowane Zachodem. Zwłaszcza młodzież chętnie i dobrowolnie poddaje się rosyjskiej i prorosyjskiej obróbce propagandowej. W serbskim internecie rosyjskie trolle nawet nie muszą się wysilać. Rosyjski biznes, legalny i ten z szarej strefy, czuje się w Serbii świetnie, współpraca wojskowa jest coraz intensywniejsza. Moskwa będzie dążyła do wciągania Serbii w orbitę „russkiego miru” tym intensywniej, im szybciej będą się kurczyły jej wpływy na obszarze posowieckim. A te topnieją ekspresowo, ostatnio przecież do Moskwy dystansuje się nawet „braterski” przez długie lata Kazachstan.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl