Poseł Dominik Tarczyński stawia sprawę jasno: To, co czyni "Newsweek" jest obrzydliwe

Tomasz Lis / / Fotomag/Gazeta Polska

  

Organ polityczny, jakim jest "Newsweek" - bo to nie jest dziennikarstwo - opisuje rzeczy, które de facto dają komplement. Mateusz Morawiecki ma konta w Polsce, a nie w Szwajcarii lub innych rajach podatkowych, który przerwał swoją karierę, poświęcił swój czas, zdolności i możliwości dla Polski - mówi portalowi Niezależna.pl poseł Dominik Tarczyński z Prawa i Sprawiedliwości, komentując "aferę" opisaną przez tygodnik, którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Lis.

Przypomnijmy, "Newsweek" napisał, że premier Mateusz Morawiecki "żongluje swoim majątkiem tak, żeby pokazać z niego tylko to, co chce". Według tygodnika "co najmniej dwa razy gdy Mateusz Morawiecki dostawał propozycję wejścia do polityki, część majątku przepisywał na żonę" - w 2013 i 2015 roku.

CZYTAJ TEŻ: Dęta „afera” tygodnika Tomasza Lisa. Minister: „Wystarczył kalkulator i odrobina czasu”

Organ polityczny, jakim jest "Newsweek" - bo to nie jest dziennikarstwo - opisuje rzeczy, które de facto dają komplement i podkreślają patriotyzm pana premiera, podkreślając, że Mateusz Morawiecki ma konta w Polsce, a nie w Szwajcarii lub innych rajach podatkowych, że jest człowiekiem sukcesu, inteligentnym i zdolnym, który przerwał swoją karierę, poświęcił swój czas, zdolności i możliwości dla Polski. Jest bohaterem. Premier Morawiecki jest bohaterem. Mógłby być miliarderem, a nie milionerem, ale oddał swoje zdolności dla Polski przez wzgląd na doświadczenia swojego ojca i rodziny, przez cierpienia, prze to, że wie, iż należy się Polsce od niego wielkie oddanie. I on to właśnie robi. A to, co czyni "Newsweek" jest obrzydliwe. Powtarzam: ten tytuł prasowy nie jest już dla mnie dziennikarstwem. To jest organ polityczny!

- skomentował sprawę dla portalu Niezależna.pl poseł Dominik Tarczyński.

Materiał opisany przez "Newsweek" był też dziś jednym z tematów podczas konferencji prasowej rzecznik rządu. Joanna Kopcińska dopytywana była przez Macieja Knapika z TVN, czy informacje przedstawione przez tygodnik są zgodne z prawdą. Odparła, czy dziennikarz jest w stanie wskazać w oświadczeniach majątkowych składanych przez Morawieckiego działania niezgodne z prawem.

Jeśli ktoś czyni zarzuty, to ja kolejny raz pytam: czy jest tu coś niezgodnego z prawem? A proszę mi powiedzieć: Jak można ukryć dom?

- odpowiedziała Kopcińska.

CZYTAJ TEŻ: Mocne słowa rzecznik rządu o ataku na rodzinę premiera. Dziennikarz TVN został „zgaszony”

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego w Paryżu jeszcze nie było... Komandosi naprzeciwko "żółtych kamizelek"!

zdjęcie z lutowej demonstracji / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Około 40,5 tys. osób uczestniczyło w sobotę w demonstracjach, zorganizowanych po raz 19. z rzędu przez ruch "żółtych kamizelek", w tym w Paryżu ok. 5 tysięcy - poinformowało MSW Francji. W stolicy protest przebiegł w przeważającej części bez incydentów.

W Paryżu kilkugodzinny marsz ruszył z placu Denfert-Rochereau na południu miasta i zakończył się przed kościołem Sacre Coeur na popularnym wśród turystów wzgórzu Montmartre.

Sama demonstracja przebiegła spokojnie, ale po jej zakończeniu strzegąca porządku policja użyła gazu łzawiącego przeciwko zamaskowanym protestującym, którzy krzyczeli i rzucali różne przedmioty na pobliskiej ulicy Boulevard de Strasbourg, w pobliżu dworców kolejowych Gare du Nord i Gare de L'Est.

Paryska policja poinformowała, że do wczesnych godzin popołudniowych zatrzymała 51 osób, nałożyła 29 grzywien i przeprowadziła blisko 4,7 tys. "kontroli prewencyjnych" wobec demonstrantów.

Podczas przemarszu policjanci nie pozwalali jego uczestnikom schodzić ze zgłoszonej władzom miasta trasy. Zakaz demonstracji obowiązywał też w pobliżu Łuku Triumfalnego i Pól Elizejskich, gdzie tydzień wcześniej podczas demonstracji doszło do podpaleń i plądrowania luksusowych butików.

Po raz pierwszy do pilnowania porządku oprócz licznie reprezentowanej policji skierowano także żołnierzy z jednostek antyterrorystycznych uczestniczących w misji Sentinelle, którzy mieli za zadanie ochronę budynków rządowych i placów oraz odciążenie policjantów. Szef policji Didier Lallement zapewnił, że żołnierze "nie mieli kontaktu z demonstrantami".

Do starć z siłami porządkowymi doszło też w innych miastach, m.in. w Lille i Tuluzie. W Montepellier policja użyła gazu łzawiącego, miały miejsce podpalenia. Protestujący i funkcjonariusze starli się także w Nicei, gdy część "żółtych kamizelek" próbowała przedostać się do odgrodzonego miejsca. Prezydent Francji Emmanuel Macron w niedzielę wieczorem zamierza w pobliżu Nicei spotkać się na prywatnej kolacji ze swym chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem.

Organizowane od listopada ub.r. demonstracje "żółtych kamizelek" wymierzone są przeciwko polityce gospodarczej i społecznej prezydenta, a zwłaszcza przeciw zniesieniu podatku od wielkich fortun; część demonstrantów domaga się ustąpienia Macrona, lub wręcz prezydenta i całego rządu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl