Pies Fijo przebywa teraz w klinice dla zwierząt na Śląsku, gdzie dochodzi do siebie po operacji. Weterynarze będą próbowali nauczyć go tzw. chodu rdzeniowego. Chodzi o to, żeby by jego mięśnie zapamiętały ruch potrzebny do stawiania kroków - pisze "Fakt".

Nauka chodu rdzeniowego może potrwać kilka miesięcy, ale potem do końca życia trzeba z psem ćwiczyć, by nie doszło do zaniku mięśni. Jest również prawdopodobieństwo, że Fijo będzie musiał się poruszać na specjalnym wózku inwalidzkim. Fundacja „Judyta” opiekująca się psiakiem szuka dla niego odpowiedniego domu. Nowy właściciel musi mieć świadomość, że pies może do końca życia być niepełnosprawny - dodaje tabloid.

Przypomnijmy, że wczoraj ok. godz. 16:30 kryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy zatrzymali poszukiwanego listem gończym 29-latka. Bartosz D. jest podejrzewany o brutalne pobicie 4-miesięcznego szczeniaka, a do zdarzenia miało dojść pod koniec stycznia.

Jak poinformowali śledczy do zatrzymania doszło w mieszkaniu w miejscowości Ostaszewo (gm. Łysomice). Bartosz D. podczas interwencji policyjnej zachowywał się spokojnie i nie stawiał oporu, był zaskoczony pojawieniem się funkcjonariuszy.

Chełmżanin trafił już do policyjnej celi. Wkrótce zostanie przetransportowany do jednostki penitencjarnej, a o tym, kiedy zostanie przesłuchany zadecyduje prokurator. Za znęcanie się nad psem grozi mu do 3 lat więzienia.

Co ciekawe, cała sprawa wyszła na jaw dzięki żonie sprawcy. Gdy pod koniec stycznia wróciła do domu, wraz z dwójką dzieci, znalazła Fija w kałuży krwi. Jej mąż nie był w stanie wyjaśnić, co się stało. Jak informowała Fundacja dla Szczeniąt "Judyta", najpierw miał twierdzić, że Fija potrącił samochód, potem, że się na niego przewrócił. Nikt w tę wersję jednak nie uwierzył, a mężczyzna uciekł.

Po badaniach okazało się, że pies ma uszkodzony kręgosłup, przez co najprawdopodobniej już nigdy nie będzie sam chodził. Ponadto sprawca połamał psu miednicę i żebra, a także powybijał zęby.