CBA ujawnia nieprawidłowości w Babiogórskim Parku Narodowym

/ flickr.com/Lukas Plewnia/https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/

  

615 tys. złotych - tyle mogły wynieść straty Skarbu Państwa w związku z nieprawidłowościami jakich miał się dopuścić były dyrektor Babiogórskiego Parku Narodowego. Tarnowska Prokuratura Okręgowa już postawiła mu zarzuty, z kolei CBA zaznacza, że postępowanie ma charakter rozwojowy.

Delegatura CBA w Krakowie prowadzi śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez byłego dyrektora Babiogórskiego Parku Narodowego. Postępowanie wykazało nieprawidłowości przy budowie schroniska i budowie szlaku turystycznego. Straty w majątku Parku wynoszą blisko 615 tysięcy złotych.

Sprawa dotyczy nieprawidłowości przy budowie schroniska górskiego na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego. Ówczesny dyrektor Parku sam wydał pozytywną opinię, że inwestycja nie wpłynie negatywnie na ochronę środowiska. Był zarówno inwestorem jak i wnioskodawcą i samemu sobie pozytywnie zaopiniował zgodę na budowę schroniska.

Śledczy badają prawidłowość wyceny kosztorysu na modernizację szlaku turystycznego „Górny Płaj”. Mężczyzna wyraził zgodę na zmianę technologii modernizacji szlaku poprzez zastosowanie gorszych materiałów niż zamówione. Nie wykonał przy tym zmian w kosztorysie. Działania dyrektora tym samym spowodowały szkodę w majątku Parku na blisko 615 tysięcy złotych.

Były dyrektor usłyszał zarzuty w Prokuraturze Okręgowej w Tarnowie. W ramach śledztwa, prowadzonego przez krakowską Delegaturę CBA, usłyszał on dwa zarzuty przekroczenia uprawnień w zakresie sprawowanego przez siebie stanowiska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezależna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ofiara gwałtu oblana benzyną i podpalona

zdjęcie ilustracyjne, / pixabay.com/alexas fotos

  

23-letnia ofiara gwałtu sprzed roku, która została oblana benzyną i podpalona, gdy udawała się w czwartek na rozprawę sądową w tej sprawie, zmarła w nocy z piątku na sobotę - poinformował szef oddziału poparzeń szpitala Safdarjung w New Delhi dr Shalabh Kumar.

23-letnia kobieta, którą zaatakowano w czwartek w pobliżu stacji kolejowej w mieście Unnao na północy kraju - w stanie Uttar Pradeś, miała poparzenia całego ciała, sięgające aż 95 proc. Przyczyną śmierci było zatrzymanie pracy serca - powiedział dziennikarzom dr Kumar. Dodał, że układ oddechowy pacjentki uległ bardzo poważnym uszkodzeniom, a "jej płuca wypełniały substancje smoliste i toksyny".

W grupie napastników, którzy postanowili uniemożliwić 23-latce złożenie zeznań przed sądem, był też mężczyzna, który przed rokiem ją zgwałcił - donoszą indyjskie media. Sprawca zmusił młodą kobietę do czynności seksualnych, przykładając jej lufę naładowanego pistoletu do skroni. Do gwałtu doszło w 12 grudnia 20198 r., ale 23-latka zawiadomiła policję w Unnao o tej napaści seksualnej dopiero w marcu.

Gwałciciel został aresztowany zaraz po złożeniu zeznań przez kobietę. Wypuszczono go w ubiegłym tygodniu za kaucją - poinformował media komendant policji w Lucknow, S.K. Bhagat.

Uttar Pradeś jest jednym z najludniejszych stanów w Indiach. Prowincja ta zajmuje czołową pozycję w statystykach przemocy i napaści seksualnych wobec kobiet - pisze Reuters. W 2017 r. zgłoszono tam 4,2 tys. przypadków gwałtów. Nie wiadomo, ile zajść pozostaje poza wiedzą organów ścigania.

Brutalny atak na 23-latkę, która chciała dochodzić w sądzie sprawiedliwości, zbulwersował indyjską opinię publiczną, coraz bardziej wyczuloną na przypadki przemocy wobec kobiet.

To zresztą kolejny przypadek, gdy sprawcy używają ognia, by uniemożliwić ofierze gwałtu, dochodzenie sprawiedliwości. W piątek w Hajdarabadzie, stolicy stanu Andhra Pradeś w środkowo-południowych Indiach, policja zastrzeliła czterech mężczyzn podejrzanych o zgwałcenie i zabicie w zeszłym tygodniu 27-letniej kobiety. Podejrzani zostali zatrzymani przez policję i w piątek rano doprowadzeni na miejsce zbrodni w celu przeprowadzenia wizji lokalnej. Mężczyźni zostali zastrzeleni, gdy próbowali odebrać broń funkcjonariuszom i uciec - informował portal BBC News.

Zwęglone szczątki zamordowanej kobiety zostały znalezione 28 listopada. Odkrycie wywołało oburzenie opinii publicznej w Indiach, a także protesty przeciwko bezczynności policji.

Indyjski kodeks karny zaostrzono w 2013 roku, po wielomiesięcznych protestach ulicznych wywołanych przez bestialski gwałt na studentce fizjoterapii w grudniu 2012 roku. Protestujący domagali się m.in. zmian w prawie i w podejściu policji do ścigania przestępstw na tle seksualnym. Nowe przepisy nakładają karę minimum 20 lat więzienia i maksymalnie dożywocia lub śmierci przy gwałtach zbiorowych oraz za gwałt, którego skutkiem był zgon ofiary lub jej stan wegetatywny.

W Delhi liczba zgłoszonych gwałtów wzrosła trzykrotnie w porównaniu z 2012 rokiem. Zdaniem policji kobiety częściej zgłaszają gwałty dzięki zmianom przepisów, protestom i kampanii medialnej w przełomowym 2012 roku.

Jednak w Narodowym Badaniu Zdrowia Rodziny, przeprowadzonym na zlecenie rządu na przełomie 2015 i 2016 roku, szacuje się, że 99,1 proc. napaści seksualnych w Indiach wciąż nie jest zgłaszanych. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl