Prezydent Brazylii i śledztwo ws. korupcji

/ TBIT (pixabay)

  

Sędzia brazylijskiego Sądu Najwyższego kierujący dochodzeniem dotyczącym korumpowania czołowych polityków przez brazylijskiego giganta, koncern budowlany Odebrecht, objął śledztwem prezydenta Michela Temera i dwóch jego bliskich doradców w randze ministrów.

Jak zeznali niektórzy byli dyrektorzy koncernu mającego rozlegle interesy w całej Ameryce Łacińskiej, gdzie w związku ze "zbyt ścisłymi związkami" z koncernem kłopoty ma wielu polityków, prezydent Brazylii oraz jego ministrowie-doradcy Eliseu Padilha i Wellington Moreira Franco otrzymywali w latach 2013-2015 znaczne sumy w zamian za "przysługi" dla koncernu.

Świadkowie twierdzą, że wpłacane kwoty, w zamian za które koncern uzyskiwał wielkie państwowe zamówienia na roboty budowlane, miały być przeznaczane na koszty kampanii wyborczych prawicowo-liberalnej Partii Demokratycznego Ruchu Brazylijskiego (PMDB), której przewodniczył wtedy Temer, ówczesny wiceprezydent Brazylii. Miał on, według świadków, prowadzić bezpośrednio rozmowy z dyrekcją koncernu, czemu obecny szef państwa kategorycznie zaprzecza.

W ubiegłym roku ówczesny prokurator generalny Rodrigo Janot nie zgodził się na objęcie dochodzeniami prezydenta kraju. Powoływał się przy tym na zapis konstytucyjny, według którego urzędujący szef państwa nie może być sądzony za czyny popełnione przed objęciem tego urzędu.

Janota zastąpiła we wrześniu ub. roku prokurator Raquel Dodge, która inaczej interpretuje ów konstytucyjny zapis i objęła obecnego prezydenta prowadzonym dochodzeniem.

Według prokurator Dodge, Michel Temer istotnie nie może zostać skazany, dopóki pełni urząd szefa państwa, ale nie powinien być wyłączany ze śledztwa. Powołała się ona m.in. na to, że prezydent już został objęty innym śledztwem, którym kieruje Sąd Najwyższy Brazylii (ws. nielegalnych przywilejów, jakich udzielono pewnej firmie z sektora żeglugi), a także dochodzeniem w sprawie innej afery łapówkarskiej, w której oskarżona jest dyrekcja znanej na świecie firmy sektora przetworów mięsnych JBS.

Wprawdzie brazylijska Izba Deputowanych nie zgodziła się ze względów konstytucyjnych na wszczęcie procesu przeciwko prezydentowi, ale wszystkie te sprawy mogą znaleźć finał w sądzie po 1 stycznia 2019 roku, kiedy Termer, którego obecnie według sondaży popiera 5 proc. elektoratu, zakończy swój mandat i przekaże urząd zwycięzcy wyborów przewidzianych na październik tego roku.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Opowieść wielkanocna o najlepszych z nas. „Stasiu Suchowolec, Sylwek Zych... Oni się ich bali”. WIDEO

  

Ginęli jeszcze w okolicach „okrągłego stołu”. - Przyjechał po mnie biskup z kanclerzem, pokazali dekret i powiedzieli, że mam półtorej godziny na spakowanie rzeczy. I mnie wywieźli – tak usunięcie z parafii na Łazarzu wspomina ks. Leszek Marciniak. Pośpiech wynikał z obaw, że robotnicy siłą zatrzymają księdza. Być może wtedy ocalił życie, bo wkrótce zaczęli ginąć jego przyjaciele, mówiący podobne kazania. – Ks. Stefan Niedzielak zginał za swoją ideę, próbował pokazać, jak wielu ludzi zginęło na Wschodzie, nie tylko w Katyniu, ale wszyscy, którzy byli tam wywiezieni, przecież to miliony – mówi ks. Leszek Marciniak.  Obejrzyj poniżej rozmowę z legendarnym księdzem w „Wywiadzie z chuliganem”.

Stasiu Suchowolec, cudowny człowiek, wspaniały, przyjaciel księdza Jerzego, opiekun jego rodziców, był bardzo niepokorny. I bardzo niewygodny dla wielu tam, w tym Białostockiem, dlatego zginął

– mówi w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem ks. Leszek Marciniak.Ks. Stefan Niedzielak zginął na dwa tygodnie przed „okrągłym stołem”, ks. Stanisław Suchowolec tydzień później, a ks. Sylwester Zych pięć tygodni po wyborach z 4 czerwca 1989.

Tym, co łączyło mordowanych w czasie historycznej zmiany ustrojowej księży, było to, że mówili o historii, o Katyniu, o tym, o czym nawet duża część opozycji nie chciała mówić. Zdaniem księdza Leszka Marciniaka, można było to zrozumieć jako demonstrację, że wykuwająca się „nowa” Polska ma być pokracznym tworem oderwanym od korzeni.

Jesteśmy odcinani od historii, nie przypadkiem historię wyrzucano ze szkół. Jeśli do niej nie powrócimy, będzie tragedia. Bo naród tracąc pamięć, traci życie

– mówi ks. Leszek Marciniak. Wobec tych zbrodni na najodważniejszych polski księżach w tamtych dniach panować miała obojętność.

Sylwka Zycha spotkałem jeszcze na pogrzebie księdza prałata Teofila Boguckiego, proboszcza księdza Jerzego. Wyszedł z tego więzienia, trochę opowiadał o tym. Nie wiedziałem, że za chwilę przeczytam, że nie żyje.

Ks. Leszek Marciniak podkreśla, że nie ma pretensji do śp. arcybiskupa Jerzego Stroby, że go usunął z parafii.

Też miałem pogróżki. Nie wiadomo, jakby się to skończyło. Myślę, że arcybiskup podejmując tą decyzję, wyrzucając mnie z Poznania, uratował mi życie.Ślubowałem biskupowi i posłuszeństwo i uważam, że ono jest w kościele bardzo ważne, mimo wszystko, mimo bólu

– stwierdza.

Obejrzyj rozmowę z niezwykle odważnym polskim księdzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl