Zaskakujące przemówienie żołnierza AK. Pochwalił Macierewicza, a Dudę porównał do... Wałęsy

/ youtube.com/printscreen

  

"Antoni Macierewicz to nasz wielki, duchowy przywódca". Takie słowa wypowiedział major Zygmunt Boczkowski ps. Kruk - żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, a następnie bojownik podziemia antykomunistycznego - podczas dzisiejszej konferencji "Żołnierze Wyklęci – świadectwa". Po czym w dowcipny sposób udzielił reprymendy prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Nasza reporterka zarejestrowała ten niezwykły moment.

Dziś w Sejmie odbyła się konferencja "Żołnierze Wyklęci – świadectwa" z udziałem weteranów m.in. ppłk. Weroniką Sebastianowicz, mjr. Stanisławem Kociełowiczem, płk. Janem Podhorskim, płk. Janem Górskim, a także sekretarzem stanu w MON Wojciechem Skurkiewiczem, byłym szefem MON Antonim Macierewiczem oraz senatorem Janem Żarynem. Podczas spotkania weterani podzielili się swoimi wspomnieniami z czasów okupacji.

Głos zabrał m.in. mjr Zygmunt Boczkowski "Kruk" - w czasie II wojny światowej żołnierz AK i uczestnik Powstania Warszawskiego - potem aresztowany przez komunistyczną bezpiekę (a następnie po ucieczce z transportu walczący z komunistami). Swoje słowa skierował do obecnych na konferencji, w tym do byłego szefa MON.

- Antoni Macierewicz to nasz wielki, duchowy przywódca - podkreślił mjr Boczkowski. A następnie w dowcipny sposób skomentował negatywne nastawienie prezydenta Andrzeja Dudy do tego polityka.

- Jaki to jest wielki patriota ten Macierewicz? Chyba największy w Polsce, skoro żaden prezydent nie może z nim wytrzymać

- stwierdził mjr Boczkowski.

- Za rządu Olszewskiego też był ministrem i też go prezydent (Lech Wałęsa) usunął, bo (Macierewicz) odkrył, że był agentem sowieckim. Dziś nasuwa mi się podobna analogia. Nie jestem politykiem, nie wiem, co tam w trawie piszczy, ale to dzisiaj wygląda podobnie

- dodał, wywołując rozbawienie wśród zebranych.

Zygmunt Boczkowski "Kruk" do dziś działa w Stowarzyszeniu Żołnierzu Armii Krajowej.

Podczas konferencji Antoni Macierewicz zwrócił się do Żołnierzy Wyklętych, dziękując za walkę, którą prowadzili "nie tylko wtedy, gdy z bronią w ręku bronili ojczyzny, ale także później". Jak stwierdził - " przez straszliwie, długie lata upokorzeń, prześladowań, pogardy, wyśmiewania, spychania na margines przez polskojęzyczne władze i polskojęzyczne media, przez ukrytych wrogów polskiej ojczyzny, którzy czasami byli groźniejsi od przemocy zbrojnej wschodniego sąsiada".

A nasza reporterka przeprowadziła krótką rozmowę z obecnym na konferencji senatorem Janem Żarynem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego w Paryżu jeszcze nie było... Komandosi naprzeciwko "żółtych kamizelek"!

zdjęcie z lutowej demonstracji / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Około 40,5 tys. osób uczestniczyło w sobotę w demonstracjach, zorganizowanych po raz 19. z rzędu przez ruch "żółtych kamizelek", w tym w Paryżu ok. 5 tysięcy - poinformowało MSW Francji. W stolicy protest przebiegł w przeważającej części bez incydentów.

W Paryżu kilkugodzinny marsz ruszył z placu Denfert-Rochereau na południu miasta i zakończył się przed kościołem Sacre Coeur na popularnym wśród turystów wzgórzu Montmartre.

Sama demonstracja przebiegła spokojnie, ale po jej zakończeniu strzegąca porządku policja użyła gazu łzawiącego przeciwko zamaskowanym protestującym, którzy krzyczeli i rzucali różne przedmioty na pobliskiej ulicy Boulevard de Strasbourg, w pobliżu dworców kolejowych Gare du Nord i Gare de L'Est.

Paryska policja poinformowała, że do wczesnych godzin popołudniowych zatrzymała 51 osób, nałożyła 29 grzywien i przeprowadziła blisko 4,7 tys. "kontroli prewencyjnych" wobec demonstrantów.

Podczas przemarszu policjanci nie pozwalali jego uczestnikom schodzić ze zgłoszonej władzom miasta trasy. Zakaz demonstracji obowiązywał też w pobliżu Łuku Triumfalnego i Pól Elizejskich, gdzie tydzień wcześniej podczas demonstracji doszło do podpaleń i plądrowania luksusowych butików.

Po raz pierwszy do pilnowania porządku oprócz licznie reprezentowanej policji skierowano także żołnierzy z jednostek antyterrorystycznych uczestniczących w misji Sentinelle, którzy mieli za zadanie ochronę budynków rządowych i placów oraz odciążenie policjantów. Szef policji Didier Lallement zapewnił, że żołnierze "nie mieli kontaktu z demonstrantami".

Do starć z siłami porządkowymi doszło też w innych miastach, m.in. w Lille i Tuluzie. W Montepellier policja użyła gazu łzawiącego, miały miejsce podpalenia. Protestujący i funkcjonariusze starli się także w Nicei, gdy część "żółtych kamizelek" próbowała przedostać się do odgrodzonego miejsca. Prezydent Francji Emmanuel Macron w niedzielę wieczorem zamierza w pobliżu Nicei spotkać się na prywatnej kolacji ze swym chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem.

Organizowane od listopada ub.r. demonstracje "żółtych kamizelek" wymierzone są przeciwko polityce gospodarczej i społecznej prezydenta, a zwłaszcza przeciw zniesieniu podatku od wielkich fortun; część demonstrantów domaga się ustąpienia Macrona, lub wręcz prezydenta i całego rządu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl