- Zazwyczaj każdego roku na początku marca większość naszych pacjentów udawała się do miejsc gniazdowania. W tym roku stało się inaczej i wywołało to nawet zamieszanie u naszych podopiecznych – powiedział PAP lekarz weterynarii ośrodka Radosław Fedaczyński.

W Przemyślu zimę spędzają ptaki, głównie bociany, z połamanymi skrzydłami lub nogami, poturbowane po upadku z gniazd, postrzelone lub porażone prądem. Po rehabilitacji, wiosną, większość wraca do dawnych miejsc gniazdowania.

- Wcześniej wyleczone osobniki w słoneczne i ciepłe dni oddalają się na dwa, trzy kilometry od ośrodka. W tym roku zatrzymał je mróz. Jednak kilka bocianów zbagatelizowało ochłodzenie i przysporzyło sobie i nam kłopotów – zauważył Fedaczyński.

Zaskoczone mrozem i śniegiem bociany szukały schronienia w Przemyślu i pobliskiej okolicy.

- Zziębnięte pojawiły się w gospodarstwach. A jeden z nich próbował nawet schronić się w sklepie wielkopowierzchniowym. Wszystkie już odebraliśmy. Przywieźliśmy je do ośrodka i cierpliwie czekamy na ocieplenie – mówił lekarz weterynarii.

Tegoroczną zimę w przemyskim ośrodku spędza blisko 80 bocianów. Co najmniej dwie trzecie z nich wróci do rodzinnych gniazd. W placówce pozostaną jedynie ptaki z trwale uszkodzonymi skrzydłami lub kończynami.

Zimowe utrzymanie bocianów kosztuje przeszło 20 tys. zł. Pomagają w tym mieszkańcy Przemyśla i regionu, dostarczając m.in. siana, słomy; koniecznych do wyścielenia pomieszczeń, gdzie zimują bociany. Dostarczają też mrożone mięso, ryby, karmę dla kotów i psów, czy wpłacają pieniądze. - W mroźne dni bociany zjadają nawet 30 kg mięsa lub ryb – przypomniał Fedaczyński.

Poza bocianami zimę w Przemyślu spędzają również m.in. orliki krzykliwe, orzeł przedni, myszołowy, sarny, lisy oraz 10 jeży.

Działający jako fundacja Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu powstał na początku lat 90. ubiegłego wieku. Trafiają do niego poszkodowane ptaki i zwierzęta głównie z woj. podkarpackiego.