- Głosowanie ws. objęcia przez Zdzisława Krasnodębskiego funkcji wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego było tajne, więc nie mogę zdradzić tego, jak głosowałem. Mogę powiedzieć natomiast, że to stanowisko należało do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Dlatego jestem za tym, aby to uszanować – mówi w rozmowie z „Codzienną” Janusz Zemke, europoseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Tym samym eurodeputowany zasugerował, że jego frakcja poparła Krasnodębskiego, który w PE należy do EKR‑u.

Europoseł PiS‑u ostatecznie uzyskał wystarczającą liczbę głosów do objęcia stanowiska wiceprzewodniczącego, choć przeciwko niemu opowiadała się Platforma Obywatelska. Dlaczego?

- Krasnodębski wzywał do referendum w sprawie wyjścia Polski z UE oraz w ordynarny sposób atakował Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej, wzywając go do zmiany obywatelstwa – powiedział Jan Grabiec, rzecznik prasowy PO, podczas wczorajszej konferencji prasowej.

Jeszcze kilka dni temu Grzegorz Schetyna, lider PO, deklarował, że jego partia będzie głosowała za powołaniem Krasnodębskiego. Posłowie Platformy tłumaczą, że na zmianę ich stanowiska miała wpływ „analiza postawy” europosła.

- Stwierdziliśmy, że nie można dawać mandatu do reprezentowania Polaków osobie, która nie wyciąga wniosków ze swoich wcześniejszych błędów – podsumował Grabiec.

Do postawy politycznych oponentów odniósł się sam zainteresowany.

- Stosunek PO do mojej kandydatury traktuje jako uprawianie polityki w stylu totalnej opozycji. Nie jest to właściwa postawa, skoro w PE raczej staramy się działać ponadpartyjnie i ponadnarodowo – oświadczył w środę Zdzisław Krasnodębski. Przypomnijmy, że zajął on stanowisko odwołanego wcześniej Ryszarda Czarneckiego (PiS).

O komentarz poprosiliśmy również Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”.

- Kiedy Polska zagłosowała przeciwko Donaldowi Tuskowi, politycy PO mówili, że PiS szkodzi Polsce, bo nie chce poprzeć Polaka. Widać, że w tej sytuacji Schetyna stosuje inną miarę. Tym bardziej że kandydatura wiceprzewodniczącego wiąże się z przydziałem partyjnym, a nie jego oceną – mówi Tomasz Sakiewicz.