Schetyna na wojennej ścieżce. Ostra walka o wpływy w PO na ostatniej prostej przed wyborami

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Im bliżej do wyborów samorządowych, tym bardziej atmosfera w Platformie Obywatelskiej gęstnieje. I tak napiętej sytuacji w partii nie ułatwia fakt, że kojarzony właśnie z PO prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zdecydował się wypowiedzieć swojej formacji posłuszeństwo i ubiegać się o reelekcję już bez błogosławieństwa władz partyjnych. Co na to Grzegorz Schetyna? Wpadł w istną furię.

Adamowicz ogłosił zamiar ubiegania się - już po raz piąty - o reelekcję. Jego deklaracja nie wzbudziła entuzjazmu wśród polityków Platformy, którzy chcieliby kandydata koalicyjnego. 53-letni Adamowicz rządzi Gdańskiem od 1998 r.

Lider PO Grzegorz Schetyna pytany w TVN24, czy wyobraża sobie, że Paweł Adamowicz będzie kandydatem PO na prezydenta Gdańska powiedział, stanowczo, że nie ma takiej możliwości.

- Już teraz to jest niemożliwe. Uważam, że po prostu wybrał decyzję kandydowania przeciwko Platformie Obywatelskiej i muszą być tego konsekwencje – podkreślił Schetyna.

Dopytywany, dlaczego Platforma nie może poprzeć Adamowicza, który cieszy się dużym poparciem w Gdańsku, Schetyna powiedział, że podejmuje on decyzje bez Platformy Obywatelskiej i... "musi za to zapłacić".

- Decyduje się na kandydowanie samodzielne, podejmuje decyzje bez Platformy i musi za to zapłacić. Musi liczyć się z polityczną konsekwencją – grzmi Schetyna.

Lider PO powiedział też, że będzie rozmawiał na ten temat z Nowoczesną i innymi ruchami miejskimi, żeby „zbudować szeroką koalicję w Gdańsku, która da gwarancję obrony Gdańska przed PiS”.

Na pytanie, czy możliwe jest wystawienie posłanki Nowoczesnej Ewy Lieder powiedział, że wszystko jest możliwe, bo - jak mówił - „zależy nam na takiej wspólnocie porozumienia”.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Węgry wygrały z KE w Sądzie UE

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Węgry wygrały dziś z Komisją Europejską przed Sądem UE w Luksemburgu w sprawie podatku od reklam. Sąd stwierdził nieważność decyzji KE uznającej niezgodność węgierskiego podatku od reklam z przepisami unijnymi dotyczącymi pomocy państwa.

W czerwcu 2014 roku Węgry wprowadziły podatek od przychodów związanych z publikacją reklam. Podatnikami są podmioty gospodarcze, które publikują reklamy, czyli w szczególności gazety codzienne, media audiowizualne i podmioty zajmujące się rozlepianiem reklam.

W listopadzie 2016 roku KE uznała, że podatek od reklam, obejmujący po pierwsze, stawki progresywne, a po drugie, przepisy przewidujące obniżenie tego podatku w postaci odliczenia przeniesionych strat w odniesieniu do przedsiębiorstw, które nie osiągnęły zysków w 2013 roku, stanowi niezgodny z rynkiem wewnętrznym środek pomocy państwa, wprowadzony przez Węgry niezgodnie z prawem.

Węgry wniosły do Sądu UE skargę o stwierdzenie nieważności decyzji KE. W czwartek w swoim wyroku Sąd UE uznał, że racja leży w całości po stronie Budapesztu.

Sąd UE (ang. General Court) wchodzi w skład Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) i jest sądem pierwszej instancji dla większości decyzji podejmowanych przez Komisję Europejską i inne instytucje i organy UE, we wszystkich dziedzinach, w których Unia ma kompetencje.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl