Poczta Polska pamięta o bohaterach. Rtm. Pilecki i "Inka" na okazjonalnych znaczkach

/ poczta-polska.pl/materiały prasowe

  

Poczta Polska w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wprowadza do obiegu emisję „Ryngrafy Żołnierzy Wyklętych” z rotmistrzem „Witoldem” i „Inką”. To kontynuacja serii znaczków pocztowych, poświęconych Żołnierzom Wyklętym - poinformowała dziś spółka.

W przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych w Warszawie zaprezentowano nowe znaczki projektu Marzanny Dąbrowskiej z serii "Ryngrafy Żołnierzy Wyklętych", które Poczta Polska w czwartek wprowadzi do obiegu. Na znaczkach znalazły się - ryngraf rotmistrza "Witolda" Pileckiego oraz ryngraf 5. Wileńskiej Brygady AK, który nosiła sanitariuszka Danuta Siedzikówna "Inka". Na przywieszkach znajdują się zdjęcia obojga bohaterów.

"Uroczystości z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych są czasem głębokiej zadumy nad polską bolesną przeszłością"

- napisał marszałek Sejmu Marek Kuchciński w liście przygotowanym specjalnie na dzisiejszą prezentację.

(poczta-polska.pl)

Kuchciński zwrócił uwagę, że "żołnierze wolnościowego podziemia coraz głębiej zapisują się w zbiorowej pamięci Polaków".

- Dla wielu z nas są niedościgłym przykładem odwagi i męstwa

 - ocenił.

- Dziękuję organizatorom dzisiejszej uroczystości za przywracanie pamięci o bohaterach niepodległościowej opozycji lat powojennych

 - zakończył marszałek.

- Pan rotmistrz Pilecki wraca (...), a dzięki emisji Poczty Polskiej myślę, że może trafić do każdego domu przyklejony na karcie

 - powiedział prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.

Podkreślił, że rtm Pilecki jest "symbolem naszych dążeń do niepodległości".

- W jego symbolicznym życiorysie widzimy całe nasze dramatyczne dzieje drugiej połowy XX wieku. Ten człowiek, to nazwisko, jest symbolem niepodległości. Dlatego cieszymy się, że wróci i będzie mógł znaleźć się w każdym polskim domu

 - mówił prezes Szarek.

(poczta-polska.pl)

Wiceprezes Poczty Polskiej S.A. Wiesław Włodek zapowiedział, że jego instytucja będzie kontynuowała emisję znaczków z ryngrafami Żołnierzy Wyklętych.

- Poczta Polska stoi na straży pamięci. Pamięta o bardzo ważnych słowach: "Bóg, honor, ojczyzna"

- powiedział Włodek.

- Pamięta o tych naszych wielkich polskich bohaterach, którzy walczyli o Polskę. Walczyli za wiarę, walczyli za ojczyznę. Tak jak te ryngrafy, które świadczą o umiłowaniu ojczyzny, o umiłowaniu wiary - tak świadczą też o nich

 - podkreślił.

Włodek zaznaczył, że obie postacie zostały wybrane nieprzypadkowo.

- Dla ludzi młodych "Inka" jest symbolem umiłowania, patriotyzmu. (...) Witold Pilecki, o którym bardzo dużo wiemy, ale może nie każdy wie o tym, że walczył w oddziale, który bronił jedynej niezdobytej reduty - Dworca Pocztowego

 - mówił wiceprezes. Dodał: "Dlatego my, pocztowcy, musieliśmy uhonorować go poprzez wydanie tego znaczka".

Symbolicznego odsłonięcia projektów znaczków dokonała córka rtm. Witolda Pileckiego - Zofia Pilecka-Optułowicz.

Nowe znaczki z ryngrafami Żołnierzy Niezłomnych opublikowano metodą druku wypukłego na papierze fluorescencyjnym.

Poczta Polska w serii "Ryngrafy Żołnierzy Wyklętych" wydała w 2017 r. znaczki poświęcone por. Franciszkowi Majewskiemu "Słonemu" i st. sierż. Mieczysławowi Dziemieszkiewiczowi "Rojowi". W tym samym roku, poza serią, ukazał się znaczek upamiętniający Feliksa Selmanowicza "Zagończyka". W 2016 r. wyemitowano z okazji Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych znaczek poświęcony mjr. Zygmuntowi Szendzielarzowi "Łupaszce", pośmiertnie awansowanemu do stopnia podpułkownika.

Znaczki wejdą do obiegu 1 marca 2018 r.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

95-latka z Włoch dotarła pieszo na Jasną Górę

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Około tysiąca kilometrów pokonała 95-letnia Włoszka Emma Morosini, która w samotnej pieszej pielgrzymce dotarła na Jasną Górę. To miejsce, do którego chcę przynieść ostatnie chwile mojego życia – mówiła po wejściu do częstochowskiego sanktuarium.

„Te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej. I szczególnie modlić się o pokój na świecie, za kapłanów, za młodzież. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogę tutaj być, w tym sanktuarium, które kocham”

– powiedziała pątniczka, cytowana przez Biuro Prasowe Jasnej Góry.

Emma Morosini pochodzi z miejscowości Castiglione delle Stiviere położonej w pobliżu Jeziora Garda w północnych Włoszech. Jej pielgrzymka to efekt ślubowania, które złożyła 28 lat temu, gdy miała przejść skomplikowaną operację. „Ciężko zachorowała i lekarze powiedzieli, że nie ma żadnej nadziei, jedynie zawierzenie Matce Bożej. Po dwóch latach ciężkiej choroby okazało się, że Emma jest zdrowa” - podały służby prasowe sanktuarium.

„Od 25 lat jestem w drodze, od dnia, w którym zostałam w cudowny sposób uzdrowiona. Postanowiłam sobie, że będę każdego roku przez trzy miesiące pielgrzymować do rożnych sanktuariów świata. Dziś mam 95 lat, a od 70. roku życia jestem w drodze, przez trzy miesiące każdego roku” – podkreślała Włoszka. Przez lata odwiedziła m.in. Jerozolimę, Lourdes, Fatimę, Aparecida w Brazylii i argentyńskie sanktuarium maryjne Lujan. Była już także wcześniej w Częstochowie.

„Odkąd pojawiłam się na Jasnej Górze, zakochałam się w tym sanktuarium, pokochałam je bardzo i postanowiłam tutaj wracać, bo jest to miejsce, do którego chce przynieść ostatnie chwile mojego życia. To życie już się kończy, mam 95 i pół roku, i pomyślałam sobie, że tu, do sanktuarium przyniosę ostatni kwiat mojego życia. Szczególnie modlę się o pokój na świecie, za kapłanów i za młodzież – sądzę, że to są najważniejsze intencje, i jedynie Matce Bożej możemy w tych sprawach zaufać, tylko jej powierzyć te problemy”

- powiedziała.

Pątniczka opowiadała, że choć postanowiła dziennie przejść 40 km, nie zawsze jej się to udawało. Czasem pokonała 20 km, a czasem trudno było jej zrobić nawet kilka kroków - ciężko było zwłaszcza wtedy, gdy na trasie pojawiały się podejścia pod górę. Zdarzało się, że w tych trudnych chwilach ktoś życzliwy podwiózł ją samochodem.

Pątniczka podziękowała wielu osobom, pomagającym jej w drodze, a także policji, która - gdy w pewnym momencie poszła w złym kierunku – odwiozła ją na właściwą trasę. „Jestem wdzięczna tym wszystkim, którzy dali mi siłę i odwagę, dlatego że ja nie jestem odważna, nie mam w sobie brawury” - mówiła.

Z pątniczką spotkał się m.in. przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra, wręczając jej pamiątki z sanktuarium jasnogórskiego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl