Stacja TVN postanowiła przyciągnąć widzów nowym programem: spektakl „Pożar w burdelu - Fabryka patriotów” wyemitowany w poniedziałek owszem, wywołał poruszenie, ale najwyraźniej nie takie, na jakie liczyły władze stacji. Ze sceny padały przekleństwa (niezagłuszone przy emisji w TVN) i niesmaczne żarty, m.in. z martwych płodów i antysemityzmu. Gromy na TVN popłynęły z prawa i z lewa, nawet plotkarski portal Pudelek.pl ocenił widowisko jako „żenadę”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Żarty z martwych płodów i bluzgi ze sceny. Nowego „hitu” TVN nie zdzierżył nawet Pudelek!

Jednak, jak się okazuje, niski poziom wartości artystycznej i kulturalnej nie tylko zniesmaczył wielu dziennikarzy i internautów, ale również miał marne powodzenie komercyjne. I to mimo udziału wielu gwiazd ekranu.

Jak podaje portal wirtualnemedia.pl, średnia widownia tego widowiska wyniosła 851 tys. osób. Przełożyło się to na 6,58 proc. udziału stacji w rynku telewizyjnym wśród wszystkich widzów, 6,67 proc. w grupie komercyjnej 16-49 oraz 6,69 proc. w grupie 16-59- wynika z danych Nielsen Audience Measurement.

Portal przytacza dla porównania dane średniej oglądalności czwartej serii serialu „Drugiej szansy”, pokazywanej w TVN jesienią ub.r. niemal w tym samym paśmie, które wyniosły... 1,73 mln widzów. Przełożyło się to na 13 proc. udziału w rynku telewizyjnym wśród wszystkich widzów, 14,42 proc. w grupie komercyjnej 16-49 oraz 14,33 proc. w grupie 16-59.