Współczesna baśń o człowieku, który stracił twarz w wypadku. Po nowatorskiej operacji wraca do rodzinnej miejscowości, ale ludzie nie wiedzą jak go traktować. Staje się dla nich kimś obcym - tak brzmi oficjalny opis dystrybutora filmu „Twarz”. Nowy film Małgorzaty Szumowskiej inspirowany jest prawdziwą historią mężczyzny, który przeszedł nowatorski przeszczep twarzy. Reżyserka używa tej nieprawdopodobnej opowieści, by zaserwować widzom nieciekawą widokówkę z polskiej prowincji: Jacek (Mateusz Kościukiewicz) ulega wypadkowi podczas pracy nad monumentalną figurą Chrystusa (nawiązującą do tej ze Świebodzina), a gdy po udanej operacji twarzy wraca do rodzinnej miejscowości, spotyka się z wrogością: od ukochanej dziewczyny, która waha się, „czy jeszcze go kocha” po księdza proboszcza, dla którego przeszczepiona twarz Jacka staje się pretekstem do… egzorcyzmów. 

Co prawda film Szumowskiej w Berlinie miał dopiero swoją premierę, ale pierwsze recenzje docierające z festiwalu sugerują niestety, że mamy do czynienia z kolejnym filmem opartym na stereotypie Polaka-zacofanego ksenofoba. Obawy te wzmacniają słowa Szumowskiej, która odbierając Srebrnego Niedźwiedzia, powiedziała: „Nasz film odnosi się do współczesności i pokazuje problemy ważne nie tylko w moim kraju, ale też w całej Europie”, a podczas wcześniejszej konferencji zaznaczyła, że „<<Twarz>> jest metaforą tego, co dzieje się obecnie w Polsce: strachu przed obcym”. Laur dla Szumowskiej to nie pierwsza nagroda podczas Berlinale - w 2015 została nagrodzona za „Body/Ciało”, a dwa lata wcześniej za także bazujące na polskich stereotypach „W imię…”. Twórczyni zasiadała również w jury festiwalu w 2016 roku.

NIE PRZEGAP: Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"