Podczas trwającego od godz. 10:00 posiedzenia komisji śledczej ds. Amber Gold, przesłuchiwano dwóch funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy pracowali przy sprawie Amber Gold. 

Podczas dzisiejszego przesłuchania posłowie zasiadający w sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold mieli prawo oczekiwać, że osoby, które były naczelnikami gdańskiej delegatury ABW i bezpośrednio nadzorowały oficerów, rzucą nowe światło na sposób postępowania i prowadzenia sprawy. Niestety, przedstawione nam dane w żadnym wypadku nie pozwoliły, żeby ktokolwiek poczuł się tymi przesłuchaniami usatysfakcjonowany – powiedział po przesłuchaniu świadków portalowi Niezalezna.pl poseł Wojciech Zubowski z PiS.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Michał Tusk powodował paraliż i niemoc służb ws. Amber Gold? Wassermann nie ma wątpliwości

Poseł PiS podkreślił, że "jeden ze świadków zeznał, że postępowanie ws. chociażby założenia podsłuchu, które przecież trwało kilka tygodni, było prowadzone niesamowicie szybko".

A wtedy przecież, jak wynika z materiału dowodowego, każdy dzień mógł mieć znaczenie – zauważył polityk.

Wojciech Zubowski wskazał, że podczas przesłuchania dowiedzieliśmy się też m.in., że ABW nie zajmowało się tą sprawą, ponieważ "ABW nie zajmuje się oszustwami na rzecz osób prywatnych".

Nie uzyskaliśmy informacji na temat powodów, dla których sprawą nie zajęły się urzędy skarbowe i dlaczego też niektóre – wydawałoby się oczywiste – możliwości popełnienia przestępstwa, które nasuwały się przy badaniu tej sprawy – nie zostały dalej pociągnięte – zaznaczył nasz rozmówca.