Podczas uroczystości w Państwowym Pałacu Kremlowskim Putin powiedział, że siły zbrojne Rosji "hartują się w operacjach bojowych przeciwko terrorystom" i terrorystycznym grupom zbrojnym. Następnie podziękował za służbę "wszystkim tym, którzy uczestniczyli i uczestniczą w działaniach bojowych" na terytorium Syrii.

Oni godnie pełnią swój obowiązek, walczą w sposób zdecydowany, nieustraszony i do końca

- oświadczył.

Rosyjski prezydent powiedział, że wydarzenia ostatnich lat świadczą o tym, iż Rosja zajęła czołowe miejsca w świecie pod względem gotowości bojowej, jakości uzbrojenia i sprzętu wojskowego.

Można dziś z pełnym przekonaniem powiedzieć, że bezpieczeństwo Rosji jest zapewnione

- podkreślił. Jednak, jak dodał, Rosja będzie nadal podwyższać swą gotowość bojową.

Będziemy jeszcze bardziej wzmacniać możliwości i środki strategicznego powstrzymywania jądrowego, zapewnimy skuteczny rozwój oddziałów i zgrupowań przeznaczenia specjalnego i ogólnego

- zapowiedział.

Uroczystość, podczas której Putin spotkał się z delegacjami zagranicznymi - m.in. z krajów Bliskiego Wschodu, byłego ZSRR, Wenezueli i Serbii - odbyła się w przeddzień Dnia Obrońcy Ojczyzny. Święto to - dawniej Dzień Armii Radzieckiej - obchodzone jest w Rosji 23 lutego. W piątek rosyjski prezydent wręczy na Kremlu odznaczenia państwowe i spotka się z dziećmi należącymi do patriotycznej organizacji młodzieżowej Junarmia.

Operację wojskową w Syrii Rosja rozpoczęła jesienią 2015 roku, prowadząc ją siłami lotniczo-kosmicznymi. Zaangażowała także oddziały: sił specjalnych, policji wojskowej i saperów. Dwukrotnie w trakcie operacji ogłaszano redukcję kontyngentu i powrót znacznej części sił do kraju. W grudniu zeszłego roku minister obrony Siergiej Szojgu poinformował, że doświadczenie bojowe w Syrii zdobyło łącznie ponad 48 tys. żołnierzy rosyjskich sił zbrojnych.

Według informacji mediów rosyjskich i zachodnich, niepotwierdzonych oficjalnie przez Moskwę, w Syrii walczą także rosyjscy najemnicy z prywatnej firmy nazywanej przez media "grupą Wagnera", od domniemanego pseudonimu jej dowódcy. Z doniesień medialnych wynika, że 7 lutego oddział "grupy Wagnera", w którym byli m.in. Rosjanie, został ostrzelany przez siły koalicji dowodzonej przez USA w rejonie miasta Dajr az-Zaur. Różne źródła szacują straty najemników na od kilkudziesięciu do około dwustu ludzi. MSZ Rosji potwierdziło, że w Syrii zginęło pięć osób, najprawdopodobniej obywateli Rosji, i zapewniło, że nie byli oni żołnierzami rosyjskich sił zbrojnych.

CZYTAJ TEŻ: Grupa Wagnera. Tyle zarabiają rosyjscy najemnicy