Wczoraj w procesie siatkarskich działaczy Przedpełskiego i Artura Popki przed sądem rejonowym w Warszawie zeznania mieli składać kolejni świadkowie. Jednak tuż po rozpoczęciu posiedzenia obrońca zawiadomił sąd, że kilka minut temu otrzymał telefonicznie informację, że Przedpełski źle się poczuł i został przewieziony do szpitala.

W tej sytuacji zwrócił się do sądu z prośbą o odroczenie posiedzenia do czasu, gdy oskarżony będzie mógł się stawić. Zapewnił, że w najbliższym możliwym terminie dostarczy zaświadczenie lekarskie potwierdzające stan chorobowy.

Prokurator nie zgodził się z prośbą o odroczenie, wnioskował o kontynuowanie posiedzenia bez obecności Przedpełskiego. Powołał się na art. 117 paragraf 2a, który stanowi: usprawiedliwienie niestawiennictwa z powodu choroby oskarżonych, świadków, obrońców, pełnomocników i innych uczestników postępowania, których obecność była obowiązkowa lub którzy wnosili o dopuszczenie do czynności, będąc uprawnionymi do wzięcia w niej udziału, wymaga przedstawienia zaświadczenia potwierdzającego niemożność stawienia się na wezwanie lub zawiadomienie organu prowadzącego postępowanie, wystawionego przez lekarza sądowego".

Sąd zarządził przerwę, w jej trakcie próbowano potwierdzić fakty dotyczące stanu zdrowia oskarżonego przedstawione przez obronę. Nie udało się tego uczynić, a przewodniczący ostatecznie zdecydował się zarządzić przerwę. "Prowadzenie postępowania pod nieobecność, naruszyłoby jego prawo do obrony" - powiedział. Dodał, że zły stan zdrowia oskarżonego został już wcześniej potwierdzony w trakcie postępowania m.in. opinią kardiologa.

Kolejne posiedzenie sądu wyznaczono na 16 marca