Pełnomocnik ds. sił zbrojnych to organ pomocniczy niemieckiego parlamentu, wybierany w tajnym głosowaniu i zobowiązany do działania ponad podziałami partyjnymi nazywany jest adwokatem żołnierzy, bo mogą oni kierować skargi bezpośrednio do niego. Ma też prawo do niezapowiedzianego wizytowania jednostek wojskowych i wglądu w dokumenty ministerstwa obrony. Swoje spostrzeżenia zawiera i przedstawia w publikowanym co roku raporcie.

Pełniący obecnie tę funkcję Hans-Peter Bartels (SPD) we wtorek zaprezentował w parlamencie swój najnowszy raport, w którym apelował do sił zbrojnych i rządu o przyspieszenie reform, mających zaradzić permanentnym brakom w personelu i sprzęcie, które opóźniają szkolenie i działanie Bundeswehry i to w czasie, gdy Niemcy wraz z resztą państw NATO podjęły większe zobowiązania na rzecz obronności w obliczu zagrożenia ze strony Rosji.

Bartels wskazał, że części marynarki oraz śmigłowce armii i sił powietrznych są "przeciążone", bo tych nadających się do użytku jest zbyt mało, podczas gdy gotowość bojowa niektórych systemów broni "drastycznie się pogorszyła" przez brak części zamiennych i zwiększone użytkowanie podczas częściej organizowanych obecnie manewrów.

Żaden z sześciu okrętów podwodnych Bundeswehry nie jest obecnie zdolny do prowadzenia działań bojowych, zdarzały się też dni, gdy żaden z samolotów transportowych A400M nie był dostępny dla wojska, przez co m.in. powstawały opóźnienia w przerzucaniu żołnierzy. Wielu pilotów różnego rodzaju samolotów, w tym myśliwców typu Eurofighter i Tornado oraz wszystkich najważniejszych śmigłowców, nie ma ukończonych szkoleń, bo zbyt mało maszyn jest dostępnych do wylatania koniecznych godzin. Niemiecka marynarka wojenna dysponuje obecnie zaledwie dziewięcioma fregatami zamiast zapowiedzianych 15, i są one częściej kierowane na prace konserwacyjne z uwagi na ich starzenie się.

Według jednego z przedstawicieli niemieckiego ministerstwa obrony wskaźniki zużycia czołgów i innego rodzaju broni niemal podwoiło się w ostatnim roku z powodu częstych manewrów, rosnących z czasem wymagań konserwacyjnych i zapotrzebowania na części zamienne, których brakuje z powodu zarządzonych wcześniej w wojsku oszczędności.

Braki widać także w aspekcie personelu. Bartels wskazał, że nieobsadzonych pozostaje 21 tys. stanowisk oficerskich i podoficerskich, co stanowi ponad 10 proc. personelu całej Bundeswehry.

W jego ocenie niezbędne reformy, zapowiedziane przez minister obrony Ursulę van der Leyen wkrótce po objęciu urzędu w 2013 roku, postępują zbyt wolno. Apelując o ich znaczące przyspieszenie, wskazywał, że ustawiczne "łatanie dziur i zadowalanie się niedoróbkami" negatywnie odbijają się na morale żołnierzy.

W jakim stopniu niemieckie siły zbrojne są zdolne do działań bojowych? Kto odpowiedzi na to pytanie szuka w Bundeswerze, ten spotka się z dwiema całkowicie różnymi światami. Jeden to świat ministerstwa obrony, w którym Bundeswehra jest wyposażona wystarczająco dobrze, by wykonywać stawiane przed nią zadania w kraju i za granicą. (...) Drugi to świat żołnierzy spoza siedziby resortu i w ich doświadczenia daje wgląd Hans-Peter Bartels 

- podkreśla "Die Welt".

Jego raport stanowi "kompendium wszechobecnych deficytów" - dodaje.

"Sueddeutsche Zeitung" podkreśla, że Bartels wystawia minister obrony "złe świadectwo". Przedstawiony przez niego raport ma charakter bilansu, bo van der Leyen zakończyła pełną kadencję na tym stanowisku i jest typowana do zachowania go w przyszłym rządzie. "SZ" zaznacza, że Bartels jako podstawowe źródło problemów z wyposażeniem wskazuje decyzję z 2011 roku o gruntownej restrukturyzacji Bundeswehry i wdrożeniu oszczędności, a podjęte przez van der Leyen reformy nie były dotąd odczuwalne w życiu codziennym zwykłych żołnierzy.