Jak mówił negocjacje w zakresie porozumienia o wolnym handlu z krajami Ameryki Południowej trwają już długo, z dosyć dużymi przerwami, ale teraz jest wyrażona wola po stronie Komisji Europejskiej, jak i stronie tych krajów, głównie ze strony Brazylii, żeby te negocjacje zakończyć jak najszybciej.

Mercosur to międzynarodowa organizacja gospodarcza utworzona przez Argentynę, Brazylię Paragwaj i Urugwaj na mocy Traktatu z Asunción z 1991 r.

"Jednak problemy, które wynikły podczas tych negocjacji nie zostały rozwiązane, a dotyczą one głównie produkcji rolno-spożywczej, wpływu importu surowców rolnych z m.in. Brazylii i Argentyny na unijny rynek"

- zaznaczył Gantner. Dodał, że kraje te są dużymi producentami żywności, a więc wszelkie nieopatrzne decyzje, które mogą otworzyć rynek UE, mogą skutkować poważnymi konsekwencjami dla unijnego rolnictwa, a także dla polskiego.

Zaznaczył, że takie obawy wyrażają nie tylko Polacy, ale także Francuzi, którzy podkreślają, że istotna jest w tej umowie zasada wzajemności w wymianie handlowej i uznawanie wszystkich zasad bezpieczeństwa żywności takich jak dobrostan zwierząt czy wysoki standard produkcji.

"My - jako Polska - możemy obawiać się tej umowy, zwłaszcza jeżeli chodzi o produkcję wołowiny. Wprowadzenie dodatkowych partii tego mięsa na unijny rynek grozi załamaniem się cen w UE i poważnymi konsekwencjami dla wszystkich hodowców"

- zaznaczył Gantner.

90 proc. eksportowanej wołowiny Polska sprzedaje na unijnym rynku. Niedawno unijni negocjatorzy zgodzili się zaś na zwiększenie kontyngentu importu wołowiny do UE z 70 tys. do 99 tys. ton. Propozycję tę oprotestowali m.in. hodowcy bydła w UE, a także w Polsce.

Dyrektor zwrócił uwagę, że kraje Mercosuru są także poważnymi producentami cukru i bioetanolu.

Tańszy cukier z Brazylii wytwarzany z trzciny cukrowej może zdestabilizować produkcję cukru w UE produkowanego z buraków cukrowych, a to chyba nie jest w interesie Unii.