Wygumkować rolę Krzysztofa Wyszkowskiego, a na legendę, o której nie wolno powiedzieć słowa prawdy, wylansować Lecha Wałęsę – tym zajmowały się przez lata media III RP. Tymczasem to Wyszkowski, dziś skazywany za obrazę „Bolka” przez sądy, nie tylko przyjmował Wałęsę do działalności związkowej, ale i wymyślił dla związku nazwę „Solidarność”. Na kilka dni przed pierwszymi uroczystościami z okazji 40. rocznicy powstania WZZ opowiedział o tym Piotrowi Lisiewiczowi w „Wywiadzie z chuliganem”.

To była zawodowa praca PR-owca, chociaż nie miałem pojęcia o istnieniu takiego zawodu 
– żartuje dziś Wyszkowski. Skąd pracując wówczas jako stolarz wiedział, jak organizować bunt robotników?

Wszystko z Józefa Piłsudskiego! Cała moja wiedza pochodziła z jego „Dzieł zebranych”  no i literatury, dla której myśl Piłsudskiego była wektorem, wyznaczającym kierunek myślenia 
– dodaje.

To przecież Piłsudski wiek wcześniej stanął przed zadaniem zorganizowania robotników dla sprawy niepodległości. Ale wprost przenieść tamtych nazw się nie dało.

Z PPS-u to były wszystkie te „Naprzody”, „Jutrzenki”, „Świty”. To już nie był ten język, nie te czasy. Myślałem o „Więzi”. Ale wychodziła już „Więź” Mazowieckiego, ten miesięcznik katolicki. A po za tym słowo „więź” nie ma barwy, nie ma dźwięku, to jest słowo drętwe, bierne 
– wspomina Wyszkowski.

Jak wpadł na słowo „solidarność”?

Poszedłem do biblioteki i szukałem. Była Partia Robotnicza Solidarność z 1893 roku. Solidarność… to mnie zainspirowało, ktoś miał niezły pomysł. Ale komuniści też używali tego słowa, jako internacjonalistycznego, ogłaszali np. solidarność z narodem wietnamskim, atakowanym przez imperializm amerykański. To było słowo i przykurzone, i przybrudzone, ale w niedawnych interpretacjach komunistów nie było odnoszone do relacji międzyludzkich. Myślę sobie – to nie tak źle
– opowiada.

Nie od razu Wyszkowskiemu udało się przeforsować tę nazwę. 40 lat temu pisał on z kolegami deklarację Wolnych Związków Zawodowych.

Piszę, że tylko wolne związki zawodowe mogą uratować państwo. Wiadomo, jestem państwowiec, piłsudczyk. Jaś Lityński się obrusza: „A co z tym państwem? Pisz: społeczeństwo”. A ja po swojemu: „Naród, państwo…”. I udało mi się przeforsować ten ton w deklaracji. Ale napisałem też takie zdanie, że organem komitetu, jest pismo „Solidarność”. I Lityński znowu: „A co tym tak z tym pismem? Jak je założycie, to je nazwiecie, a tak to tylko papierowo brzmi
– wspomina.

W deklaracji nazwa się więc nie znalazła, a większość liderów WZZ ustaliła potem, że pismo nazywać się „Robotnik Wybrzeża”… Ale potem przyszedł Sierpień 1980.

Wydajemy pisemko strajkowe. Konrad Bieliński proponuje „Biuletyn  Informacyjny”, bo on redagował korowski „Biuletyn Informacyjny”. Mariusz Wilk mówi „Strajkowy Biuletyn  Informacyjny”. Ja dodaję: „Strajkowy Biuletyn Informacyjny Solidarność”. Oni na to: „No, dobre, dobre…”. Nie było telefonu do Warszawy i jakoś przeszło 
– opowiada Wyszkowski.

Nazwa okazała się bombą, skandowane przez tłumy słowo „Solidarność” rozchodziło się lotem błyskawicy. Natychmiast powstała też graficzna wersja nazwy.

Przychodzi Jurek Janiszewski i mówi „Proszę Pana, my tutaj napisaliśmy tą nazwę, taka forma, może wam się to przyda
– wspomina Wyszkowski. Rzut oka wystarczył mu, by zrozumieć:  „Panie, dawaj pan, przecież to genialne. – A my możemy to nawet na koszulkach dać. – Kiedy? – Jutro”.

Nie poczekali do jutra.

Jurek przyleciał za kilka godzin, przyniósł mi tą koszulkę, wciągnąłem ją na siebie jako pierwszy, jeszcze z tym dopiskiem „Gdańsk, Sierpień 80” 
– wspomina Wyszkowski.

Program Piotra Lisiewicza „Wywiad z chuliganem” jest koprodukcją Radia Poznań i Telewizji Republika. W Radiu Poznań wysłuchać go można w soboty o 16.00. Telewizyjna premiera w każdą niedzielę o 22.00. w Telewizji Republika.

Cała wzruszająca opowieść Krzysztofa Wyszkowskiego poniżej: