Antoni Macierewicz ujawnia, co znajdzie się w raporcie z prac podkomisji smoleńskiej

Antoni Macierewicz / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Antoni Macierewicz w rozmowie z Polskim Radiem 24 powiedział, że na wiosnę - być może w kwietniu - będzie gotowy raport z prac podkomisji smoleńskiej. - Będzie to podsumowanie naszych dwuletnich badań od strony technicznej, będzie to bieżący raport techniczny pokazujący bezpośrednie przyczyny tragedii - podkreślił były minister obrony.

Na samym początku rozmowy w Polskim Radio 24 Antoni Macierewicz w krótkich, konkretnych słowach odniósł się do dzisiejszego tekstu "Gazety Wyborczej", w którym mowa jest o rzekomej opinii biegłych w sprawie toczącego się w Prokuraturze Krajowej śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Wyborcza" powtarza tezy MAK i komisji Millera

Kłamali, kłamią i będą kłamali

- stwierdził były szef MON. 

Macierewicz przedstawił prowadzone przez podkomisję smoleńską badania nad przebiegiem katastrofy.

W Polsce prowadzone są rozbudowane badania. Badane są m.in. rejestratory, w tym tzw. "polska skrzynka". W raportach komisji Millera są całe fragmenty, gdzie podkreśla się znaczenie "polskiej skrzynki", podkreśla się że jest polska, że Rosjanie nie potrafili jej rozczytać, a przez to - nie mogli sfałszować. "Polska skrzynka" ma stanowić wzorzec, punkt odniesienia dla analizowania pozostałych skrzynek. Jest jednak co najmniej 5 wersji zapisu "polskiej skrzynki", a analiza podważyła opinię komisji Millera o jej bezspornej nienaruszalności

- dodał Antoni Macierewicz.

Przewodniczący podkomisji smoleńskiej zaznaczył, że "polska skrzynka" przyjeżdżała do kraju dwukrotnie. 15 kwietnia 2010 r. miała dotrzeć do Polski po raz pierwszy, jednak okazało się, że był to inny rejestrator. Właściwa skrzynka dotarła dopiero dwa dni później.

Cała ta scena mówi sama za siebie. Rosjanie wiedzieli, że wysyłają coś innego

- powiedział Antoni Macierewicz.

Był szef MON podkreślił, że prowadzone są także inne badania, m.in. miejsca katastrofy i rozmieszczenia ciał jej ofiar.

Badamy również miejsca prawdopodobnych eksplozji - zgodnie z ekspertyzami Franka Taylora, takie miejsca były dwa - w lewym skrzydle i centropłacie, blisko drzwi lewych samolotu. Tych samych drzwi, które zbadał instytut w Wichita i wskazał, że uderzyły w ziemię z prędkością 10 razy większą niż reszta elementów samolotu. (...) Skądś ta energia musiała być i była właśnie z eksplozji, która mniej więcej na 15 metrach miała miejsce i doprowadziła do ostatecznego zniszczenia samolotu wcześniej uszkodzonego przez eksplozję w lewym skrzydle

- tłumaczył Macierewicz.

Były minister został zapytany również o to, jak odczytuje stanowisko rosyjskiego ambasadora, który stwierdził, że zwrot wraku rządowego zależy od "zakończenia polskiego śledztwa". Antoni Macierewicz uznał, że jest to zmiana stanowiska strony rosyjskiej i przypomniał, że początkowo Rosjanie zapowiadali zwrot wraku zgodnie z obowiązującymi przepisami międzynarodowymi. Gdy to jednak nie nastąpiło, z inicjatywy posłów PiS pojawił się w Sejmie wniosek o przejęcie śledztwa dotyczącego katastrofy przez stronę polską. Macierewicz uznaje ten moment za przełomowy. 

Gdy nadeszło głosowanie w Sejmie, by polska strona przejęła badanie katastrofy, posłowie PO i innych sprzyjających klubów odrzucili wniosek o przejęcie śledztwa i dali pretekst Rosjanom do przetrzymywania wraku. Od tamtego momentu Rosjanie zmienili stanowisko i mówili, że muszą mieć wrak jako "dowód we własnym śledztwie". A śledztwa nie skończą, dopóki Polska nie skończy swojego śledztwa - chcą znać stanowisko Polski i od tego uzależniać, czy zwrócą wrak, czy nie. Boją się, jak ten złodziej na którym czapka gore, że wrak to dowód, który pozwoli wskazać sprawcę

- podkreślił szef podkomisji smoleńskiej.

Antoni Macierewicz wskazał, że na wiosnę, być może w kwietniu, będzie możliwe opublikowanie raportu z prac podkomisji. 

Będzie to podsumowanie naszych dwuletnich badań od strony technicznej, będzie to bieżący raport techniczny pokazujący bezpośrednie przyczyny tragedii

- stwierdził były minister obrony.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Polskie Radio 24, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Będzie komisarz UE ds. obrony?

/ Pexels

  

Szef CSU i jednocześnie premier Bawarii Markus Soeder opowiedział się za powstaniem armii europejskiej oraz zasugerował utworzenie stanowiska komisarza UE ds. obrony. Może być to odczytane jako ukłon pod adresem prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

"Byłby to ważny sygnał, gdybyśmy w nadchodzących latach rzeczywiście utworzyli europejskie siły zbrojne. O naszym bezpieczeństwie możemy myśleć tylko w sposób ogólnoeuropejski"

- mówił Soeder w wywiadzie dla prawicowego dziennika z Duesseldorfu "Rheinische Post".

"Dlaczego europejska strategia obronna nie miałaby być kształtowana przez europejskiego komisarza ds. obrony? Nie powinniśmy się zadowalać półśrodkami, tylko dążyć do stworzenia samodzielnego europejskiego kontyngentu obronnego, brygady cybernetycznej i strategii obrony satelitarnej"

- postulował chadecki polityk.

Wypowiedź ta może być odczytana jako ukłon w stronę francuskiego prezydenta Macrona i próba przekonania go, by poparł kandydaturę partyjnego kolegi Soedera, Manfreda Webera, na stanowisko szefa Komisji Europejskiej. Weber jest czołowym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Macron nigdy nie ukrywał, że jest sceptyczny wobec koncepcji, zgodnie z którą czołowy kandydat zwycięskiej partii europejskiej ma obejmować funkcję szefa KE. Jego zdaniem nie będzie to miało demokratycznego uzasadnienia, dopóki nie wprowadzi się ogólnoeuropejskich list wyborczych. Soeder z kolei nie ukrywa, że wyjątkowo zależy mu na tym, by Weber został następcą Jean-Claude'a Junckera.

"To szansa dla Niemiec i także dla Bawarii. Mieliśmy już papieża, ale jeszcze nigdy szefa Komisji"

- żartował szef CSU, czyniąc jednocześnie wyraźną aluzję do różnicy zdań z Francją.

"Jestem zatroskany relacjami niemiecko-francuskimi. Podstawowa zasada, że UE funkcjonuje tylko wtedy, gdy Niemcy i Francja działają wspólnie, wydaje się być traktowana przez Paryż sceptycznie. Cieszyłbym się, gdybyśmy znów mieli ze sobą więcej wspólnego"

- podkreślił i wyraził nadzieję, że Macron jednak poprze Webera.

Markus Soeder znalazł też ciepłe słowa pod adresem mniejszych państw Unii, zabiegając o ich przychylność w nadchodzących po eurowyborach negocjacjach na temat najważniejszych urzędów w unijnych instytucjach.

"W UE nieraz brakuje szacunku dla mniejszych krajów członkowskich. My Niemcy nie powinniśmy wciąż pouczać mniejszych krajów, ale je przekonywać i rozumieć"

- powiedział.

Z sondażu przeprowadzonego w piątek na zlecenie telewizji publicznej ZDF wynika, że w wyścigu do Parlamentu Europejskiego prowadzi CDU/CSU (30 proc.). Na 19 proc. głosów mogą liczyć Zieloni, a socjaldemokratyczna SPD na 17 proc. Na Alternatywę dla Niemiec (AfD) chce głosować 12 proc. obywateli, a na Lewicę i liberalną FDP odpowiednio 7 proc. i 5 proc.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl